Cyfroteka.pl

klikaj i czytaj online

Cyfro
Czytomierz
00052 008686 20279710 na godz. na dobę w sumie
Wybór pism estetycznych - ebook/pdf
Wybór pism estetycznych - ebook/pdf
Autor: Liczba stron: 397
Wydawca: UNIVERSITAS Język publikacji: polski
ISBN: 97883-242-1407-5 Rok wydania:
Lektor:
Kategoria: ebooki >> obyczajowe
Porównaj ceny (książka, ebook, audiobook).

W tytułach prac Witkiewicza uderza to, że nie pojawia się w nich termin estetyka', natomiast wielokrotnie pojawia się termin 'krytyka'. Witkiewicz nie pozostawia czytelnikowi wątpliwości - uważa się za krytyka, jednakże krytyka w szerokim, a nie w wąskim rozumieniu. 'Krytyka sztuki w obszerniejszym rozumieniu - czytamy w Malarstwie i krytyce u nas - jest jej teorią - filozofią'. Jej zadaniem jest tworzenie naukowych narzędzi wyjaśniania sztuki i przez to dostarczanie krytyce w wąskim rozumieniu, czyli nastawionej na ocenę analizie dzieł sztuki, obiektywnych kryteriów oceny. Witkiewiczowskie pojęcie krytyki w szerszym znaczeniu bliskie jest więc dzisiejszemu rozumieniu pojęcia estetyki. Będąc krytykiem 'w obszerniejszym rozumieniu', był więc zarazem estetykiem.'

- Józef Tarnowski

Znajdź podobne książki Ostatnio czytane w tej kategorii

Darmowy fragment publikacji:

Stanisław Witkiewicz WYBÓR PISM ESTETYCZNYCH E S T E T Y K I Y C Y S A L K P O L S K I E J universitas WYBÓR PISM ESTETYCZNYCH SERIA POD PATRONATEM POLSKIEGO TOWARZYSTWA ESTETYCZNEGO K L A S Y C Y E S T E T Y K I P O L S K I E J redakcja naukowa serii Krystyna Wilkoszewska Stanisław Witkiewicz WYBÓR PISM ESTETYCZNYCH wprowadzenie, wybór i opracowanie Józef Tarnowski Kraków Podręcznik akademicki dotowany przez Ministra Nauki i Szkolnictwa Wyższego © Copyright by Towarzystwo Autorów i Wydawców Prac Naukowych UNIVERSITAS, Kraków 2009 ISBN 97883-242-1407-5 TAiWPN UNIVERSITAS Projekt okładki i stron tytułowych Sepielak SpiS treści Józef Tarnowski, Stanisław Witkiewicz – estetyk walczący . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . VII WYBÓR PISM ESTETYCZNYCH STaNISłaWa WITkIEWICZa ESTETYka SZTuk PlaSTYCZNYCH 1 [Przedmowa do I wydania Sztuki i krytyki u nas] . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 4 [Przedmowa do III wydania Sztuki i krytyki u nas] . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 11 27 Malarstwo i krytyka u nas . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . Impresjonizm . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 79 Jeszcze o krytyce . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 108 „Największy” obraz Matejki . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 122 aleksander Gierymski . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 158 Henryk Siemiradzki . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 164 Juliusz kossak . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 171 aleksander Gierymski . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 180 Jacek Malczewski . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 195 Dziwny człowiek . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 201 Matejko . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 208 listy do syna (fragmenty) . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 214 PRZYRoDa TaTRZańSka, GÓRalE I ICH SZTuka luDoWa, ZakoPaNE 2 Tatry w śniegu . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 220 Na przełęczy . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 223 Bagno . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 248 Tytus Chałubiński . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 251 Drzwi chaty góralskiej w Zakopanem . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 253 Na przełęczy . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 255 aRCHITEkTuRa, SZTuka użYTkoWa I STYl ZakoPIańSkI 3 Styl zakopiański. Zeszyt I. Pokój jadalny . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 262 Styl zakopiański. Zeszyt II. Dom . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 288 Na wystawę paryską . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 314 Sprawy stylu zakopiańskiego w Paryżu . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 321 [korespondencja pomiędzy Stanisławem Witkiewiczem i Franciszkiem Mączyńskim w sprawie projektu budynku Muzeum Tatrzańskiego] . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 329 Bibliografia . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 339 Nota bibliograficzna . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 341 Józef Tarnowski STANISŁAW WITKIEWICZ – ESTETYK WALCZĄCY WPRoWaDZENIE „Dzieje estetyki – napisał Władysław Tatarkiewicz – przebiegają trzema szeregami. Jeden szereg jest filozoficzny, jego metoda jest spe- kulacyjna, a wyniki ustalone w związku z całokształtem filozoficznego systemu; ośrodek takiej estetyki stanowiły w XVIII w. Niemcy. Drugi szereg jest psychologiczny, metoda jego jest opisowa, a ojczyzną jego była w XVIII w. anglia. otóż historia estetyki ograniczała się zazwyczaj do tych dwóch szeregów, a pomijała trzeci: artystyczny. Estetykę tego trzeciego typu uprawiali przeważnie artyści; postawa ich zasadniczo była techniczna, ale sprawy techniczne i specjalne wciągały ich nieraz do ogólnych zagadnień estetycznych”1. Głównym ośrodkiem takiej estetyki – dopowiedzmy myśl wielkiego klasyka historii estetyki – była w XIX wieku Francja, a uprawiali ją głównie pisarze i malarze: Baude- laire, Flaubert, Zola, Thore-Bürger, bracia de Goncourt, Courbet, Fro- mentin, by wymienić tylko najważniejszych. W odróżnieniu jednak od artystów epok wcześniejszych: renesansu, manieryzmu, baroku czy kla- 1 W. Tatarkiewicz, Estetyka asocjacyjna w XVII w., w: Droga przez estetykę, War- szawa 1972, s. 399–400. VIII STaNISłaW WITkIEWICZ – ESTETYk WalCZĄCY sycyzmu, estetyka uprawiana przez artystów dziewiętnastowiecznych nie była tylko „teoretyzacją” zagadnień ściśle artystycznych. Była to estetyka walcząca – walcząca o nową sztukę i nowe poglądy na sztukę. Podobną walkę stoczyli o pokolenie później polscy artyści w po- dzielonym zaborami kraju. Przy wszystkich różnicach wynikających z odmienności sytuacji politycznej jej sens i podział ról był podobny we Francji i w Polsce: tworzona przez artystów nowa estetyka była bronią przeciwko cieszącej się uznaniem establishmentu sztuce aka- demickiej, a zarazem przeciwko związanej z nią idealistycznej estetyce uprawianej przez estetyków-filozofów, jak również przeciwko ideali- stycznej krytyce artystycznej uprawianej na łamach prasy przez nich samych oraz ich wyznawców. Tak jak we Francji i u nas o nową sztukę walczyli sami artyści, m.in.: Godebski, Sygietyński, Prus, Sienkiewicz i nade wszystko Stanisław Witkiewicz. W obozie przeciwnym najwybit- niejszą postacią był Henryk Struve – filozof, estetyk i krytyk, profesor warszawskiej Szkoły Głównej, a potem uniwersytetu Warszawskiego. Główny spór epoki rozegrał się na łamach warszawskiej prasy właś- nie pomiędzy Struvem i Witkiewiczem. Inicjalna polemika odbyła się w roku 1875, kulminacja przypadła na okres współpracy Witkiewicza z tygodnikiem Wędrowiec w latach 1884–87, po czym była kontynuo- wana przez obu oponentów w publikacjach książkowych. odniesione przez Witkiewicza wielkie zwycięstwo nad Struvem i jego stronnikami, do którego w jakiejś mierze przyczynili się także inni autorzy z jego „obozu”, pozbawiło estetykę i krytykę idealistyczną i polską sztukę akademicką ich dotychczasowej dominującej pozycji w polskiej kul- turze i zaowocowało w efekcie końcowym zdobyciem uznania spo- łecznego przez młode polskie malarstwo realistyczne, a potem także impresjonistyczne. osobliwością polskiej sztuki akademickiej na tle jej odpowiedni- ków w innych krajach było jej zaangażowanie patriotyczne, znajdujące wyraz w szczególnym wyniesieniu tematów związanych z przedroz- biorową historią Polski oraz z martyrologią narodu uciskanego przez zaborców, a także to, że z powodu zakazu państw zaborczych nie było na ziemiach polskich uczelni artystycznej o randze akademii, działały natomiast szkoły artystyczne niższej rangi – w Warszawie, krakowie, lwowie, Wilnie i Poznaniu, wśród których największe znaczenie mia- ły warszawska klasa Rysunkowa i krakowska Szkoła Sztuk Pięknych. Wielu młodych artystów po ukończeniu szkół krajowych lub nauki w pracowniach uznanych malarzy wyjeżdżało po dalszą edukację do STaNISłaW WITkIEWICZ – ESTETYk WalCZĄCY IX obcych akademii sztuk pięknych: do Petersburga, Wiednia, Mona- chium, rzadziej do Paryża, Rzymu czy londynu. Spośród środowisk artystycznych, działających przy obcych akademiach, największą rolę historyczną odegrała polska kolonia malarska w Monachium. artyści tej grupy, po krótszym lub dłuższym okresie studiów, poczęli od połowy lat siedemdziesiątych wracać do kraju. Był wśród nich Stanisław Wit- kiewicz. Z czasem wziął on na siebie rolę głównego teoretyka młodego malarstwa polskiego, którego pierwsza konsolidacja nastąpiła w Mona- chium. Nie skończywszy jeszcze walki o nową plastykę oraz jej estetykę i krytykę, rozpoczął Witkiewicz nową batalię o polski, narodowy „styl zakopiański” w architekturze i sztuce użytkowej. obie batalie wygrał, choć historyczna skala sukcesu nie była tak wielka, jak pragnął. żYCIE I TWÓRCZoŚĆ Stanisław Witkiewicz miał z pozoru niewielkie atuty, aby uczest- niczyć i zwyciężać w polemikach o nową sztukę i architekturę, gdyż odebrał nader skromną edukację instytucjonalną. urodził się w roku 1851 w Poszawszu na żmudzi w zamożnej rodzinie szlacheckiej2. W warunkach pokoju politycznego urodzenie się w tej klasie społecz- nej zapewniało dostatnie życie i dostęp do najlepszej edukacji w kraju i poza jego granicami. Jednakże nie było tak w rozdartej zaborami Pol- sce. Za udział w powstaniu styczniowym rodzina Witkiewiczów została pozbawiona majątku i zesłana w głąb Rosji, do Tomska, gdzie nie było warunków dla dalszej edukacji. los zetknął go tam jednak z innym zesłańcem, warszawskim litografem Juliuszem Fleckem, który uczył go rysunku. W wyniku amnestii ogłoszonej w roku 1867 znalazł się młody Witkiewicz w Petersburgu, gdzie w roku następnym wstąpił do aka- demii Sztuk Pięknych na podstawie egzaminu z rysunku, mimo iż nie spełniał warunku formalnego – ukończenia sześciu klas gimnazjum. uczył się tam prawdopodobnie w charakterze wolnego słuchacza, bo jak wynika z listu do matki, nie uczęszczał na podstawowe wykłady – z anatomii, perspektywy, historii sztuki i historii powszechnej – lecz 2 Szczegółowe informacje o życiu Stanisława Witkiewicza zawiera opracowane przez Marię olszaniecką Kalendarium życia i twórczości, w: Stanisław Witkiewicz 1851–1915, kraków 1996. X STaNISłaW WITkIEWICZ – ESTETYk WalCZĄCY samodzielnie pilnie studiował „zbiory wizerunków dawnych Polaków i królów naszych” pochodzące prawdopodobnie z kolekcji króla Sta- nisława, które w wyniku zaborów znalazły się w tamtejszej bibliotece akademickiej. Były tam m.in. – jak relacjonował matce – „szkice orygi- nalne Smuglewicza i wielu uczniów Bacciarellego”. Poświęcał się – jak pisał – „historycznemu rozdziałowi naszej sztuki”, zaś wobec bardzo typowych dla akademizmu metod nauczania w uczelni petersburskiej miał bardzo krytyczny stosunek: „Praca bez duszy, zasadzająca się na kopiowaniu gipsów [tj. gipsowych kopii klasycznych rzeźb greckich i rzymskich – przyp. J.T.] lub natury [tj. martwej natury – przyp. J.T.] zabija nas i robi niewolnikami rutyny i praca z zapałem i, że tak po- wiem, z natchnieniem, przynosi daleko większe i bujniejsze owoce”3. Wyraża zarazem przekonanie, że „badanie natury” jest podstawą arty- stycznego rozwoju malarza, a tego właśnie w akademii petersburskiej było mu brak. W tym lakonicznym stwierdzeniu zawiera się już zalą- żek programu artystycznego, któremu Witkiewicz będzie wierny do końca swej drogi twórczej, zarówno jako artysta, jak i teoretyk i krytyk sztuki. W 1871 r. przeniósł się do Monachium, gdzie wstąpił do królew- skiej akademii Sztuk Pięknych. organizacja akademii monachijskiej była w owym czasie mniej sformalizowana niż petersburskiej, a duch artystyczny bardziej liberalny. Nauka odbywała się w grupach prowa- dzonych przez profesorów, tzw. „szkołach” (Schule). Działały też pry- watne pracownie. Profesorowie bardzo się między sobą różnili zarówno pod względem stylu własnej twórczości, jak i upodobań artystycznych oraz stosowanych metod nauczania. Byli wśród nich zarówno zwolen- nicy konserwatywnego akademizmu, u których trzeba było linearnie ry- sować „gipsy”, jak i zwolennicy nowego francuskiego kolorystycznego malarstwa realistycznego, w szczególności Courbeta, u których można było eksperymentować w swobodniejszym operowaniu plamą barwną4. Po latach Witkiewicz chwalił akademię monachijską nie za to, czego uczyła, lecz za to, że nie narzucała studentom sztywnego programu artystycznego. Prawdziwą jego szkołą była jednak nie akademia, lecz liczna kolonia malarzy polskich. Jej ostoją życiową był cieszący się sporą 3 S. Witkiewicz, list do matki z 1869, w: W. Nowakowska, Stanisław Witkie­ wicz teoretyk sztuki, Wrocław 1970, s. 153. 4 o.W. kluz oCD, Adam Chmielowski. Brat Albert, kraków 1982, s. 49–58. STaNISłaW WITkIEWICZ – ESTETYk WalCZĄCY XI sławą i uznaniem Józef Brandt5. Byli tam też m.in. alfred Wierusz-ko- walski, Zygmunt ajdukiewicz, Józef Chełmoński, Władysław Czachór- ski, Jan Chełmiński, Jan owidzki, Julian Muszyński, adam Chmielow- ski, Maksymilian i aleksander Gierymscy i wielu innych. Młodszym artystom przewodził „sztab”, czyli przede wszystkim Maks Gierymski i adam Chmielowski. Zarówno pod względem artystycznym, jak i in- telektualnym kolonia polska była niejednolita. W poglądach dominują- cych wśród młodszych jej uczestników znalazł Witkiewicz potwierdze- nie i rozwinięcie swoich wcześniejszych wyborów, z jednym wszakże wyjątkiem: z Petersburga wywiózł uwielbienie dla malarstwa Matejki, a w Monachium spotkał się z negowaniem jego wartości. Powiedzenie Maksa Gierymskiego „Matejko to nie malarz” było hasłem negatyw- nej artystycznej identyfikacji grupy6. oceniano bowiem obrazy Matejki nie z punktu widzenia celów patriotycznych, które żywił Matejko, lecz z punktu widzenia antyakademickiego realizmu i dostrzegano w nich błędy perspektywy, światła, koloru. uwaga ich skupiła się na środkach malarskich, a nie na celach ideowych, którym mają one służyć. Mala- rze kolonii monachijskiej chcieli malować lepiej, to znaczy prawdziwiej, i niektórym z nich się to udawało – w szczególności Maksowi Gierym- skiemu, który uważany był przez uczestników tej grupy za najwybitniej- szego polskiego malarza tamtego czasu. Jednakże nawet na tak wielkiej indywidualności malarskiej jak Maks Gierymski akademia monachij- ska wywarła pewne piętno, które stało się udziałem wielu uczestników kolonii. Przejęli oni od swych wiedeńskich nauczycieli upodobanie do nastrojowości w malarstwie. antyakademickie uwielbienie dla pejzażu, w szczególności dla pejzażu polskiego (w tym ukraińskiego), w połącze- niu z nastrojowością (Stimmung) dało w efekcie szczególny, nastrojowy – „stimmungowy”, jak go też określano – realizm, który stał się differen­ tia specifica malarzy polskiej kolonii artystycznej w Monachium7 i który miał przedłużenie w późniejszej twórczości innych polskich realistów, wśród nich także i Witkiewicza8. 5 J.k. ostrowski, Mistrzowie malarstwa polskiego, kraków 1996, s. 70. 6 antoni Sygietyński napisał, iż Maks Gierymski miał negatywny stosunek do malarstwa Matejki już przed wyjazdem do Monachium. a. Sygietyński, Pisma krytyczne, Warszawa 1951, s. 319. 7 Taki jest sens słów antoniego Sygietyńskiego o Maksymilianie Gierymskim, że był „poetą natury polskiej”. Z. Piasecki, Stanisław Witkiewicz w „Wędrowcu” Artura Gruszeckiego, opole 1992, s. 61. 8 żadne jego obrazy z tego okresu się nie zachowały. XII STaNISłaW WITkIEWICZ – ESTETYk WalCZĄCY Po dwóch latach spędzonych w Monachium Witkiewicz wraz z grupą polskich malarzy wrócił do Warszawy. W roku następnym zało- żył na poddaszu Hotelu Europejskiego, w pomieszczeniu po krawcu, biedną pracownię malarską, w której zamieszkał z Józefem Chełmoń- skim i antonim Piotrowskim. Wkrótce potem dołączył do nich adam Chmielowski. Późniejszy Brat albert przyjechał do Warszawy po śmierci Maksymiliana Gierymskiego, którym opiekował się w ostatnim okresie jego życia. Pracownia stała się dla młodych malarzy miejscem spotkań i dyskusji. uczestniczyli w nich m.in. leon Wyczółkowski, Stanisław Masłowski, Jan owidzki. „Wyczółkowski lubił wspominać – zanotował Stanisław Szwarc – nieprzespane noce do białego świtu, strawione na rozmowach na temat sztuki. Nie było dziedziny w plasty- ce, której by nie poruszali, nie było artykułu czy rozprawy, czy dzieła z filozofii sztuki (np. na owe czasy modnego Hipolita Taine’a), których by nie omawiano na tych zebraniach”9. Była to pierwsza w malarstwie polskim grupa artystów, która wy- stąpiła z programem malarstwa realistycznego w opozycji do malar- stwa cieszącego się uznaniem krytyki i społeczeństwa, w szczególności w opozycji do malarstwa patriotycznego związanego z działalnością artystyczną i edukacyjną Jana Matejki, będącego wówczas dyrektorem krakowskiej Szkoły Sztuk Pięknych, i Wojciecha Gersona, kierującego warszawską klasą Rysunkową. Trudność w zajęciu postawy krytycz- nej wobec malarstwa uznanego polegała na tym, że było ono bardzo zróżnicowane zarówno pod względem treściowym, jak i formalnym, przy czym wielu artystów nie trzymało się jednego wariantu tematycz- nego ani warsztatowego, lecz w różnych fazach życia lub nawet rów- nocześnie uprawiali oni różne sposoby malowania. Pod względem for- malno-warsztatowym zróżnicowanie rozciągało się od akademickiego linearyzmu po antyakademicki koloryzm, pod względem treściowym różnorodność także była ogromna: od polskich tematów historycznych i martyrologicznych, przez typowe akademickie, paneuropejskie te- maty religijne, mitologiczne i historyczne, następnie sceny rodzajowe z życia szlachty oraz ludu wiejskiego i miejskiego, po pejzaże „czyste” i nastrojowe, przy czym każdy z tematów mógł mieć jakiś sens patrio- 9 Leon Wyczółkowski. Listy i wspomnienia, oprac. M. Twarowska. Wrocław 1960, s. 200. STaNISłaW WITkIEWICZ – ESTETYk WalCZĄCY XIII tyczny10. Wspólną wartością wyznawaną przez malarzy tej epoki był różnie jednak rozumiany realizm formalny, ale nie dla wszystkich był on celem nadrzędnym. Gdy w grę wchodziły ważne cele symboliczne, w szczególności patriotyczne, malarze świadomie odstępowali od po- prawności perspektywy czy prawdy koloru lub światłocienia (tak na przykład czynił Matejko). aby zająć postawę ocenną wobec tak bardzo zróżnicowanej sztuki, trzeba ją było najpierw jakoś skonceptualizować. Zrobiła to krytyka związana z heglizującą idealistyczną estetyką, która miała w naszej kulturze akademickiej około połowy wieku pozycję niemal monopoli- styczną. Zapoczątkował ją były uczeń Hegla, potem profesor filozofii na uniwersytecie Jagiellońskim Józef kremer. Estetyka kremera była syntezą heglizmu w augustyńskiej interpretacji z idealizmem Schillera. Centralną jej kategorią jest normatywne pojęcie idei w sztuce, z którego wynika ostre przeciwstawienie sztuki idealistycznej sztuce mimetycz- nej i odrzucenie tej drugiej11. Sukcesorem filozoficznym i estetycznym kremera był Henryk Struve. Przed pojawieniem się Stanisława Wit- kiewicza w roli estetyka i krytyka, Struve był głównym „prawodawcą” polskiej myśli o sztuce. Poglądy estetyczne Struvego były bardzo roz- budowane, a ich fundamentem było przejęte od kremera spekulatyw- ne i normatywne zarazem przeciwstawienie sztuki idealistycznej sztu- ce realistycznej. Dla Struvego wielka sztuka to sztuka idei, a nie sztuka naśladująca wyglądy rzeczywistości. Witkiewicz przejął od Struvego tę jego bazową kategoryzację, ale odwrócił jej waloryzację – za wielką sztukę uważał malarstwo oddające „prawdę natury”, podważał zaś zarówno wartość, jak i sens malarstwa przekazującego idee kosztem iluzjonistycznie rozumianej prawdy artystycznej. antytetyczny podział na sztukę idealistyczną i realistyczną niezbyt dobrze pasował do splu- ralizowanego malarstwa polskiego, mimo to stał się ośrodkiem wiel- kiego sporu – najbardziej burzliwego w naszej historii sztuki, estetyki i krytyki. Chociaż największymi oponentami epoki byli – powtórzmy – Struve i Witkiewicz, to w spór zaangażowanych było po obu stronach wielu autorów. Po stronie idealizmu występował m.in. uczeń Struvego Cezary Jellenta, a także Stanisław Tarnowski i ks. Morawski, a po stro- nie realizmu – Cyprian Godebski, Bolesław Prus, Henryk Sienkiewicz, antoni Sygietyński. Było to zarazem ostatnie w dziejach myśli o sztuce 10 J. Malinowski, Malarstwo polskie XIX wieku, Warszawa 2003. 11 l. Stachurski, Hegel i Kremer, Warszawa 2003, s. 48–65. XIV STaNISłaW WITkIEWICZ – ESTETYk WalCZĄCY zderzenie dwóch wielkich tradycji: wywodzącej się od Platona tradycji idealistycznej z wywodzącą się od arystotelesa tradycją mimetyczną. Późniejsza ewolucja sztuki, jak wiadomo, zmarginalizowała obie tra- dycje. Początkiem tego sporu był list Witkiewicza do redakcji Opiekuna Domowego w 1875 r., którego autor podjął się roli obrońcy i rzecznika młodego malarstwa realistycznego przed uwagami krytycznymi opub- likowanymi wcześniej przez Struvego. Malarstwo artystów nowego re- alizmu wystawiane w warszawskim Towarzystwie Zachęty Sztuk Pięk- nych bądź w opozycyjnym wobec „Zachęty” salonie krywulta miesz- czącym się w Hotelu Europejskim, przyjmowane było przez konser- watywno-idealistyczną krytykę na ogół bardzo negatywnie. Dziełem, które ściągnęło na siebie najsilniejsze ataki, było wystawione w 1975 roku Babie lato Chełmońskiego. krytykowano je za banalny temat i za niestaranne wykonanie. Na autora spadł największy w oczach tej for- macji zarzut, że ulega wpływom Courbeta12. W tymże przełomowym roku 1875 wystawiono w „Zachęcie”, także krytycznie przyjęte, obrazy aleksandra Gierymskiego. Debiut wystawienniczy miał tam też Wit- kiewicz. Jego dwa wystawione obrazy o tematyce wiejskiej: Pastuszka owiec i Orka13 spotkały się z krytyką Struvego, co wzmocniło antago- nizm między malarzem i filozofem o aspekt osobisty, do końca obecny w toczonych przez nich sporach. Negatywne reakcje krytyki były jednak czynnikiem konsolidują- cym grupę i zjednującym jej sympatyków oraz sojuszników. Znaleźli się wśród nich Helena Modrzejewska, Henryk Sienkiewicz, Bolesław Prus, rzeźbiarz Cyprian Godebski. To właśnie Godebski – w publikowanych w latach 1875–1876 w Gazecie Polskiej 25 artykułach pod wspólnym tytułem „listy o sztuce” – dał pierwszy szerszy zarys nowej na naszym gruncie estetyki antyakademickiego realizmu. Normatywna estetyka Godebskiego bazuje na dwóch „aksjomatach”. Po pierwsze – forma obrazu jest ważniejsza niż jego treść. „Treść obrazu nie stanowi szkoły – czytamy w liście XIX – tylko sposób traktowania przedmiotu”14. Po drugie, pierwszorzędnym aspektem dzieła malarskiego jest prawdzi- wość odtworzenia wyglądu przedmiotu rzeczywistego, temat zaś jest 12 M. Masłowski, Malarski żywot Józefa Chełmońskiego, Warszawa 1972, s. 171. 13 Stanisław Witkiewicz 1851–1915, kraków 1996, s. 47. 14 C. Godebski, Listy o sztuce, oprac. M. Masłowski, kraków 1970, s. 161. STaNISłaW WITkIEWICZ – ESTETYk WalCZĄCY XV elementem drugorzędnym. „Zwyczajny śledź – czytamy w liście XVI – z natury malowany może dla prawdziwego znawcy i miłośnika ma- larstwa więcej przedstawiać zajęcia, jak najuczeńszy [wymagający ob- jaśnień – przyp. J.T] obraz historyczny”15. uderza Godebski w sztukę akademicką krytykując malarstwo historyczne i związaną z akademi- zmem krytykę idealistyczną, skupioną na treści dzieła, oraz domaga się krytyki obiektywistycznej, rozumiejącej, badającej formę dzieła i uwzględniającej temperament twórcy oraz wpływ okoliczności życia artysty na jego twórczość16. Po napisaniu Listów o sztuce Godebski wy- jechał do Paryża, zabierając ze sobą m.in. Józefa Chełmońskiego, i do pisania już nie wrócił. odnosił natomiast sukcesy jako rzeźbiarz17. Po pierwszym starciu ze Struvem milczał także Witkiewicz przez osiem lat. Do pisania wrócił po objęciu w roku 1884 funkcji kierow- nika działu artystycznego warszawskiego tygodnika Wędrowiec. Pismo to stało się główną trybuną nowej estetyki i krytyki, a najważniejszą rolę odegrał w nim Witkiewicz. Zamieszczał w nim swoje rysunki i ar- tykuły o malarzach, najpierw o profesorach akademii monachijskiej, potem o innych malarzach obcych i polskich, m.in. o Chlebowskim, Meissonierze, Böcklinie, Siemiradzkim, Matejce, kossaku, Brandcie. Równolegle publikował cykl artykułów zatytułowany „Malarstwo i kry- tyka u nas”, zawierający polemiki z poglądami estetycznymi i krytycz- nymi Henryka Struvego i jego zwolenników. W tamtych latach także malował, głównie obrazy rodzajowo-pejzażowe o tematyce chłopskiej i wystawiał je w „Zachęcie” oraz w Salonie krywulta18. W roku 1886 ukazał się Album Maksa i Aleksandra Gierymskich antoniego Sygie- tyńskiego, napisany pod silnym wpływem ideowym Witkiewicza, co przyznał sam autor19. 15 Tamże, s. 137. 16 Trafnie, w moim przekonaniu, zidentyfikował te postulaty jako efekt wpły- wu na Godebskiego poglądów Zoli i Taine’a we wstępie do Listów o sztuce Godeb- skiego Maciej Masłowski, tamże, s. XXIX. 17 Np. w roku 1898 wyrzeźbił realistyczny pomnik Mickiewicza, który stanął na warszawskim krakowskim Przedmieściu. J.a. Chrościcki, a. Rottermund, Atlas architektury Warszawy, Warszawa 1977, s. 80. 18 Informacje o obrazach Witkiewicza oraz czasie i miejscach ich wystawienia są zawarte w katalogu: Stanisław Witkiewicz 1851–1915, kraków 1996. 19 Sygietyński napisał, że Witkiewicza „uwagi i obserwacje weszły w znacznej części do obecnej pracy”. a. Sygietyński, Album Maksa i Aleksandra Gierymskich, w: Pisma krytyczne, Warszawa 1951, s. 355. XVI STaNISłaW WITkIEWICZ – ESTETYk WalCZĄCY W tymże roku Witkiewicz po raz pierwszy odwiedził Zakopane, by podleczyć objawy gruźlicy. Zaowocowało to cyklem artykułów, ry- sunków i obrazów o tematyce tatrzańskiej i góralskiej. Teksty te wno- szą nowy w naszej literaturze sposób analizowania przyrody i sztuki ludowej. Już wcześniej pojawiały się prace dotyczące Tatr, ale były to bądź prace o charakterze przyrodniczym, m.in. Stanisława Staszica i Tytusa Chałubińskiego, bądź turystycznym, jak przewodniki Walere- go Eliasza. Witkiewicz zaś poddał analizie góry pod kątem efektów estetycznych, perceptualnych, jakich doznaje wędrowiec wrażliwy na piękno przyrody. Witkiewicz – narrator relacji z wyprawy w góry – staje się widzem monumentalnego spektaklu natury, wypełnionego formą, kolorem i światłem, czyli składnikami analogicznymi do tych, jakie są tworzywem malarstwa. Nowe, estetyczne ujęcie pojawia się także w refleksji Witkiewicza nad sztuką góralską. Nie on pierwszy uległ fascy- nacji sztuką ludową Podhala. Przed nim byli chociażby bliscy mu Maria i Bronisław Dembowscy, którzy zamieszkali w Zakopanem i tworzyli pierwszą kolekcję podhalańskiej sztuki ludowej. Równolegle z Witkie- wiczem dokumentował rysunkowo i opisywał góralską sztukę ludową warszawski chirurg Władysław Matlakowski, którego gruźlica, jak wielu ludzi „dolskich”, przywiodła w tamtym czasie do Zakopanego. Witkie- wicz pomógł mu potem w przygotowaniu książki Zdobienie i sprzęt ludu polskiego na Podhalu wykonując do niej 12 tablic rysunkowych. Chociaż w „podhalańskich” tekstach Witkiewicza obecne jest nastawienie et- nograficzno-dokumentacyjne, to jednak główny akcent położony jest na aspekt estetyczny, na piękno dekoracyjnych form góralskich chałup i sprzętów użytkowych. Rzeczone prace Witkiewicza inicjują dwa nowe w naszym piśmiennictwie nurty estetycznej refleksji, które do dzisiaj dobijają się o status wyemancypowanych z estetyki ogólnej subdyscy- plin akademickich: estetyki przyrody i estetyki sztuki ludowej. Po zakończeniu współpracy z Wędrowcem w roku 1887 publiko- wał nadal w innych warszawskich periodykach, m.in. w Kłosach, Życiu, Kurierze Warszawskim. Rysował także dla prasy brytyjskiej: Magazine of Art, Daily Graphic, The English Illustrated Magazine. W roku 1890 przy- gotował książkowe, ilustrowane wydanie artykułów tatrzańsko-góral- skich pod tytułem „Na przełęczy”. Trzy lata później ukazało się drugie wydanie tej książki z obszernym wstępem zatytułowanym „Po latach”. W tymże 1890 roku przeprowadził się z żoną i synem – późniejszym Witkacym – na stałe do Zakopanego. kontynuował tam wcześniej roz- poczęte prace i rozpoczął nowe. Przygotował książkowe wydanie arty- STaNISłaW WITkIEWICZ – ESTETYk WalCZĄCY XVII kułów z Wędrowca dotyczących estetyki, krytyki i sztuki pod tytułem Sztuka i krytyka u nas. Pierwsze wydanie tej książki zatrzymała cenzura rosyjska, po czym zwolniła jedynie 40 egzemplarzy. W roku następnym ukazało się ocenzurowane jej drugie wydanie. Trzecie wydanie, bez cenzury i z nowym wstępem oraz kilkoma dodanymi tekstami, m.in. polemiką ze Stanisławem Tarnowskim i ks. Morawskim oraz polemiką na temat impresjonizmu z Gersonem i Jankowskim, zostało opubliko- wane siedem lat później, w roku 1898. W Zakopanem oddał się też nowej pasji – zaczął pracować nad stworzeniem nowego stylu w architekturze i sztuce użytkowej, bazu- jącego na budownictwie i rzemiośle górali podtatrzańskich, nazwane- go przezeń „stylem zakopiańskim”. W roku 1891 zadebiutował jako architekt projektem pierwszej willi w stylu zakopiańskim – Koliby. W następnych latach projektował w stylu zakopiańskim kolejne wille, a także dwory oraz inne obiekty, m.in. stację kolejową, ratusz, dom zdrojowy, kaplice, ołtarze. Równocześnie prowadził walkę o uznanie stylu zakopiańskiego za narodowy styl polski i o stosowanie go w ar- chitekturze nie tylko Podhala, ale także i innych regionów Polski. Tym razem przeciwnikiem była państwowa Szkoła Przemysłu Drzewnego w Zakopanem, a szczególnie narzuceni przez wiedeńską władzę jej kolejni dyrektorzy: Franciszek Neużil, potem jego następca Edgar ko- váts. Neużil początkowo propagował z urzędu formy obce, tyrolskie, potem jednak zaczął asymilować wybrane formy lokalne, to samo robił jego następca kováts. Swoją konkurencyjną wobec Witkiewiczowskie- go stylu zakopiańskiego wersję budownictwa i ornamentyki podha- lańskiej nazwał kováts „sposobem zakopańskim”. Walka Witkiewicza skierowana więc była nie tylko przeciwko „tyrolszczyźnie”, ale także przeciwko konkurencyjnemu wariantowi neowernakularnej architek- tury i sztuki użytkowej, bazującemu, przynajmniej częściowo, na tych samych źródłach ludowych. kontynuował też, choć już mniej intensywnie, pisanie o malarstwie. Pracował nad książką Polska sztuka współczesna, lecz prawdopodob- nie jej nie ukończył, zachował się tylko jej fragment o malarstwie Ja- cka Malczewskiego. W artykule tym tak rozszerzył pojęcie realizmu, że obejmowało także malarstwo fantastyczno-symboliczne. Pisał tak- że opowiadania do tomu Z Tatr oraz angażował się piórem w lokalne sprawy zakopiańskie. Sporo w tych latach malował, choć nie tyle, ile pragnął. Były to przede wszystkim „stimmungowe” pejzaże tatrzańskie i portrety górali. XVIII STaNISłaW WITkIEWICZ – ESTETYk WalCZĄCY Z powodu nasilającej się choroby ostatnie siedem lata życia spędził w lovrano nad adriatykiem. Mimo złego stanu zdrowia nadal inten- sywnie pracował. Napisał dwa zeszyty Stylu zakopiańskiego i przygoto- wał nowe wydania książkowych monografii Matejki i kossaka. Prawdo- podobnie za namową spokrewnionego z nim Józefa Piłsudskiego, który odwiedzał go w lovrano, zaczął pisać książkę na tematy polityczne za- tytułowaną Życie, etyka, rewolucja. książka nie została opublikowana, zachowały się tylko jej fragmenty20. Z lovrano prowadził intensywną korespondencję, najintensywniejszą z synem. Śledził z oddali jego roz- wój artystyczny i usiłował go ukierunkować. Z tej korespondencji po- chodzą ostatnie jego opinie na temat sztuki. W lovrano zaprojektował ostatnie swe dzieło architektoniczne – gmach Muzeum Tatrzańskiego w Zakopanem – i w wyniku długotrwałej oraz burzliwej akcji korespon- dencyjnej doprowadził do jego realizacji. umarł w lovrano w roku 1915. Mimo zawieruchy wojennej, towarzyszce jego ostatnich lat życia Marii Dembowskiej udało się przewieźć ciało zmarłego do Zakopane- go, gdzie odbył się pogrzeb na cmentarzu na Pęksowym Brzyzku. ESTETYka I kRYTYka W tytułach prac Witkiewicza uderza to, że nie pojawia się w nich termin „estetyka”, natomiast wielokrotnie pojawia się termin „kryty- ka”21. Witkiewicz nie pozostawia czytelnikowi wątpliwości – uważa się za krytyka, jednakże krytyka w szerokim, a nie w wąskim rozumieniu. „krytyka sztuki w obszerniejszym rozumieniu – czytamy w Malarstwie i krytyce u nas – jest jej teorią – filozofią”22. Jej zadaniem jest tworzenie naukowych narzędzi wyjaśniania sztuki i przez to dostarczanie krytyce w wąskim rozumieniu, czyli nastawionej na ocenę analizie dzieł sztu- ki, obiektywnych kryteriów oceny. Witkiewiczowskie pojęcie krytyki w szerszym znaczeniu bliskie jest więc dzisiejszemu rozumieniu po- 20 opublikowane zostały w monografii: k. kosiński, Stanisław Witkiewicz, Warszawa 1928. 21 Najważniejsze: Sztuka i krytyka u nas, Malarstwo i krytyka u nas, Jeszcze o kry­ tyce. 22 S. Witkiewicz, Pisma zebrane, pod red. J.Z. Jakubowskiego i M. olszaniec- kiej, t. I, Sztuka i krytyka u nas, kraków 1971, s. 39. STaNISłaW WITkIEWICZ – ESTETYk WalCZĄCY XIX jęcia estetyki. Będąc krytykiem „w obszerniejszym rozumieniu”, był więc zarazem estetykiem. Pod niewątpliwym wpływem pozytywizmu, a w szczególności Tai- ne’a, wierzył Witkiewicz w możliwość stworzenia naukowej estetyki i krytyki. Swoją aktywność na tym polu postrzegał jako pracę zmierza- jącą w tym właśnie kierunku. Za główną przeszkodę w unaukowieniu estetyki i krytyki uważał spekulatywną estetykę idealistyczną. Nadzieję na unaukowienie estetyki wiązał z realistyczną teorią dzieła sztuki, kry- tyki zaś – z jej stosowaniem do analizy konkretnych dzieł; taką krytykę uważał za „obiektywną”. Sztukę rozumiał Witkiewicz indywidualistycz- nie – jako sumę dzieł sztuki. Natomiast rozumienie pojęcia dzieła sztuki przejął od Zoli. „Dzieło sztuki – pisał Zola w Moim salonie (1866) – jest fragmentem świata widzianym poprzez temperament”23. Witkiewicz sparafrazował tę powszechnie znaną definicją pisząc, że artysta „z tego, co jest w stanie przez pryzmat swego temperamentu dojrzeć w naturze, tworzy jedyny i wyłączny zakres prawdziwej sztuki”24. akceptując za- sadniczo koncepcję Taine’a o determinantach naturalnych sztuki: przy- rodniczych, społecznych i historycznych, poprawił ją o przejęte od Zoli przekonanie, że dodatkowym istotnym czynnikiem determinującym sztukę jest indywidualność czy osobowość artysty, która jednak nie jest zdeterminowana przez czynniki zewnętrzne. Jest tajemnicą psycholo- giczną, którą tylko naukowa psychologia może wyjaśnić. Wierzył, że na- ukowa teoria sztuki może być zbudowana tylko na podstawie psycholo- gii. „Bez psychologii zatem – wyrokował – nie ma teorii sztuki”25. Swoją walkę o unaukowienie estetyki i krytyki uznał – we wstępie do III wydania Sztuki i krytyki u nas, a więc czternaście lat po rozpoczę- ciu drukowania w „Wędrowcu” pierwszych prac, które znalazły się w tej książce – tylko częściowo za wygraną. Zniknęła co prawda główna przeszkoda – estetyka idealistyczna. „Z estetyki, której podstawą były niemieckie spekulacje, a rozwinięciem stek sprzecznych, wykluczają- cych się wzajemnie stwierdzeń i morze frazesów – nie zostało nic”26. Jednakże „naukowej teorii dotąd nie ma”27. W swych monografiach 23 E. Zola, Słuszna walka. Od Courbeta do impresjonistów, tłum. H. Morawska, Warszawa 1982, s. 55. 24 S. Witkiewicz, Sztuka i krytyka u nas, s. 35. 25 Tamże s. 11. 26 Tamże s. 3. 27 Tamże s. 9. XX STaNISłaW WITkIEWICZ – ESTETYk WalCZĄCY malarzy wskazuje psychologii naukowej właściwą drogę: analizuje oso- bowość artystów w taki sposób, że cechami ich osobowości tłumaczy własności artystyczne tworzonych przez nich dzieł. Są to znakomite literacko utwory, ale mają spekulatywny charakter. Zwalczane spe- kulacje idealistycznej estetyki zastąpił Witkiewicz spekulacjami psy- chologicznymi. Jednak z estetyką i krytyką idealistyczną walczył nie psychologicznym orężem, lecz realistyczną koncepcją dzieła sztuki i koncepcją krytyki, która za podstawę oceny dzieła sztuki przyjmuje „prawdę natury”. Jądrem Witkiewiczowskiej estetyki jest normatywna koncepcja dzieła sztuki. Istotą dzieła sztuki – głosi ta koncepcja – jest „praw- da natury” rozumiana jako takie użycie środków artystycznych, aby w oczach odbiorcy powstała iluzja rzeczywistości. Środki, jakimi dys- ponuje malarz, to: zasady perspektywy geometrycznej i powietrznej, światło, modelunek, harmonia barw, światłocień i sposób kładzenia farb na podobrazie. W tej ostatniej sprawie silnie na Witkiewicza wpły- nął francuski antyakademizm. W pierwszej połowie XIX wieku akade- mie nauczały malowania linearnego, gładkiego, o niewidocznych smu- gach farby, starannie wykończonego. Bunt wobec akademizmu poja- wił się najpierw w romantycznym malarstwie francuskim za sprawą Delacroix, który malował „kolorystycznie”, tj. swobodnymi, szerokimi smugami kolorowej farby. Nie rysunek, jak w akademickim stylu line- arnym, lecz plama barwna była dlań podstawowym budulcem formy malarskiej. Delacroix w sposobie malowania nawiązywał do malarstwa barokowego Rubensa i Velázqueza. Jego sposób malowania, ale nie te- matykę, przejęli francuscy realiści z Courbetem na czele. od realistów wzięli ją potem impresjoniści, którzy wprowadzili istotne modyfikacje: rozjaśnienie palety i jeszcze większą szkicowość. Pobyt Witkiewicza w akademii monachijskiej przypada na lata konsolidowania się impre- sjonistów we Francji, ale impresjonizm był w Monachium ignorowa- ny, estymą zaś – przynajmniej części profesury – cieszył się Courbet. W roku 1868 Courbet wystawił w Monachium kilka swoich obrazów, co przyniosło mu bawarski krzyż Zasługi Św. Michała, a w roku na- stępnym odwiedził akademię Monachijską, gdzie odbywał warsztaty ze studentami. uczył ich realizmu z pominięciem romantyzmu, a w wymiarze warsztatowym – m.in. szybkiego malowania szpachlą, co po- tem przejął Maks Gierymski, a od niego inni polscy malarze. „Sukces Courbeta był wielki, chwalono go kosztem Maneta, a jego siłę prze- ciwstawiano entuzjastycznie »dekadenctwu reszty malarstwa francu- STaNISłaW WITkIEWICZ – ESTETYk WalCZĄCY XXI skiego«”28. Najnowsze zjawiska zauważane i poważane w Monachium związane były więc z realizmem francuskim, którego apogeum rozegra- ło się blisko dwadzieścia lat wcześniej29. Typowe dla Courbeta tematy z życia codziennego, malowane swobodnie, kolorystycznie, bez idealiza- cji, były przez niektórych nauczycieli akademii monachijskiej stawiane za wzór nowoczesnego malarstwa jeszcze w latach siedemdziesiątych, kiedy w Monachium utworzyła się polska kolonia malarska. Realizm w wariancie antyakademickiego koloryzmu włączył Wit- kiewicz do swojej normatywnej teorii dzieła sztuki. Zasadniczo zga- dzając się z tezą Taine’a zawartą w jego Filozofii sztuki, że „naśladowa- nie bezwzględnie dokładne nie jest celem sztuki”30, zdystansował się krytycznie wobec stwierdzenie autora, iż obraz drobiazgowo i dokład- nie namalowany jest „łudząco prawdziwy”. kluczowe dla obu kon- cepcji jest rozumienie pojęcia prawdy malarskiej. Z wywodu Taine’a wynika, że prawda obrazu malarskiego jest pokrewna prawdzie obrazu fotograficznego, a to prowadzi do wniosku, że fotografii bliższy jest akademicki styl linearny niż antyakademicki styl kolorystyczny. Temu daje Witkiewicz odpór, definiując pojęcie prawdy malarskiej w taki sposób, aby uniknąć zbieżności i z fotografią, i z linearystycznym aka- demizmem. „Prawda malarska, zbudowana na zmyśle wzroku, jest wtedy tylko prawdą, jeżeli odpowiada naturalnemu jego ustrojowi. To, co maluje Denner [autor miniaturowych, detalicznie namalowa- nych portretów – J.T.], jest dobrym w dziele dermatologa (…), lecz fałszem z punktu malarskiego, gdyż z odległości, z jakiej malarz musi patrzeć na odtwarzany przedmiot, nie można widzieć tego, co malarz maluje”31. Prawda malarska w ujęciu Witkiewicza nie polega więc na dokładnym odwzorowaniu wyglądu malowanego przedmiotu, ale na odtworzeniu środkami malarskimi jego wyglądu percypowanego przez malarza z miejsca, z jakiego maluje obraz, i zarazem – z jakiego chce, aby obraz był oglądany. Stopień dokładności szczegółów jest funkcją zamierzonej odległości percepcji dzieła. Jeśli malarz chce, aby obraz 28 M.l. kaschnitz, Courbet, Warszawa, s. 107. 29 kulminacją była niezależna od sztuki oficjalnej wystawa obrazów Courbe- ta i ogłoszony przezeń manifest realizmu w czasie paryskiej wystawy światowej w 1855 roku. G. Courbet, „Manifest realizmu”, w: Francuscy pisarze i krytycy o malarstwie 1820–1876, pod red. H. Morawskiej, Warszawa 1977. 30 H. Taine, Filozofia sztuki, tłum. a. Sygietyński, Warszawa 1896, s. 17. 31 S. Witkiewicz, Sztuka i krytyka u nas, s. 41. XXII STaNISłaW WITkIEWICZ – ESTETYk WalCZĄCY był oglądany z bliższej odległości, to powinien malować bardziej do- kładnie, jeśli chce, aby był oglądany z większej odległości, to powinien malować bardziej szkicowo. Prawda jest więc iluzją rzeczywistości dokonującą się w percepcji widza oglądającego obraz z zamierzonej przez malarza odległości. Nigdy nie jest to odległość „dermatologicz- na”, więc obraz „wypracowany á la loupe” nie jest prawdziwy malarsko. autonomii tak rozumianego malarstwa nie zagraża przeto udoskona- lana szybko fotografia. Normatywna koncepcja dzieła sztuki służyć ma za kryterium oceny konkretnych dzieł sztuki. Prawda malarska jest stopniowalna, tworzy skalę ocenną. ocena dzieła polega na przypisaniu dziełu więk- szej lub mniejszej prawdziwości bądź fałszywości malarskiej. Sprawa oceny całościowej komplikuje się jednak po uwzględnieniu drugiego normatywnego aspektu dzieła – wyrazu osobowości twórcy. Pierwsze, „prawdziwościowe” kryterium wartości dzieła (grupy dzieł, twórczości danego artysty) jest kryterium intersubiektywnym. Drugie kryterium jest znacznie bardziej subiektywne. Ponadto pojawia się problem su- mowania się tych dwóch typów ocen. Witkiewicz widzi to tak: gdy oce- na pod tym drugim względem jest niska, to nawet wysoka ocena pod względem pierwszym nie daje wysokiej oceny sumarycznej. Witkiewicz wielokrotnie problem ten trącał przy okazji analizowania innych spraw, nigdzie nie zrobił jasnego wykładu na ten temat. Może najklarowniej ujawnił swoją aksjologię stosowaną w liście do syna, w którym pomstu- je na niego, że zapisał się do krakowskiej akademii Sztuk Pięknych i zamierza pobierać nauki u Stanisławskiego. Stanisławski. (…) Jest to c z y s t y t a l e n t m a l a r s k i – przyrząd b a r d z o s u b t e l n y do sugestionowania zjawisk świata zewnętrznego. Bo czysty talent malarski niczym innym nie jest. kombinuje się on u in- nych malarzy z wyobraźnią, z potrzebą ujawniania stanów subiektywnych duszy, z potrzebami umysłowymi, z potrzebą dekoracyjnego piękna, (or- namentyki) – kombinuje się ze wszystkimi diabłami i aniołami, którzy rodzą się z ludzkiej duszy, w porywach zmysłów, namiętności – kombinu- je się nawet z faktycznymi zdarzeniami życia. u Stanisławskiego jest on w stanie czystym, wyeliminowane są u niego wszystkie te złożone procesy – oprócz naturalnie pewnych szczególnych właściwości, które jego dziełu nadają charakter indywidualny. Te właściwości są takie, jak aparatu foto- graficznego, w którym rezultat zależy od nastawienia obiektywu, diafrag- my i tak dalej. Stanisławski powłóczy okiem po panoramie natury i punkt, STaNISłaW WITkIEWICZ – ESTETYk WalCZĄCY XXIII który go szczególniej uderzy, usiłuje odtworzyć jak najszybciej. Tym spo- sobem odtwarza c z y s t e w r a ż e n i e p i e r w s z e g o o p t y c z n e g o p o d r a ż n i e n i a, bez korekty innych władz umysłowych, bez refleksyj- nego zaprawiania i p r z e s t u d i o w y w a n i a32. Sens tych uwag jest oczywisty: Witkiewicz-junior nie nauczy się od Stanisławskiego jak być wielkim artystą, bo Stanisławski wielkim artystą nie jest, albowiem chociaż prawdziwie, to tylko kopiuje rzeczy- wistość. odtwarzanie wyglądu rzeczy to jeszcze nie jest wielka sztuka. Wielka sztuka polega na tworzeniu doskonałej iluzji rzeczywistości, ale w sposób twórczy, zindywidualizowany, nasycony ekspresją osobo- wości artysty. koncepcja Witkiewicza jest więc dualistyczna; składa się z formalizmu, ale nie „czystego”, lecz podporządkowanego celowi ilu- zjonistycznemu, oraz z ekpresjonizmu psychologicznego33. Stosowanie w praktyce ocennej takiej koncepcji jest trudne i obcią- żone dużym ryzykiem dowolności, więc wbrew deklaracjom jej twórcy jest słabą podstawą dla naukowej estetyki i „obiektywnej” krytyki34. W tekstach polemicznych posługiwał się Witkiewicz najczęściej tylko członem formalistyczno-iluznonistycznym swojej estetyki. Dzięki temu przeniósł uwagę krytyki i publiczności malarskiej z tematyki obrazów na środki artystyczne. krytyka i publiczność uwierzyła Witkiewiczo- wi, głoszącemu w ślad za Fromentinem i Flaubertem, iż temat dzieła niewiele znaczy, a jego wartość zależy od wykonania, nie zaś od tego, co przedstawia35. Słynne stało się jego stwierdzenie: „czy to będzie Za- moyski pod Byczyną, czy kaśka zbierająca rzepę, nie przybędzie ni w 32 list S. Witkiewicza do syna z 22 czerwca 1905 r., w: S. Witkiewicz, Listy do syna, oprac. B. Danek-Wojnowska i a. Micińska, Warszawa 1969, s. 286–287. 33 Podobną koncepcję dzieła sztuki miał przed Zolą Baudelaire. W Salonie 1859 pisał: „Troyon jest najlepszym przykładem zdolności bez duszy. Już za młodu malował z tą samą pewnością siebie, z tą samą zręcznością, z tym samym bra- kiem wrażliwości”. Francuscy pisarze o malarstwie 1820–1876, t. 3, Realizm, wybór i oprac. H. Morawska, Warszawa 1977, s. 177. 34 Nie zwrócili na to uwagi polemiści Witkiewicza, nawet Jellenta atakował jego estetykę nie w tym najsłabszym punkcie, ale walczył z Witkiewiczem na wyznaczonym przez niego polu: na polu realizmu, wykazując, że realizm jest to idealizm à rebours. krytyka była częściowo słuszna, ale nieskuteczna. C. Jellenta, „Zakapturzony idealizm”, w: Programy i dyskusje literackie okresu pozytywizmu, oprac. J. kulczycka-Saloni, Wrocław 1985. 35 B. Riezow, Flaubert, tłum. J. Jędrzejewicz, Warszawa 1961, s. 178–179. XXIV STaNISłaW WITkIEWICZ – ESTETYk WalCZĄCY pierwszym, ni w drugim wypadku ani jednego pobłysku, ani jednego cienia albo refleksu, jeżeli oboje będą o tej samej porze oglądani”36. Ten punkt widzenia znalazł uznanie nawet u Stanisława Tarnowskiego, który ów problem ujął jeszcze bardziej dobitnie, co z zadowoleniem za- cytował Witkiewicz. Tarnowski napisał, że „dobrze namalowana głowa kapusty będzie lepszym obrazem od źle wymalowanej głowy człowieka lub głowy Pana Jezusa”37. Wzięte bez całościowego kontekstu estetyki Witkiewicza jego formalistyczne deklaracje aksjologiczne mogą sugero- wać, że forma dzieła jest dlań główną jego wartością, bez względu na to, czemu służy. Gdyby tak było, Witkiewicz miałby pozycję prekurso- ra antymimetycznego przełomu w estetyce malarstwa. on jednak na formalizm nałożył imperatyw iluzjonistyczny, na iluzjonizm – „kolory- styczny”, a na koloryzm – ekspresjonistyczny. To otwierało jego estety- kę na malarstwo symboliczno-fantastyczne posługujące się środkami realistycznymi (czemu dał wyraz w szkicu o Jacku Malczewskim), ale zarazem zamykało ją na sztukę postimpresjonistyczną i kazało mu ująć impresjonizm jako radykalnie kolorystyczną wersję realizmu, uniemoż- liwiając tym samym dostrzeżenie w nim momentu zerwania z iluzjo- nizmem i otwarcia malarstwa na kreację formy w miejsce jej naślado- wania. W listach do syna jeszcze w 1911 roku nakazywał mu „radzić się natury”, chwalił Ślewińskiego za wyzbycie się dzięki naturalizmowi „Gauguinowskiej czy Van Goghowskiej egzemy”38. Już wcześniej kry- tykował obrazy Gauguina z naturalistycznego punktu widzenia za ich defekty, w szczególności brak w jego obrazach światła. Widząc, że syn ulega wpływowi Gauguina, usiłował temu przeciwdziałać, jak się oka- zało – nieskutecznie. I trwał do końca życia w naturalistycznej wierze. Naturalizm i ekspresjonizm nie muszą, ale mogą stać w konflikcie, w przypadku, gdy ekspresja osobowości prowadzi do form niezgod- nych z „prawdą natury”. Przykład jego syna jest najlepszą tego egzem- plifikacją. Witkacy dążył do samorealizacji artystycznej nie na drodze naśladowania form rzeczywistych, lecz kreowania form nierzeczywi- stych. W takim kierunku poszło całe malarstwo po impresjonizmie. Witkiewicz-senior był na nie otwarty w deklaracjach, ale nie w teorii. 36 S. Witkiewicz, Sztuka i krytyka u nas, s. 52. 37 Tamże, s. 176. 38 list S. Witkiewicza do syna z 10 czerwca 1911 r., w: S. Witkiewicz, Listy do syna, s. 488. STaNISłaW WITkIEWICZ – ESTETYk WalCZĄCY XXV ESTETYka aRCHITEkTuRY Polską myśl o sztuce lat osiemdziesiątych XIX wieku zdominowały polemiki dotyczące malarstwa, jednakże dyskutowano również nad in- nymi dziedzinami sztuki, przede wszystkim nad literaturą i nad archi- tekturą. Witkiewicz początkowo nie brał czynnego udziału w toczącej się na łamach prasy debacie dotyczącej architektury, ale nie mógł jej nie znać, gdyż w był w tamtych latach w centrum polskiego życia inte- lektualnego. Debata ta wyposażyła go w poglądy, które stały się funda- mentem stworzonej przezeń kilka lat później koncepcji narodowego, polskiego „stylu zakopiańskiego” w architekturze. Największym paradoksem architektury europejskiej tego okresu było to, że chociaż dynamicznie rozwijały się miasta, powstawały wspa- niałe wielkie gmachy publiczne i prywatne, w niespotykanym wcześniej tempie rozrastała się zabudowa mieszkaniowa oraz w coraz większym stopniu stosowane były nowoczesne materiały i konstrukcje, to rów- nocześnie narastało poczucie kryzysu, który – jak sądzono – polega na estetycznej wtórności architektury współczesnej wobec wielkich stylów przeszłości. krytyce towarzyszyły apele o stworzenie nowego stylu wy- rażającego ducha rodzącej się epoki nowoczesności. Zbiegła się w tych apelach heglizująca estetyka idealistyczna i estetyka pozytywistyczna39. lekarstwa szukano w odwołaniu się do wzorców architektury dawnej: we Francji do rodzimego gotyku, w Wielkiej Brytanii – najpierw do ro- dzimego gotyku, a potem także do angielskiego budownictwa ludowe- go (wernakularnego40), w Niemczech najpierw do gotyku krzyżackiego, potem do niemieckiego renesansu, następnie także – wzorem brytyj- skiego neowernakularyzmu – do rodzimego budownictwa ludowego41. Podobne wątki zaznaczyły się w polskiej myśli o architekturze, ale aspekt narodowy odegrał w niej odmienną rolę: tam propaństwową, 39 obie popadały w niezauważaną wewnętrzną sprzeczność: program norma- tywny koliduje z eksplanacją deterministyczną i teleologiczną, dla obu bowiem to, co jest, musi być. 40 Stamtąd też przyszło do nas nazewnictwo: architektura wernakularna – czy- li ludowa, rodzima, prowincjonalna, podmiejska, tworzona poza wielkimi stylami przez anonimowych budowniczych, oraz neowernakularna – czyli architektura artystyczna wzorowana na wernakularnej. Witkiewicz nie używał tych terminów. 41 S. Muthesius, Old English, Altdeutsch. Some nineteen century appropriations of a „homely” past. „Rocznik Historii Sztuki” 2005, tom XXX. XXVI STaNISłaW WITkIEWICZ – ESTETYk WalCZĄCY u nas zaś, w ostatecznych konsekwencjach, narodowo-wyzwoleńczą. Misję krzewienia ducha narodowego przejęło od poezji romantycznej nasze malarstwo, oczekiwano więc, że i architektura włączy się w tę wielką narodową sprawę. Chociaż w polskich debatach obecne były wątki ogólnoeuropejskie – diagnozowanie kryzysu jako wyczerpania form historycznych i nieadekwatność architektury współczesnej wo- bec rodzącej się nowoczesnej cywilizacji technicznej – to kryzys naszej architektury rozumiano przede wszystkim jako brak form narodowych we współczesnych polskich budowlach. Debatowano więc nad tym, gdzie, w jakiej tradycji, ów pożądany narodowy charakter przejawiał się w przeszłości, by wykorzystać go jako inspirację dla nowej, odro- dzonej architektury narodowej. karol Matuszewski w opublikowanym w roku 1881 w „Bibliotece Warszawskiej” artykule O architekturze u obcych i u nas. Uwagi ze sta­ nowiska estetycznego za przyczynę upadku architektury polskiej uznał właśnie brak nawiązania do naszej tradycji narodowej oraz „zużycie się” form nowożytnych i wskazał polski gotyk jako tę właściwą, na- rodową tradycję, nawiązywanie do której ma przyczynić się do stwo- rzenia architektury narodowej. Z powodów cenzuralnych nazwał ów postulowany neogotyk „stylem wiślano-bałtyckim”. W poglądzie tym czytelna jest inspiracja wydawanym od 1854 roku słownikiem archi- tektonicznym Dictionaire raisonné de l’architecture française du XI au XV siècle Viollet-le-Duca, a równocześnie wola przeciwstawienia się niemieckiemu neogotykowi inspirowanemu gotykiem krzyżackim. Za wzór dla polskiego neogotyku służyć miały najwspanialsze polskie go- tyckie kościoły na czele z krakowskim kościołem Mariackim, katedrą włocławską i wileńskim kościołem św. anny. Matuszewski pisał: Chaos form – panujący we współczesnej architekturze, zdaje się świadczyć, że zużyte i spowszedniałe motywa renesansowe i klasyczne nie zaspokajają estetycznych pragnień architektów. (…) Co do mnie, jestem zdania, że odrodzenie u nas formy średniowiecznej , tj. ostrołukowej ar- chitektury zdaje się być tylko kwestią czasu i ma przyszłość przed sobą42. 42 Cyt. za: a.k. olszewski, Styl narodowy w architekturze polskiej przełomu XIX i XX wieku, w: „Sztuka i krytyka” 1956, nr 3–4, s. 292. STaNISłaW WITkIEWICZ – ESTETYk WalCZĄCY XXVII Polemizując z Matuszewskim, Franciszek ksawery Martynowski formułuje wątpliwości wobec koncepcji „stylu wiślano-bałtyckiego”, za łepkowskim uważając gotyk ceglany za twór krzyżacki, i analizuje kry- tycznie rozwój architektury polskiej pod kątem nasycenia jej elemen- tami narodowymi. Nasza architektura przedchrześcijańska – wywodzi Martynowski – została wyparta przez sztukę romańską i gotycką, która przyszła do Polski z zewnątrz i nie uzyskała u nas żadnego swoistego narodowego piętna, podobnie renesans i późniejsze wielkie style archi- tektoniczne. Narodowy charakter mają tylko polskie dworki szlache- ckie oraz budownictwo ludowe, do nich się więc trzeba odwołać – po- stuluje Martynowski – aby stworzyć polską architekturę narodową. Nie przeczymy – pisze Martynowski w Zapoznanych drogach w sztuce polskiej (1881) – że architektura oparta na ludowych motywach i z nich wyprowadzona, w pierwszej chwili nie odpowie warunkom artystycznym; w każdym razie nie będzie ona gorsza od dziwolągów wznoszonych na równinach polskich pod nazwą stylu szwajcarskiego43. Dyskusja o nowej, a zarazem narodowej architekturze ani się nie zaczęła, ani się nie skończyła w latach osiemdziesiątych XIX wieku. Zaczęła już pod koniec lat czterdziestych wieku XIX, a skończyła do- piero w latach dwudziestych XX wieku, przy czym inspirowana nią praktyka trwała do końca okresu międzywojennego44. Pierwszy z ideą odnowy architektury przez wykorzystanie tradycji ludowej wystąpił ar- chitekt krakowski karol kremer: Nawet zwrócenie uwagi na przedmiot niby tak mało znaczący, jakim są chaty włościańskie – pisał w roku 1849 – może posłużyć do wyświece- nia naszej narodowości45. Z najmocniejszym apelem o tworzenie narodowej architektury na bazie budownictwa ludowego wystąpił w roku 1858 Józef Ignacy kra- szewski: 43 Cyt. za: tamże, s. 300. 44 a po wojnie miała jeszcze jedną, socrealistyczną mutację: ideologiczną kon- cepcję architektury „narodowej w formie i socjalistycznej w treści”. 45 k. kremer, Niektóre uwagi o ważności zabytków sztuk pięknych na naszej zie­ mi, „Rocznik Tow. Nauk. krak.” 1849, s. 557. Cyt. za: tamże, s. 283. XXVIII STaNISłaW WITkIEWICZ – ESTETYk WalCZĄCY Nie szukajmy świątyń greckich, gdzie ich nie było i być nie mogło, ale starajmy się pojąć charakter budownictwa ziemi naszej, wyczytać wdzięk jego i odrębność piętna; w życiu codziennym, sprzęcie codziennego użyt- ku, usiłujmy rozpoznać, co rzemieślnikowi podała materialna potrzeba, a co zrobił natchniony, choć nie rozwiniętym, tęsknym uczuciem piękno- ści, żądzą nadania wdzięku dziełu swej ręki46. Podobnych głosów było w tamtym czasie znacznie więcej. Z kon- kurencyjnym poglądem wystąpił dziesięć lat później brat karola, este- tyk i filozof Józef kremer47, głosząc, iż najdoskonalszym wcieleniem polskiego ducha narodowego jest krakowski kościół Mariacki, prze- to nowa architektura polska powinna w nim właśnie szukać wzoru48. Z analogicznym poglądem – iż odrodzenie architektury narodowej powinno opierać się na tradycji średniowiecznej, stłumionej przez późniejsze obce style, wystąpił w roku 1869 pierwszy polski historyk sztuki Władysław łuszczkiewicz49. Już wtedy więc wykrystalizowały się dwa programy stworzenia architektury narodowej: jeden – przez odwołanie się do rodzimego gotyku, drugi – do rodzimego budowni- ctwa ludowego. Dyskusje lat pięćdziesiątych i sześćdziesiątych i nie wywarły żad- nego wpływu na praktykę architektoniczną. Dopiero w latach siedem- dziesiątych zaczęły powstawać obiekty intencjonalnie nawiązujące swą formą do gotyckich budowli polskich: kościół parafialny w Ciechocin- ku (1874–1876, arch. Edward Cichocki), budynek Collegium Novum 46 Józef Ignacy kraszewski, „Sztuka u Słowian, szczególnie w Polsce i litwie chrześcijańskiej”, w: Z dziejów polskiej krytyki i teorii sztuki, t. II, oprac. I. Jakimo- wicz i a. Porębska, Warszawa 1961, s. 103. 47 k. Stefański, Architektura XIX wieku na ziemiach polskich, Warszawa 2005, s. 116. 48 Józef kremer wraz z Władysławem Podczaszyńskim byli pierwszymi w naszej literaturze autorami rozważającymi skutki, jakie dla architektury przyniesie zasto- sowanie nowoczesnych materiałów budowlanych: żelaza i szkła. a.k. olszewski, Styl narodowy w architekturze polskiej przełomu XIX i XX wieku, s. 282–283. 49 Władysław łuszczkiewicz w roku 1869 pisał: „Należąc do obozu tych, co odrodzenie się budownictwa opierać chcą na zwrocie ku wiekom średnim (…) pragnęlibyśmy gorąco wejść na drogę poznania krajowych zabytków i studiować je umiejętnie w myśl powiązania w dzisiejszych pracach zerwanych tradycyj, w chwili kiedy piękne włoskiego nieba owoce (renesans) zdusiły rozwój rodzimej sztuki i pociągnięcia tej tradycji dalej”. Cyt. za: a.k. olszewski, Styl narodowy w architek­ turze polskiej przełomu XIX i XX wieku, s. 284. STaNISłaW WITkIEWICZ – ESTETYk WalCZĄCY XXIX uniwersytetu Jagiellońskiego w krakowie (1877–1883, arch. Feliks księżarski), kościół św. Floriana w Warszawie–Pradze (1886–1894, arch. Józef Pius Dziekoński), kościół Wniebowzięcia NMP w łodzi (1886–1897, arch. konstanty Wojciechowski). Wszystkie te obiekty zostały uznane za wzorcowe realizacje idei „stylu wiślano-bałtyckiego” i były inspiracją dla kolejnych obiektów tego typu50. kiedy Witkiewicz pierwszy raz wyruszył do Zakopanego w roku 1886, istniała więc już na ziemiach przedrozbiorowej Polski archi- tektura narodowa bazująca na formach polskich budowli gotyckich. Nie było natomiast architektury bazującej na polskim budownictwie ludowym, mimo iż idea ta była obecna w kulturze polskiej od prawie czterdziestu lat. W Zakopanem zobaczył Witkiewicz góralskie chałupy i góralskie zdobienia, które doskonale nadawały się jako baza dla rea- lizacji tego starego programu. od czasu pierwszego pobytu w Zakopanem w roku 1873 „odkryw- cy Zakopanego” – wybitnego warszawskiego lekarza Tytusa Chałubiń- skiego – wieś ta znacznie się rozrosła i zyskała nowe, podwójne obli- cze: letniska i kurortu. letników przyjeżdżało wówczas już ponad dwa tysiące rocznie, coraz więcej było też kuracjuszy, którzy za radą Chału- bińskiego przyjeżdżali do Zakopanego szukać ulgi w dolegliwościach powodowanych gruźlicą, która była najgroźniejszą wówczas chorobą społeczną. Chałubiński czynił starania, by uzyskać dla Zakopanego rangę stacji klimatycznej, czyli uzdrowiska. Starania te zwieńczone zo- stały sukcesem w tymże roku 188651. Zasługą Chałubińskiego było wylansowanie Zakopanego jako miej- scowości o walorach uzdrowiskowych. Zadecydował o tym względnie 50 Idea i praktyka polskiego narodowego neogotyku miała potem jeszcze dwie mutacje – „styl nadwiślański” Jana karola Sas Zubrzyckiego (np. kościół św. Jó- zefa w krakowskim Podgórzu, proj. 1901, real. 1905–1909) i neogotyk „polski” Stefana Szyllera. Szyller przyjął witkiewiczowski punkt wyjścia, iż w naszym bu- downictwie ludowym – ale nie tylko na Podhalu, lecz także w innych regionach kraju – przetrwały staropolskie sposoby budowania i prowadził badania nakie- rowane na odkrycie historycznego wpływu budownictwa drewnianego na polską architekturę murowaną, a w szczególności na wskazanie typowo polskich odmien- ności w wielkich stylach architektonicznych: gotyku, renesansie i baroku. Wyniki swoich przemyśleń stosował w projektach, np. formy polskiego renesansu zasto- sował w pawilonach mostu i wiaduktu im. ks. Józefa Poniatowskiego w Warszawie (1907–1913). 51 M. Pinkwart, l. Długołęcka-Pinkwart, Zakopane. Przewodnik historyczny, Bielsko-Biała 2003. XXX STaNISłaW WITkIEWICZ – ESTETYk WalC
Pobierz darmowy fragment (pdf)

Gdzie kupić całą publikację:

Wybór pism estetycznych
Autor:

Opinie na temat publikacji:


Inne popularne pozycje z tej kategorii:


Czytaj również:


Prowadzisz stronę lub blog? Wstaw link do fragmentu tej książki i współpracuj z Cyfroteką: