Cyfroteka.pl

klikaj i czytaj online

Cyfro
Czytomierz
00043 005940 19958517 na godz. na dobę w sumie
Światła miasta - ebook/pdf
Światła miasta - ebook/pdf
Autor: Liczba stron: 34
Wydawca: Goneta Język publikacji: polski
ISBN: 978-83-926526-0-1 Data wydania:
Lektor:
Kategoria: ebooki >> poezja
Porównaj ceny (książka, ebook, audiobook).

„Światła miasta” — Tomik pełen przemyśleń i odzwierciedleń osoby pracującej na obczyźnie. Tu są nie tylko wiersze opowiadające o ciężkiej pracy, alternatywach czasu wolnego, ale też wyimaginowany świat gdzieś w Ameryce. Jest to na pewno propozycja wydawnicza na czasie w dobie tak wielu młodych ludzi emigrujących w poszukiwaniu lepszego, godnego życia.

Paweł Salamucha — rodowity szczycianin. Rozwijał się w Domu Kultury w Szczytnie. To było dobre pokolenie i świetna opieka kulturalna ówczesnych pracowników tej placówki, bo kilku naprawdę dobrze piszących ludzi pojawia się od czasu do czasu w sieci, prezentując swoje umiejętności. Jest nim m.in. Paweł Salamucha. Młody człowiek, szukający godziwego zarobku na obczyźnie. Wybrał Barcelonę w Hiszpanii. Kto to zresztą wie, czy przypadkiem to Barcelona nie pozwoliła się wybrać przez Pawła Salamuchę?

Znajdź podobne książki Ostatnio czytane w tej kategorii

Darmowy fragment publikacji:

1 ŚWIATŁA MIASTA 2 ŚWIATŁA MIASTA Paweł Salamucha styczeń-listopad 2007 3 ©opyrights to: Wirtualne Wydawnictwo „Goneta” Aneta Gonera, www.goneta.net ul. Archiwalna 9 m 45, 02-103 Warszawa Okładka: Paweł Salamucha© www.pawelsalamucha.prv.pl ISBN: 978-83-926526-0-1 Wydanie I Warszawa, kwiecień 2008 4 SPIS RZECZY ***(LUDZIE już tacy są…) Jazda Robota na mieście Spotkanie w knajpie Ciężka noc Droga do Wisconsin We śnie kochanie/Jesteś moim aniołem Odejścia i powroty Coraz bardziej prawdomówny *** (Odstawiliśmy maszynę tynkarską…) *** (Od dwóch tygodni zatracam się…) *** (Plama na plecach…) *** (Mrówki chodzą po ścianie…) Wygrana Więc… Jak zwykle *** (Rozmawialiśmy długo) Po drabinie Nastrój Na niebie gwiazdy Do domu, ale gdzie? Blisko ocean Słowo od autora Autor pozdrawia Hannę Salamuchę, Dominikę Sadłowską i Kubę Babickiego. 6 7 8 9 10 11 13 14 15 16 17 18 19 20 21 23 24 25 26 28 29 30 32 5 *** LUDZIE już tacy są Odchodzą bez powiadomienia Umierają zbyt przytomnie, i klną się. Taką mamy naturę... LUDZKĄ 6 Jazda Spaliłem skręta, wziąłem do plecaka dwa piwa chciałem być sam na sam ze swoim rowerem To był mocny towar do tego piwo, chciałem silnych wrażeń, chciałem się wyżyć Jechałem bardzo szybko chwilami odrywałem się od ziemi i wznosiłem ponad czubkami drzew Gadałem do siebie i śmiałem do rozpuku. Potem siadałem na ściętych drzewach leżących koło drogi Pełzałem w piasku, dosłownie wiłem się jak wąż. Kim więc jestem skoro gryzłem i warczałem? Wtedy z pewnością nie czułem się człowiekiem 7 Robota na mieście ...Dubeltówka - strzelba Ithaca karabin Smith Wesson kaliber 38 z 4-calową lufą Stary Bobby zwolni dla nas te pięć kawałów Łatwa robota - jak pieprzenie Skład żywności na rogu czwartej i Benson st. Mają tam dwóch strażników, emerytowane policyjne świnie. Więc Troy... dwa i pół patyka dla ciebie możesz pojechać do Texasu ze swoją małą, chyba przyda wam się trochę dolarów. To łatwa forsa partnerze, i pamiętaj nikt przy tym nie ucierpi Na pewno... taka kasa dałaby nam kopa To jak odebranie dziecku lizaka. (w snach nawiedza cię czarny anioł - grzechotnik wije się, pełza w mrok gotowy zaatakować To omen, zły znak, lub jakkolwiek to nazwiesz Coś wisi w powietrzu Strzeż się) Wiersz jest hołdem dla filmu „Dzikość serca” Davida Lyncha 8 Spotkanie w knajpie Ślicznotko, zapadł zmrok cienie kładą się na jezdni asfalt paruje po upalnym dniu Jestem zmęczony tym przedstawieniem Ubierz się, pojedziemy do Brady’ego na Brook s Corner zagramy w karty Tam już na mnie czekają zbiry Jeffa Nasha Lecz nie martw się, nie pozwolę im się zabić Jestem przecież Dan - Dan Garret i trzęsę tą okolicą ------------------- Żegnaj laleczko do domu wrócisz sama 9 Ciężka noc Mechanizm zegara wspiął wskazówkę na dwunastą Północ wybiła się z tykania Sypialnia była ciepła, była szara i ciemna Sonny nie spał, (dzyń, dzyń draniu) myślał o jutrzejszym dniu nasłuchiwał - po kilkudziesięciu minutach zaczął odpychać od siebie natrętne myśli odeszły Ta mała, którą poznał zeszłego wieczora u Brady ego leżała obok wtulona w jego ramię Sprawiali wrażenie pary dzieciaków w trasie Pomyślał, że jest przyjemnie, chciał by tak było O trzeciej, przed świtem wsłuchiwał się w wiatr i krzyki za oknem --------------- Rano nie pamiętał, kiedy zasnął 10 Droga do Wisconsin Ciepłe dni powrócą kochanie Nie martw się, i nie myśl tyle o przyszłości Będzie dobrze zapewniam W moim śnie było dokładnie tak samo Wiele pytań bez odpowiedzi, ale zapewniam cię, chociaż obudziłem się zbyt wcześnie, aby wiedzieć na pewno Dajmy temu spokój Teraz ubieram się pośpiesznie, broń i paczka Marlboro czekają na małym bambusowym stoliczku w stylu Waikiki, podana w filiżance z chińskiej porcelany paruje mocna kawa Bądź cierpliwa proszę i zabierz tylko to czego najbardziej potrzebujesz (Miłość) Kłótnie, myśli samobójcze i stare zdjęcia zamkniemy w kartonie. Przeszłość jest bezpieczna w swojej celi skąd nie może się wyrwać Tak będzie lepiej... ukochana Okno, drzwi, dwie ściany i sufit Jest czas, kiedy wygrywasz wszystko, lub wszystko... Nie, lepiej o tym nie myśleć Musi się udać Ruszajmy w naszą (ostatnią) podróż do Wisconsin 11 Kolejne miejsca Steep Rock Lake, Sault Ste. Marie, Blind River, ludzie ze swoimi problemami, szeregi pustych pokoi, wieżowce w centrum i tandetne świecidełka na każdym rogu Dni są coraz dłuższe (nie widać końca drogi) Jesteśmy dla siebie stworzeni Jesteśmy wszystkim, co mamy Jesteśmy tym, co pozostało Przeszłość jeszcze nie wraca wciąż czeka zamknięta na strychu tamtego domu na Hilton St. Otwierasz okno, ja wchodzę drzwiami Ściana i sufit bezpieczna przestrzeń Pieniądze i siła dobra z nas para Odchodzące relikty poprzedniej epoki, szalonych lat 80 Nic więcej do powiedzenia ...byśmy byli szczęśliwi ze wszystkim, co mamy Biegnąc bez rytmu, jesteśmy święcie przekonani, że kłamstwo wciąż jest lepsze od prawdy. co nam pozostało 12 We śnie kochanie/Jesteś moim aniołem Słońce, nie grzeje już tak intensywnie jak zeszłego lata w Grecji Gwałtownie zrywający się wiatr popołudniowy kołysze koronami drzew - czasami unosząc liście pokrywające chodnik tworzy małe wiry powietrzne (Wtedy dotykam twoich piersi, są ciepłe i delikatne, są miękkie i moje mokrymi dłońmi potwierdzam ich doskonałość) Na werandzie wynajętego domu Leżysz naga (podwójnie uczłowieczona), jedna ręka w base- nie Ktoś od strony ulicy mógłby zajrzeć, jednak nie widzi nikt, zza żywopłotu czerwieni ust oprócz mnie i mnie. Echo w głowie stwórcy nakazuje powtarzać mu końcówki zdań Podpływam bezgłośnie, bezdźwięcznie, beznamiętnie ... sen łechce moje ambicje (Dekadentyzm klasy średniej) Więcej nie mogłem ci powiedzieć -Z tym światem jest coś nie tak -Więc prawo do pięknych rzeczy mają mieć... ale wciąż chcesz więcej słońca i deszczu. Gwiazda za oknem Potrafisz wyznaczyć kurs na wschód Ruszajmy na wschód gonić odchodzący dzień Spakowałem chłodny wiatr, bezsenną noc i kilka starych lęków dla wyrównania rachunku Dobranoc - w moim śnie Dobranoc - jesteś aniołem 13 Odejścia i powroty Leżę na kanapie przed telewizorem, a ona chodzi w te i we w te trajkocze jak rozregulowane radio Przełączam kanały, nastawiam głośniej, szukam ukojenia w 32 bitowym kolorze w 21 calowej fabryce snów Jestem zmieszany rozmiarami tragedii Krew na autostradzie , huragan w Miami Śmierć w górskim domku , strach i pożoga - Alkohol i narkotyki zniszczyły twój mózg - Nie do końca - Zniszczyły i już - krzyczy mi do ucha i dodaje już spokojniej - odchodzę - Proszę bardzo, droga wolna Wieczorem sam płaczę. Kiedy twardziel odchodzi pozostaje mały biały królik. Boję się ciemności, samotności, sexu z własną ręką i picia do lustra Samotności nienawidzę bardziej niż jej, więc dzwonię i przepraszam. Obiecuję zmiany, kłamię w żywe oczy, do słuchawki. Miała rację, jestem kłamcą, łgarzem i dupkiem, ale kto to może sprawdzić 14 Coraz bardziej prawdomówny Kiedy odszedłem do innej, ona wyrzuciła na zewnątrz mój ulubiony fotel Chciała zemsty, krwi i czego tam jeszcze. Może poczuła się szczęśliwa, ja z pewnością Teraz wydzwania do mnie codziennie i opowiada o swoim nowym facecie - słuchaj - mówi. Harry jest taki dobry w łóżku i ma olbrzymiego kutasa - Nie takiego liliputa jak ty - To ciekawe - odpowiadam - Wiesz Paweł jesteś skurwielem - Jestem, kim jestem mała - Tak, teraz wiem na pewno. Jesteś kłamcą i naciągaczem... Skurwiel. Wtedy, jeszcze chwile słucham jak płacze Rozłącza się i czeka następnego ranka, by wykręcić mój numer. Życie jest pojebane, kiedy oddychasz, więc przestaję oddychać, lecz wtedy staje się jeszcze gorsze, więc zasypiam. Ze snu wyrywa mnie dzwonienie. Telefon brzęczy jak nieznośna mucha - Kurwa - klnę. Czego znowu do diabła chcesz? Daj mi wreszcie spokój kobieto - Więc tęsknisz - myśli, że wygrała Głowę kładę z powrotem na poduszkę, aparat na szafkę, czekam, przysypiam, odpływam (możliwe, że wstaję przeglądam gazetę i słucham muzyki jestem częścią boskiego planu) zaparzam kawę, piję paląc papierosa 15 *** Odstawiliśmy maszynę tynkarską do garażu poszliśmy na cope i telewizję do znajomych - Kubica 5. Fus Po upływie 10-20 minut, wsiedliśmy do auta marki Honda i ruszyliśmy w powrotną drogę 107 km do morza, ale góry były blisko i były niesamowite Patrząc na nie, zachwycony płakałem, pierwszy raz w życiu roniłem łzy dla pejzażu zza okna. Droga wiła się niczym wąż schwytany ręką miejscami znikała, aby innym razem Kradliśmy z sadu owoce różnych gatunków gruszki, jabłka i brzoskwinie Już w domu, okazało się, że jestem 173 Euro na minusie, zmartwiłem się, ale nie załamałem. 22 dni pracy, 2-godzinnych dojazdów, potu i łez. 22 metry, 22 lata, 22 chwile. i straciłem klapki, ale było warto rozlać 16 *** Od dwóch tygodni zatracam się w szaleństwie ciężko tyrając na chleb. W pocie czoła rozcieram krople deszczu na rzeki morza i oceany Kiedy dorosnę (odczuwam) będę okrutny i… głodny Pożeram według kolejności miasta, stany, kraje i kontynenty Moim udziałem jest Skąd wiem, że jesteś na liście śniłem sen długi jak wąż i lepki jak ślimak. Płynąłem tonąc konałem żyjąc, ale obudziłem się Zabiła mnie plaga wyrok kara chaos proroctwo nawałnica i gnicie PÓŁJAWA... czerwona plama rak skóry żywiący się od pleców 17 *** Plama na plecach, gwałtownie powiększa się i czekam dnia kiedy dotknie ramion. Ona płacze, bo boli ją głowa. Nie ma dla mnie znaczenia kto, kiedy i gdzie? Czasami kiedy, myślami wybiegam w przyszłość. Zauważam, że wszystko działo się wcześniej wiele razy. Moją małą, samotną drogą zmierzam ku nieśmiertelności I nie ma tam niczego czego wcześniej nie poznałem Tylko samochody jeżdżą szybciej 18 *** Mrówki chodzą po ścianie wytyczając nowe szlaki dla swoich wędrówek, a ja nie mogę zasnąć Znowu wstaję gotuję wodę na herbatę smażę dwa jaja na boczku Rozmyślam, rozmiękam, rozłączam śnię na jawie, wołam: babcię, kuzyna, matkę, sąsiada, wszystkich Wiercę otwór w murze, sen schował się i drwi Ty uciekłaś z innym, pozostawiając długi, zmarszczki, spermę na pościeli Poduszka jest z gąbki, ale poszewka Jutro od rana zapierdol na budowie nie 19 Wygrana Normalnie o tej porze było wpół do siódmej leżałem na kanapie przerzucając kanały (ona smażyła kotlety) popijając piwo, klnąc, drapiąc się i itp. Myślałem o tym jak inspirująca musi być główna wygrana na loterii Jak zajebiście musi wyglądać dzień, w którym wypłacają ci całą kwotę. Polityka, film animowany, wiadomości, telenowela Zapytany kiedykolwiek o seriale odpowiem Tak. I wymienię ciurkiem pięć, sześć swoich ulubionych ___________ Czekałem na obiad jak na wygraną. 20 Więc... ... wstałem, ubrałem się i wyszedłem z tego domu jej mieszkania, które opisałbym tak brud, choroba, żywe ściany, podłogi pokryte czymś lepkim i to, co porusza się i tłucze o drzwi lodówki wije i pełza - wreszcie zmęczone odchodzi w mrok jarzynówki Opuściłem dom ulicę miasto państwo ciebie i siebie już dawno Tony czasu temu, lat ciężkich jak kuta stal z New Jersey Kiedy bez grosza przy duszy łapałem stopa z jakiejś zapyziałej dziury na zachodzie stanu Maine Padał twardy deszcz, śnieg, lub zwierzę Dachy jak kręgosłupy starców uginały się pod naporem śniegu Stojąc na drodze wylotowej podnosiłem rękę i marzły mi palce, ale nie zatrzymał się nikt Marzyłem o przytulnym domu ciepłym łóżku i miękkiej pościeli piersiach, pośladkach i udach 21 gdzieś Snułem plany, robiłem założenia rozmyślałem nad rzeczami ważnymi które miały nigdy nie nastąpić Piłem wodę z kałuży, deszczówkę i rękę jezioro-krew ryby-psa Wyjadałem resztki z kubłów na śmieci, na przedmieściach Nowego Jorku Patrząc w okna białych domków marzyłem, aby teraz spełnił się mój amerykański sen W nocy na ulicach wielkich i małych miast toczyłem bezsensowne walki ze snem, ławką i ludźmi, psami, szczurami, wszami we włosach i samym sobą tym samym, ale bardziej zgorzkniałym, złym i starym dziś 22
Pobierz darmowy fragment (pdf)

Gdzie kupić całą publikację:

Światła miasta
Autor:

Opinie na temat publikacji:


Inne popularne pozycje z tej kategorii:


Czytaj również:


Prowadzisz stronę lub blog? Wstaw link do fragmentu tej książki i współpracuj z Cyfroteką: