Cyfroteka.pl

klikaj i czytaj online

Cyfro
Czytomierz
00404 006112 15934132 na godz. na dobę w sumie
Sen srebrny Salomei - ebook/pdf
Sen srebrny Salomei - ebook/pdf
Autor: Liczba stron: 153
Wydawca: Universitas Język publikacji: polski
ISBN: 978-832-421-088-6 Data wydania:
Lektor:
Kategoria: ebooki >> literatura piękna >> komiks i humor
Porównaj ceny (książka, ebook (-9%), audiobook).

Juliusz Słowacki, mistrz polskiego romantyzmu, napisał „Sen srebrny Salomei” w listopadzie 1843 r. Utwór wydano w Paryżu w roku następnym, wystawiono zaś po raz pierwszy w Krakowie w 1900 r.
To jeden z najokrutniejszych dramatów Słowackiego, oscylujący między realizmem a mistyką. Ukazuje konflikt narodowo-społeczny między polską szlachtą a ukraińskimi chłopami, zwany koliszczyzną, który miał miejsce w czasach konfederacji barskiej (1768–1772).
Z dramatu wyłania się charakterystyczna dla poety historiozoficzna koncepcja dziejów. Wizja ta przesycona jest tragizmem, szyderstwem i groteską, tak jak polsko-ukraińska historia...

Znajdź podobne książki Ostatnio czytane w tej kategorii

Darmowy fragment publikacji:

© Copyright for Klasyka Mniej Znana by Towarzystwo Autorów i Wydawców Prac Naukowych UNIVERSITAS, Kraków 2003 Podstawą niniejszej edycji jest wydanie Dzieł wszystkich t. VI, pod redakcją Juliusza Kleinera, Zakład imienia Ossolińskich, Wrocław 1955. Tekst zmodernizowano według obowiązujących zasad ortograficznych i interpunkcyjnych. ISBN 97883-242-1088-6 TAiWPN UNIVERSITAS Projekt okładki serii Ewa Gray 4 AKT I Komnata w regimentarskim dworze. Pan Regimentarz STEMPOWSKI i P. LEON, syn Regimentarza, przy stoliku z papierami... SEMENKO, kozak dworski, siedzi przy progu na ławce, otulony burką. 5 10 REGIMENTARZ Mój Leonie, juŜ po Ave Marii – Siadaj Waćpan do tych ekspedycji. CóŜ tam piszą z króla kancellarii? LEON Rozkazują, byś rozesłał wici Po Podolu, jako regimentarz, I z Grzyłowem się łączył Moskalem Przeciw chłopstwu. REGIMENTARZ Odpiszę im z Ŝalem, śem nie Moskal; pierwéj pójdę na cmentarz, NiŜbym moją moc regimentarską Miał połączyć z kozacką i carską, Z którą król mię Ŝąda zaprzyjaźnić. Chcą, jak widzisz, mocanie, mnie zbłaźnić Za to, Ŝem był królowi posłuszny. CóŜ tam daléj? LEON Rapport Gruszczyńskiego. 5 15 20 25 30 35 40 REGIMENTARZ Czytaj Wacan, bo to człowiek jest słuszny I był dawniéj moim szkolnym kollegą, A dziś w mojéj chorągwi mi słuŜy. Człowiek silnéj ręki! człowiek duŜy! Takich nie ma juŜ dzisiaj na ziemi! A są – to ich karty i kieliszek, JuŜ nie szabla z ogniami złotemi, Nie koń bawi, harcujący przed szykiem. Jak mi drogi ten święty Franciszek (Całuje sygnet.) Na pierścieniu dziadowskim z krwawnikiem, Tak mi drogie serduszko w tym starcu! Biały starzec – biały – jak kot w marcu, A tak jeszcze ognisty! – CóŜ pisze? LEON (czytając list) „Ja i moi towarzysze Stanąwszy u Czarnego kurhana Stopy Jaśnie WielmoŜnego Pana Całujemy. – Wszystko dobrze nam idzie. A na wielkiéj piramidzie Nie spisać słowo po słowie Co jeszcze zamiarów w głowie I projektów i zasadzek. – Naszliśmy na kilka schadzek W lesie hajdamackiéj czerni, I tak się moi pancerni Popisali jak zazwyczaj. W jednéj, sotnik pewien Nyczaj Zarąbany; w drugiéj sprawie, Gdzie nam rzecz poszła na rękę, Przydybaliśmy Tymenkę, 6 45 50 55 60 65 70 75 I tak uszedł nam ciekawie, śe jeszcześmy w zadziwieniu – Na salamandry w płomieniu, Na Pliniuszowe bajeczki Myśl i mentes obracamy. Widziałem go sam, przy kordzie, W Ŝupanku ze złotéj lamy, W kontuszu, ze krwią po mordzie Kapającą jak berberys: Lecz bestia w Ŝar się rzuciła Tanquam drago. De caeteris Nie piszę. – Chłopstwo jest czarne, Krwawe, wściekłe i niekarne, Wódką i miodem zalane, Przez popy oszukiwane, Karmione w cerkwiach proskurą Śród krwi, mordów, których pióro Dotknąć się boi w pisaniu. Powiem teŜ, Ŝe dzisiaj rano, Będąc sam na harcowaniu, Razem z jutrzenką róŜaną, Z ogniem płonącéj aurory Do sławnego Wernyhory Dotarłem. – Lecz Ŝal się BoŜe! – Stary w samotnym futorze, Nad którym dęby kołyszą Swoje złoty Sybillińskie Listeczki: nie wart téj famy, Którą pieśni ukraińskie Rozniosły, i z czém się słyszą W kraju – i futor Augura Do Trofoniuszowéj jamy Nie umył się – choć i to dziura W pobliŜu dawnych kurhanów, Pełna starych lir i dzbanów, 7 80 85 90 95 100 105 110 Mogłaby wiatrem przeszyta Wydawać sybilne jęki. Widziałem miecz Doroszenki I złote końskie kopyta – Sądzę, Ŝe są tylko z miedzi, W ogniu dobrze pozłocone. Sam zaś starzec... w jamie siedzi Spokojnie, i rzeczy śnione, Pełne szumu i zamętu, Rozpowiada bez talentu Mięszanym chłopskim językiem. śeby zaś był czarownikiem, Nie wierzę... gdy na pytanie De propriis, WielmoŜny Panie, Plótł mi, zwyczajnie gaduła! śe mi Ŝonka moja spruła Kaftanik dawno zaczęty... śe co do mnie, będę wzięty Przez dwie chorągiewki w stepie, Jak szczygieł i gil na lepie W przeraŜeniu otrętwiały; śe prócz głowy, będę cały W grobie: – Na te przepowiednie Spoglądam jako na brednie, Nic z nich nie rokując złego; A do krzyŜa się krwawego W kaŜdéj niedoli uciekam. – Teraz na rozkazy czekam Dalsze, i jestem ostroŜny. A gdy Pan Jaśnie WielmoŜny RozkaŜesz, to krew się zbudzi, I będę ryzykował ludzi I siebie...” REGIMENTARZ Poczciwy szlaga! 8 115 120 125 130 135 140 LEON (czytając list) „Kończąc list w zwykłym afekcie, Który mi się z wiekiem wzmaga, Jaśnie WielmoŜnego Pana Sługa, ściskam za kolana: I córce, co na respekcie W jego domu kornie słuŜy, Z téj krwawéj mojéj podróŜy Posyłam błogosławieństwo; Zupełnie o jéj panieństwo I dalsze losy spokojny.” REGIMENTARZ Poszlę mu huf jeden zbrojny. A ty, Lwie, napisz, niech czeka I niech unika rozprawy; AŜ przybędzie z niedaleka Chorągiew Kozaka Sawy, To pójdziemy na pewnika. Teraz niech boju unika, W lasach lega, nie na stepie, Ani na wietrznym wertepie Harcuje. – Dodaj dwa słowa, śe Salusia jego zdrowa, śe my go wszyscy kochamy, Z téj Trofoniuszowéj jamy Złego nie rokując sobie, WszakŜe omenu ciekawi... A jeśliby juŜ był w grobie, Proś go, niech głowę wystawi, I nie straci polskiéj duszy: A ja go wyciągnę za uszy. Cha! cha! bajkarz Wernyhora Staremu naplótł powiastek! – Pójdę do naszych niewiastek 9 145 150 155 160 Powiedzieć o téj potyczce Z duchami. – A ty – czy wczora Oświadczyłeś się KsięŜniczce? LEON Nie śmiałem, ojcze kochany! REGIMENTARZ Głupiś! – więc ja cię wyręczę. LEON Ojcze! REGIMENTARZ Aniś do kieliszka Ani do... serce zajęcze! Na sygnet świętego Franciszka Przysięgam! Ŝe cię zaręczę Dziś jeszcze, tym oto krwawnikiem. (Całuje pierścień i wychodzi.) LEON Semenko... siądź za stolikiem I do Gruszczyńskiego napisz Ekspedycją. (Wychodzi.) SEMENKO Dobrze, Panie! – (Zrzuca burkę i siadając przy stoliku pisze...) Złotyj Lach... Ot czart i papieŜ Na moje edukowanie Musieli łoŜyć pieniądze. Oj... staremu ja szlachciurze Taką wannę przyporządzę, 10 165 170 175 180 185 190 Takim pismem się przysłuŜę, Taki bodiak mu przyczepię: śe oj wspomni on w purpurze, Toj dziad, cały w krwawych ranach, Jak mię kiedyś bił na stepie Szukając skarbów w kurhanach. Stary dziad! Ŝałośny sknera! Bywało, chłopy odziera I plecy nahajem porze, A złoto w szkatule dusi... KaŜdy dzień – mówi – wyorze Perełeczkę dla Salusi I turkusik da błękitny Albo pasek aksamitny; AŜ, powiada, moja córka Cała w perłach i w brylantach, Będzie grzebała jak kurka W księciach i grafach amantach. Ot! i wybrała szczyglica, Nim szesnastu latek doszła, Gacha, przy blasku księŜyca, Z którym sobie za mąŜ poszła Bez barwinku i bez księdza... Tam stary w stepach się pędza Za wiatrem i rzezuniami: A tu młokos dziecko plami Na respekcie w ojca domu. A ja – a ja – a ja ginę Z miłości! (Nalewa szklankę rumu i pije.) Héj szklankę romu! Ot za tę jedną dziewczynę, Gdyby słowo miłe rzekła, Skoczywby jak czart do piekła, Wyrezałby dwór i pany. 11 195 200 205 210 215 220 225 Był ja niegdyś wychowany Na hetmana, nie na chłopa; Choć syn gruszczyńskiego popa, To, bywało, na kurhanie, Kiedy koń nade mną stanie, A miesiąc w oczy uderzy: To ja sobie śnił z rycerzy Wielkie hufce, błyskawice, Rusałeczki i księŜyce; Héj, i zamek na Ostrowie, I hetmański miecz w alkowie; A ja wtenczas, pan mieczowy, Wyśnił sobie, snem widuna, Od mieczà jak od pioruna Wyzłocone dno alkowy, I w téj wielkiéj ognistości, W tym oblasku i rubinie Śnił ja siebie przy dziewczynie, Pełnéj wiary i miłości; A to była jakaś nowa Blaskiem miecza koralowa, Jakaś wielka hetmanowa, Jakieś serce bohaterne, Zapalone, na śmierć wierne, Na atłasach, na kobiercu, Bijące mi tuŜ przy sercu. A dziś co ja? Kozak dworny, Rzeski, śmiały i przezorny, I do korda i do czaszy. Lecz nie długo sługa laszy! Héj kozaczek was nastraszy, Pany Lachy – taj w godzinę Ruszy całą Ukrainę I z królem ją rozgraniczy. Wbiega panna SALOMEA GRUSZCZYŃSKA. 12 SALOMEA Semenko! SEMENKO Od jéj słodyczy 230 Serce mi pęka. – Szczo Panna? 235 240 245 SALOMEA Troska jakaś nieustanna Dręczy mię. Ciągłe sny miewam, ChociaŜ przed kaŜdém uśnięciem Głośno Anioł Pański śpiewam. – Ciągłe sny, których pojęciem Wytłomaczyć i pojąć nie mogę... Ojciec mię takŜe niebogę Przestraszył tym Wernyhorą, I sen znowu spędził z powiek. Powiedz mi, co to za człowiek? Czy go znasz? skąd mu się biorą Te wróŜby? SEMENKO Z ducha, Panienko. SALOMEA Kiedy ja byłam maleńką, To o nim słyszałam wiele. – Powiedz mi, czy on bywa w kościele? Czy się modli do Najświętszéj Panny? SEMENKO Czart wie... SALOMEA Czart wie? ach jaki ty blady! Lękam się go – czy ty chory czy ranny? Ach! (Semenko nagle gasi świece, Salomea zlękniona ucieka.) 13 250 255 260 265 SEMENKO Ptaszynę maleńką ja spłoszył... Taj nie da z tą Laszką rady Człowiek, poki się krwią nie spanoszył. Siada znów na ławie i udaje drzemiącego. Wchodzą REGIMNETARZ i KSIĘśNICZKA, będąca u niego na opiece. REGIMENTARZ Dosyć tu srebrnych blasków od księŜyca, Moja KsięŜniczko; bo na to, co powiem, Płoni się kaŜda dostojna dziewica. Mój syn przepłaci téj miłości zdrowiem, JeŜeli serca dla niego nie ruszysz. Chłopca mi, moja piękna Panno, suszysz. KSIĘśNICZKA Syn mię Acana nazywa księŜycem, A księŜyc ani suszy, ani grzeje. REGIMENTARZ Więc mi chłopczyna biedny oszaleje, Ciągle pod twoim rozwidnionym licem Na białe, srebrne strzały wystawiony. KSIĘśNICZKA Lecz mówi, Ŝem ja księŜyc jest czerwony. REGIMENTARZ Być moŜe, moja dowcipna dziewczynko! Czerwony, bo ty jesteś Ukrainką, A ukraińskie miesiące w czerwieni. Zresztą... nie mogę w dowcip iść zapaśnie... Jak się syn z białym miesiącem oŜeni... KSIĘśNICZKA (przerywając) Będzie zaćmienie wielkie – miesiąc zgaśnie. 14
Pobierz darmowy fragment (pdf)

Gdzie kupić całą publikację:

Sen srebrny Salomei
Autor:

Opinie na temat publikacji:


Inne popularne pozycje z tej kategorii:


Czytaj również:


Prowadzisz stronę lub blog? Wstaw link do fragmentu tej książki i współpracuj z Cyfroteką: