Cyfroteka.pl

klikaj i czytaj online

Cyfro
Czytomierz
00051 005942 19958510 na godz. na dobę w sumie
Pozdrowienia z Kuala Lumpur - ebook/pdf
Pozdrowienia z Kuala Lumpur - ebook/pdf
Autor: Liczba stron: 50
Wydawca: Goneta Język publikacji: polski
ISBN: 978-83-928108-6-5 Data wydania:
Lektor:
Kategoria: ebooki >> literatura piękna >> komiks i humor
Porównaj ceny (książka, ebook, audiobook).

„Pozdrowienia z Kuala Lumpur” — to jej debiut literacki. Formą tej książki jest  komplet listów pisanych z Kuala Lumpur do siostry w Polsce. Listy dotykają sfery  emocjonalnej kobiety, opisujące swoje stany przechodzące od euforii po lęki, a także  tęsknotę do siostry, której może już nigdy nie będzie miała okazji zobaczyć. Całość  jest bardzo dojrzałym — zwłaszcza, jeśli weźmie się pod uwagę wiek Autorki — studium postrzegania psychologicznej strony tematu.

Daria SAJ — urodzona 27 września 1990 roku w Oławie (woj. dolnośląskie). Tegoroczna  maturzystka. Swoją przyszłość wiąże z pisaniem opowiadań i powieści. Planuje  studiować filologię polską.

Znajdź podobne książki Ostatnio czytane w tej kategorii

Darmowy fragment publikacji:

Daria Saj Copyrights to: Wirtualne Wydawnictwo „Goneta” Aneta Gonera www.goneta.net ul. Archiwalna 9 m 45, 02-103 Warszawa Okładka: Agnieszka Korfanty info@korfanoart.eu ISBN: 978-83-928108-6-5 Wydanie I Warszawa, czerwiec 2009 2 4, i nie tylko, maj Tego Roku, malutki pokoik, Malezja Kochana! W Kuala Lumpur jest 4:39, ale nast(cid:266)pnego dnia. Nawet w takim miejscu i o takiej porze mog(cid:261) człowieka dorwać w swoje szpony wieczne jak Biblia wyrzuty sumienia. Po latach, po wzlotach na szczyty elokwencji i upadkach na niziny wypaczone przez głupot(cid:266), po miesi(cid:261)cach walki o własne człowiecze(cid:276)stwo oraz upojnych chwilach bezwymiarowego, osobistego szcz(cid:266)(cid:286)cia — szcz(cid:266)(cid:286)cia ponad wszystko — mo(cid:298)liwym jest, (cid:298)e docieraj(cid:261) w ko(cid:276)cu do mózgu nerwowe podrygi bólu ukrytego w czelu(cid:286)ciach serca. M(cid:261)drzy mówi(cid:261), (cid:298)e taka jest kolej rzeczy, bo w (cid:298)yciu niczego nie mo(cid:298)na si(cid:266) wystrzec, a co odrzucimy jako zbyteczne ochłapy dnia codziennego lub kartki zapełnione zbyt trafnymi słowami, powróci. Odrzucamy je, a pó(cid:296)niej nie potrafimy odeprzeć ich ataku, bo to nic innego, jak tylko nasze uczucia. W tym miejscu nie ma ju(cid:298) nikogo, kto mógłby malować Twój obraz na nowo. Jest to pewnie jeden z powodów, dla których pisz(cid:266), bo mo(cid:298)na zajmować si(cid:266) tutaj milionem innych, pozornie ciekawszych rzeczy. Tłum otaczaj(cid:261)cy moje ciało, bo nigdy nie dusz(cid:266), przychylnie spogl(cid:261)da w stron(cid:266) moich oczu, ale ma jedn(cid:261) wad(cid:266) — nie ma tam oczu Twoich. Jest tu wzgl(cid:266)dnie miło, gdyby nie liczyć dzielnic ubóstwa. S(cid:261) one jednak czym(cid:286), co sprawia, (cid:298)e bez rodziny czuj(cid:266) si(cid:266) jak w domu. Istniej(cid:261) identyczne miejsca we Wrocławiu, Krakowie, Warszawie — brudne zak(cid:261)tki biedy. Biedy, która krzyczy. Pozy bez wyrazu, zbyt dosłowne, aby ubrać je w słowa, j(cid:266)zyk sprzed zburzenia wie(cid:298)y Babel, wszyscy mówi(cid:261) nim tak samo i rozumiej(cid:261) jednakowo. Sk(cid:261)d(cid:286) to znam. Przecie(cid:298) te(cid:298) miały(cid:286)my swój unikalny system min, kiwni(cid:266)ć głow(cid:261) czy gestów, pami(cid:266)tasz? Rozmawiały(cid:286)my cz(cid:266)(cid:286)ciej, ni(cid:298) Ci si(cid:266) wydaje, Ksi(cid:266)(cid:298)niczko. Ja pami(cid:266)tam, (cid:298)e kiedy(cid:286) musiała(cid:286) wstać bardzo wcze(cid:286)nie, (cid:298)eby jechać ze mn(cid:261) w jednym autobusie, i (cid:298)e zdecydowała(cid:286) si(cid:266) wybrać w podró(cid:298), bo ja te(cid:298) si(cid:266) w ni(cid:261) wybrałam. Atakowała(cid:286) swoim widokiem. To było jednocze(cid:286)nie słodkie i okrutne, przyjemne i gorzkie. Radosne i bolesne. Nie chciała(cid:286) mnie ranić? — A zraniła(cid:286) nas obie. Nie wypada inteligencji Twojego rozmiaru wst(cid:266)pować na tak(cid:261) (cid:286)cie(cid:298)k(cid:266), na (cid:286)cie(cid:298)k(cid:266) wojenn(cid:261). Jednak Ty to zrobiła(cid:286). Wiem, (cid:298)e dlatego nie mogłam wyci(cid:261)gn(cid:261)ć r(cid:266)ki w Twoj(cid:261) stron(cid:266) (a pewnie od razu by(cid:286) jej nie zauwa(cid:298)yła i byłoby to kolejne 3 przykre do(cid:286)wiadczenie, którego nie mogłabym wyrzucić z pami(cid:266)ci), ale jednocze(cid:286)nie osnuwało to moj(cid:261) głow(cid:266) mgiełk(cid:261) nadziei, (cid:298)e nie byłam dla Ciebie kim(cid:286) mało wa(cid:298)nym, poniewa(cid:298) m(cid:286)ciła(cid:286) si(cid:266). Je(cid:286)li by Ci na mnie nie zale(cid:298)ało, to nie zrobiłaby(cid:286) nic. Mam (cid:286)wiadomo(cid:286)ć, Sło(cid:276)ce. Powodów mogło być sto tysi(cid:266)cy, lecz ja wybrałam sobie ten. Byłam wa(cid:298)na sekundami, nie liczyłam si(cid:266) wcale w dobowych bilansach dni, nie pami(cid:266)tała(cid:286) o mnie robi(cid:261)c rachunki sumienia, ale wybrałam sobie go, on jest tylko mój, jest moim powodem. Ka(cid:298)dy inny mo(cid:298)e dokonać rozs(cid:261)dniejszego wyboru, nie wa(cid:298)ne. I tego zawsze chciałam Ci(cid:266) nauczyć — wa(cid:298)ne s(cid:261) rzeczy, które dziej(cid:261) si(cid:266) w Twojej głowie, które masz w sercu. Reszta głów i reszta serc to zwykle (cid:296)li doradcy. Jestem pewna, (cid:298)e gdyby nie było ludzi powciskanych pomi(cid:266)dzy kartki naszej wspólnej historii, łatwiej odnalazłyby(cid:286)my constans tej przyja(cid:296)ni. Wrogie spojrzenia Twoich i moich nigdy nie pomagały (szczególnie, (cid:298)e znale(cid:296)li si(cid:266) tacy, co to chcieli być po obu stronach barykady). Rozwi(cid:261)zaniem tego równania stać si(cid:266) mogły wył(cid:261)cznie rozmowy w Twojej kuchni usianej magi(cid:261) weekendowego wieczoru, lecz sobota jest tylko jedna, a przeszkód tysi(cid:261)ce. Leciały(cid:286)my ryzykownie nad liniami wysokiego napi(cid:266)cia, Serduszko. W ko(cid:276)cu które(cid:286) z serc musiało p(cid:266)kn(cid:261)ć z nadmiaru niezdrowej adrenaliny. Zbierałam miliony kawałeczków z pól i ł(cid:261)k wspólnych chwil. Skleiłam je pogod(cid:261) ducha. Ono nigdy ju(cid:298) nie b(cid:266)dzie tak sprawne, jak kiedy(cid:286). Pomy(cid:286)lała(cid:286) o tym? Czy kiedykolwiek zastanowiło Ci(cid:266), dlaczego wracało do Ciebie jak bumerang?! Ju(cid:298) nigdy wi(cid:266)cej nic nowego si(cid:266) nie stanie. Jednak mam wra(cid:298)enie, (cid:298)e to nie mogło si(cid:266) udać mimo wszystko. Nie pami(cid:266)tam, kiedy Ci(cid:266) poznałam, kiedy zobaczyłam Ci(cid:266) po raz pierwszy. W (cid:298)adnym z moich pami(cid:266)tników nie ma Twojego imienia. Mam jedno Twoje zdj(cid:266)cie, rado(cid:286)nie spogl(cid:261)dasz na nim na małpk(cid:266) z pluszu. Kiedy Twój tato regulował ostro(cid:286)ć, ja pewnie płakałam t(cid:266)skni(cid:261)c za moim. Czasami wychodził, nie sypiał w domu, wracał po tygodniu. Jeste(cid:286)my z innej bajki... Musz(cid:266) zapalić. Tak, nadal pal(cid:266). Ty te(cid:298)? Niewa(cid:298)ne. Na ten list i tak nigdy, przenigdy nie odpowiesz, bo wy(cid:286)l(cid:266) go do wszystkich ludzi na (cid:286)wiecie oprócz Ciebie. Dlaczego? Dlatego, (cid:298)e cały (cid:286)wiat boryka si(cid:266) z problemem pseudoprometeizmu. Chciałabym Ci u(cid:286)wiadomić w tym miejscu, (cid:298)e przyja(cid:296)(cid:276) ze mn(cid:261) to nie było po(cid:286)wi(cid:266)cenie. Wiem, trudno Ci w to uwierzyć, wi(cid:266)c listu nie otrzymasz. Nie jest Pani w stanie go zrozumieć, Prosz(cid:266) Pani. 4 Dostałam od jednego z tych malezyjskich lekarzy-magów skierowanie na prze(cid:286)wietlenie płuc, ale w(cid:261)tpi(cid:266), aby było to zwi(cid:261)zane z fizyczno(cid:286)ci(cid:261). Trudno(cid:286)ci z oddychaniem dopadały mnie tylko wtedy, kiedy zawodziła(cid:286). Wtedy, gdy bolał Ci(cid:266) brzuch albo gdy Tobie samej ci(cid:266)(cid:298)ko si(cid:266) oddychało. Uczucie nie było gł(cid:266)bokie, nigdy nie odwa(cid:298)yłam si(cid:266) marzyć, (cid:298)e zamieszkamy razem po liceum i, studiuj(cid:261)c, b(cid:266)dziemy nadal si(cid:266) przyja(cid:296)nić. Jednak było we mnie, gdzie(cid:286) gł(cid:266)boko, ziarnko nadziei kiełkuj(cid:261)ce mocno, mocniej, ogromnie. Kiedy padał deszcz łez, piło bez pami(cid:266)ci. Zawsze byłam wystawiana przez (cid:298)ycie w pierwszym składzie. Dla Ciebie przeznaczono ławk(cid:266) rezerwowych, Ty nigdy nie wygrywała(cid:286), nie przegrywała(cid:286) naprawd(cid:266). Mogła(cid:286) cieszyć si(cid:266) ze mn(cid:261) lub płakać ze mn(cid:261), ale wolała(cid:286) mi zazdro(cid:286)cić albo (cid:286)miać si(cid:266) z moich pora(cid:298)ek. Nurtuje mnie rzeka nie wypowiedzianych słów, która płynie meandrowym korytem. Ciekawe, czy po latach dotarło do Ciebie którekolwiek z nich, i czy ju(cid:298) wiesz, (cid:298)e to Ty była(cid:286) najwi(cid:266)ksz(cid:261) pora(cid:298)k(cid:261) tamtych smutnych, jesiennych dni wrze(cid:286)nia. (cid:285)miała(cid:286) si(cid:266) sama z siebie, Najdro(cid:298)sza Kretynko. Przypomina mi si(cid:266) czasami okres szkoły, kiedy to chodziły(cid:286)my razem do klasy. Dobry czas. Jednak finał tej historii jest smutny jak „Casablanka” i (cid:286)mieszny jak Chaplin — my(cid:286)l(cid:266) — któ(cid:298) inny, je(cid:286)li nie Bóg, mógł wpa(cid:286)ć na pomysł, aby pomieszać benzyn(cid:266) z mojej krwi z fluidem z Twojej twarzy?! Łatwopalno(cid:286)ć nitki, która nas ł(cid:261)czyła była widoczna dla wszystkich, ale po ka(cid:298)dym malutkim po(cid:298)arze wi(cid:261)załam na niej supełki — a(cid:298) stała si(cid:266) tak krótka, (cid:298)e strawiła j(cid:261) iskra. Iskra z Twojego wn(cid:266)trza. Zawsze chciała(cid:286) być w oku cyklonu, a okazało si(cid:266), (cid:298)e to Ty powodujesz mobilizacj(cid:266) mechanizmów obronnych u innych i niszczysz wszystko, co ma dla nich warto(cid:286)ć. Wci(cid:261)gn(cid:266)ła(cid:286) w t(cid:266) gr(cid:266) wiele serc, wypluwaj(cid:261)c je o całe kilometry uczuć od domu. Zabijała(cid:286). Zabijasz jeszcze, czy kto(cid:286) dał Ci ju(cid:298) znak, kieruj(cid:261)c swoj(cid:261) dło(cid:276) na Twój szacowny policzek, deklamuj(cid:261)c przy tym: „Tego ju(cid:298) za wiele?”. Prosz(cid:266) Boga o to, (cid:298)eby(cid:286) była bryz(cid:261), (cid:298)eby(cid:286) miała łatwiej w (cid:298)yciu. Wiesz, (cid:298)e je(cid:286)li Ty nie modlisz si(cid:266) za mnie, to moje pro(cid:286)by nigdy nie dotr(cid:261) do Pana? Zagryz(cid:261) je Twoje wilki sapi(cid:261)ce co(cid:286) na kształt: „Chc(cid:266) wi(cid:266)cej pieni(cid:266)dzy, Ojcze!” — nieładnie, Siostro. Jeste(cid:286) ode mnie starsza. Tego jednak nie skomentuj(cid:266), bo to Ty, ten typ, stylizujesz si(cid:266) na kobiet(cid:266), któr(cid:261) mamy przed oczami, wymieniaj(cid:261)c stereotypy o nas. O Twoim wieku nie mo(cid:298)na wi(cid:266)c mówić, a kiedy trzeba udajesz idiotk(cid:266). Wiesz, ja te(cid:298) jestem kobiet(cid:261) i s(cid:261)dz(cid:266), (cid:298)e to wył(cid:261)cznie sposób na nawi(cid:261)zanie kontaktu z 5 facetami — idiotami. Tymi samymi, którzy stworzyli owe stereotypy: zasiali ziarnka, piel(cid:266)gnowali je, a dzi(cid:286) zbieraj(cid:261) plony dzi(cid:266)ki takim jak Ty kobietom, Kobieto. Na ka(cid:298)de pytanie miała(cid:286) tysi(cid:261)c odpowiedzi i na ka(cid:298)dy zarzut miliony wymówek. Ju(cid:298) wtedy była(cid:286) adwokatem szata(cid:276)skim (mo(cid:298)e tylko swoim? — nie wiem), wi(cid:266)c dzi(cid:286) pewnie zajmujesz si(cid:266) tym samym. Poci(cid:266)łam swoj(cid:261) psychik(cid:266) na kawałki, a mimo to nie znajduj(cid:266) wytłumacze(cid:276). Czy była(cid:286) przyczyn(cid:261), przebiegiem czy skutkiem? Po co zaczynała(cid:286) t(cid:266) reakcj(cid:266), wiedz(cid:261)c, (cid:298)e w naturze nie zachodzi? Patrzyła(cid:286) t(cid:266)sknym wzrokiem w moj(cid:261) stron(cid:266). Prowokowała(cid:286). Do diabła! Dalej nosz(cid:266) w sercu ten (cid:298)al... Czy mo(cid:298)na być wesołym, gdy kto(cid:286) zrobił nam krzywd(cid:266), i czy mo(cid:298)na si(cid:266) smucić, nie b(cid:266)d(cid:261)c pokrzywdzonym? Pytam o moralne usprawiedliwienie człowieka. O sens bólu, jego prze(cid:298)ywanie. Mam du(cid:298)o czasu na przemy(cid:286)lenia — zbyt du(cid:298)o. Wci(cid:261)(cid:298) si(cid:266) zastanawiam, co było powodem tego listu. Kojarzysz mi si(cid:266) z wieloma rzeczami, zdarzeniami, uczuciami. W pewnym momencie co(cid:286) jednak chwyciło mnie za rami(cid:266) i sprawiło, (cid:298)e musiałam cofn(cid:261)ć si(cid:266) do tych wszystkich dni, które nie były najprzyjemniejsze. Zakopane w wielkiej skrzyni wspomnienia nie umarły. Bez powietrza duchowego te(cid:298) mo(cid:298)na (cid:298)yć. I wszystko mo(cid:298)na zrobić. Cierpieć, nie b(cid:266)d(cid:261)c teoretycznie skrzywdzonym. (cid:285)miać si(cid:266), maj(cid:261)c otwart(cid:261) ran(cid:266) na sercu. Kochać, nienawidzić, pragn(cid:261)ć i odrzucać. I wszystko mo(cid:298)na prze(cid:298)yć — miło(cid:286)ć, (cid:286)mierć, odrodzenie, zagubienie. Wyobcowanie, wyrzucenie poza nawias. Bycie w samym (cid:286)rodku, bycie sednem sprawy. I wszystko mo(cid:298)na usłyszeć, ale nie we wszystko trzeba wierzyć. Była(cid:286) pewnikiem. Moja wiara w Twoj(cid:261) sił(cid:266) była zbyt gł(cid:266)boka. Tak ciemna, (cid:298)e pozbawiona pierwiastków krytyki. Bez granic. A Ty powiedziała(cid:286) mi: „Nie mam ochoty wci(cid:261)(cid:298) słyszeć, (cid:298)e wszystko robi(cid:266) (cid:296)le” — nie moje słowa przytoczyła(cid:286). Być mo(cid:298)e, ci(cid:261)(cid:298)yła Ci po prostu (cid:286)wiadomo(cid:286)ć, (cid:298)e tak jest, tak jak to okre(cid:286)liła(cid:286), dokładnie tak. Nale(cid:298)ało trzymać Ci(cid:266) za ryj od samego pocz(cid:261)tku. Rozpie(cid:286)ciłam Ci(cid:266). Spowodowałam deformacj(cid:266) Twojej osobowo(cid:286)ci — lawina ruszyła. Po kilku miesi(cid:261)cach miałam za to zapłacić, gdy głazy (cid:298)alu zacz(cid:266)ły obijać si(cid:266) o mnie. Nienawidziłam minut, godzin, dni ciszy pomi(cid:266)dzy nami. Modyfikowałam wtedy Twój obraz na własne podobie(cid:276)stwo, okłamywałam rzeczywisto(cid:286)ć. Mówisz, (cid:298)e trzeba si(cid:266) przyznać? Wi(cid:266)c przyznaj(cid:266) si(cid:266): strasznie mi Ciebie zabrakło pewnego razu. Wiem jednocze(cid:286)nie, (cid:298)e to Tobie mnie zabrakło pierwszej. Nie mog(cid:266) si(cid:266) 6 pogodzić z własn(cid:261) głupot(cid:261). (cid:297)yjemy koło siebie tak wiele lat, a mimo to ona wci(cid:261)(cid:298) robi mi na zło(cid:286)ć. Gra mi na nosie. Pewnie, przez jaki(cid:286) czas, robiły(cid:286)cie to razem. (cid:297)ycie tutaj wygl(cid:261)da inaczej i ja te(cid:298) powoli ulegam przekształceniom w kogo(cid:286), kogo jeszcze nie znam. Moi tutejsi znajomi opowiadaj(cid:261) czasami w szerszym gronie o tym, co robiłam. Słucham tych historii tak, jak słucha si(cid:266) bajek o ludziach, których nigdy nie ujrzały nasze oczy i pewnie nigdy tego nie dokonaj(cid:261), bo kto(cid:286) ju(cid:298) nie (cid:298)yje lub mieszka gdzie(cid:286) daleko. Jedna „ja” została w Polsce. Druga umarła wraz z ostatnim trzaskiem trzecich drzwi, Twoich drzwi. To ja je zatrzasn(cid:266)łam, pami(cid:266)tasz? Teraz szukam stylu. Wielo(cid:286)ć miejsc, które mo(cid:298)na odwiedzić i zwiedzić, pewnie przera(cid:298)a turystów. Nie chadzam w nie ju(cid:298). Szukam prawdziwego obrazu tego kraju, ale w stolicy trudno o co(cid:286) takiego. Wszystko, co tworzy tutejszy klimat, ma sztuczne kolory i zapach, przypomina nasz(cid:261) przyja(cid:296)(cid:276). Wyhodowały(cid:286)my — ja w sercu, a Ty w głowie — sztuczn(cid:261) wi(cid:266)(cid:296). Niestety, ta ró(cid:298)a nie tylko miała kwiat najpi(cid:266)kniejszy ze wszystkich, miała te(cid:298) najwi(cid:266)ksze kolce. Skaleczyłam si(cid:266) bole(cid:286)nie. Tak, to ja siebie skaleczyłam. Powinnam wiedzieć, (cid:298)e tego, czego w rodzinnym domu si(cid:266) nie ma, nie trzeba szukać w (cid:286)wiecie otaczaj(cid:261)cym nas, a powoli budować w sobie. Nie (cid:286)miej si(cid:266)! Mam jeszcze cał(cid:261) mas(cid:266) innych tłumacze(cid:276) oszraniaj(cid:261)cych Twoj(cid:261) osob(cid:266) ledwo dostrzegalnymi kryształkami prawo(cid:286)ci, które w mojej głowie l(cid:286)ni(cid:261). Sama siebie nie rozumiem ani Ciebie. Tak, Ciebie te(cid:298) nie. Pami(cid:266)tam, jak na boisku w któr(cid:261)(cid:286) tam (cid:286)rod(cid:266) popatrzyła(cid:286) mi prosto w oczy. I nie była(cid:286) szcz(cid:266)(cid:286)liwa, Robaczku. Lecz udawała(cid:286) z satysfakcjonuj(cid:261)c(cid:261) otoczenie zwinno(cid:286)ci(cid:261). Ksi(cid:266)(cid:298)niczko, czy teraz jeste(cid:286) szcz(cid:266)(cid:286)liwa? Zastanawia mnie to ka(cid:298)dego dnia na kilka sekund, bym po chwili znów słuchała odgłosów miasta lub czytała banery reklamowe w Kuala Lumpur. Kiedy si(cid:266) jest w tak egzotycznie odmiennym miejscu, kiedy wzrok przykuwaj(cid:261) najdrobniejsze szczegóły malezyjskiego (cid:286)wiata, my(cid:286)li si(cid:266) o tym, co przemin(cid:266)ło bezpowrotnie. Wspomina si(cid:266) bratnie dusze, które umarły po(cid:286)ród siostrzanych kłótni. Chce si(cid:266) ich tutaj, pragnie si(cid:266) poczuć znajome perfumy. Tonie si(cid:266) w tonach nie doko(cid:276)czonych półzda(cid:276). Znika si(cid:266) w cieniu przeszło(cid:286)ci, by po chwili wyj(cid:286)ć na o(cid:286)wietlon(cid:261) drog(cid:266) jutra. Przemierzam (cid:286)wiat, bo chciałam go przemierzać. Czy Ty te(cid:298) zajmujesz si(cid:266) swoimi marzeniami? Uciekaj(cid:261) kolejne sekundy. Zegar tyka. Wsłuchuj(cid:266) si(cid:266) w bicie dzwonów, ka(cid:298)dego dnia rozprawiaj(cid:261)c nad tym czy, gdzie i jak mocno bije Twoje serduszko, Była Przyjaciółko. 7 Z cał(cid:261) odpowiedzialno(cid:286)ci(cid:261) i wszystkimi tego konsekwencjami o(cid:286)wiadczam, (cid:298)e wolałabym Ci(cid:266) nie pami(cid:266)tać. I nie mieć blizny na swoim sercu. A mogła(cid:286) być moim bonum honestum, Ukochana Frajerko. Był taki rok, kiedy to wszyscy z naszej malutkiej społeczno(cid:286)ci krzykn(cid:266)li, po raz pierwszy widz(cid:261)c (cid:286)wiat. Osiemna(cid:286)cie lat pó(cid:296)niej nie marzyłam o niczym innym, tylko o Twojej obecno(cid:286)ci w momencie, gdy zadzwoni dzwonek dorosło(cid:286)ci w moim uchu. Chciałam wtedy wznie(cid:286)ć toast za Twoje zdrowie. Oby(cid:286) dzisiaj chorowała na wyrzut sumienia, tamtego dnia bowiem nie raczyła(cid:286) wspierać mnie sob(cid:261). Normalny człowiek pewnie przeszedłby koło tego normalnie, ale ja nie mogłam. Czekały mnie miesi(cid:261)ce uczuciowej rekonwalescencji, bo kochałam zbyt mocno i szczerze wszystkie Twoje wady, to ich mi miało zabrakn(cid:261)ć po tygodniu, po roku, dzi(cid:286). Nie chciałam być normalnym człowiekiem. Pragn(cid:266)łam być niezwykł(cid:261) przyjaciółk(cid:261). Dzi(cid:266)kuj(cid:266), (cid:298)e dała(cid:286) mi szans(cid:266). Przeklinam dzie(cid:276), w którym zmarnowała(cid:286) swoj(cid:261), ale... Przecie(cid:298) wszyscy to przewidzieli. Wszyscy? To słowo nie definiuje mnie. Wierzyłam, patrzyłam dłu(cid:298)ej, widz(cid:261)c gł(cid:266)biej. Nie my(cid:286)lałam nigdy, (cid:298)e tak perfekcyjnie to zrujnujesz, Gwiazdeczko. Powinni dać Ci medal albo dwa, albo tysi(cid:261)ce medali nawet. Nie ma wi(cid:266)kszego znaczenia fakt podnoszenia przez Ciebie kieliszka przy mnogich dzwonkach innych głów, ale nie mog(cid:266) Ci zapomnieć, bo wybaczyłam ju(cid:298) dawno, Twojej nieobecno(cid:286)ci Wtedy. Nie wa(cid:298)ne, ile chwil sp(cid:266)dziła(cid:286) z innymi, ale wa(cid:298)ne, ilu nie sp(cid:266)dziła(cid:286) ze mn(cid:261). Łudziłam si(cid:266). Okaleczałam bez potrzeby. Zdobywałam szczyty, z których mnie str(cid:261)cała(cid:286). Jednak była(cid:286) i ju(cid:298) na zawsze gdzie(cid:286) tam b(cid:266)dziesz. Wyrw(cid:266) Ci(cid:266) z korzeniami albo nigdy si(cid:266) Ciebie nie pozb(cid:266)d(cid:266). Nie wiem tylko, co jest dzisiaj gorsze. Trafiały we mnie ostre groty Twoich słów, ale słuchałam. Była(cid:286) zabawnie irytuj(cid:261)ca i powa(cid:298)nie intryguj(cid:261)ca. Była(cid:286), a czy dała(cid:286) si(cid:266) porwać fali codzienno(cid:286)ci, czy udaje Ci si(cid:266) (cid:298)yć (cid:298)yciem niecodziennym? Ciekawa jestem — spotkamy si(cid:266) w piekle. Jeszcze nie raz mnie zobaczysz. Nie b(cid:266)dziemy mogły porozmawiać, przez dłu(cid:298)sz(cid:261) chwil(cid:266) wpatrywać si(cid:266) w siebie, mo(cid:298)e nie b(cid:266)dzie ju(cid:298) nas ani (cid:298)adnego (cid:286)wiata. B(cid:266)dzie co(cid:286) na nie, co(cid:286) na tak, co(cid:286) pomi(cid:266)dzy, histori(cid:266) b(cid:266)dzie mo(cid:298)na mi(cid:266)dzy bajki wło(cid:298)yć. Wtedy dotrze do Ciebie, (cid:298)e byłam niezb(cid:266)dna. Nie jako makro-, raczej jako mikroelement. Zawiedziesz si(cid:266) sama na sobie, przestaniesz rz(cid:261)dzić, umrzesz do ko(cid:276)ca. Ba(cid:286)(cid:276) o Pi(cid:266)knej Ksi(cid:266)(cid:298)niczce przestanie istnieć. Zostanie tylko pustka. Nie boisz si(cid:266)? Czasami widzimy, (cid:298)e niektórzy zostawiaj(cid:261) ładniejsze (cid:286)lady stóp na pla(cid:298)y, ale w (cid:298)yciu nie to jest Tajemnic(cid:261). Chodzi o ziarnka czasu, nie ziarnka piasku. Rzecz 8 tyczy si(cid:266) (cid:286)ladów w sercu. On był u mnie, kiedy do niego dzwoniła(cid:286). To mnie przytulił tamtego wieczoru... Kochana, miałam Twój wszech(cid:286)wiat w gar(cid:286)ci. Kochałam — nie potrafiłam tego wykorzystać. Bez Ciebie? Sło(cid:276)ce znikn(cid:266)ło na moment z horyzontów dzieci(cid:276)stwa. Bez Ciebie nie było jak dawniej i nie było jak zawsze, ale On był u mnie. Ty była(cid:286) sama. Przykro mi, gdy my(cid:286)l(cid:266) o Tobie. Aniołowie Stró(cid:298)e nie znaj(cid:261) si(cid:266) na modzie. Nie maluj(cid:261) oczu i nie maj(cid:261) skrzydeł. Id(cid:261) za Tob(cid:261), by sprawdzić, czy trzymasz pion. Wyprzedzaj(cid:261) Ci(cid:266), by zobaczyć Twój u(cid:286)miech. Obserwuj(cid:261) Ci(cid:266), wci(cid:261)(cid:298) trwaj(cid:261)c w bezruchu, a gdy drgnie (cid:286)wiatło na Twojej skórze i one si(cid:266) wzdrygaj(cid:261) na sam(cid:261) my(cid:286)l, (cid:298)e to mógł być wróg. Przytulaj(cid:261) Ci(cid:266) ka(cid:298)dego dnia zaraz po tym, jak otwierasz oczy. Nie mo(cid:298)esz poczuć Ich dotyku, ale obecno(cid:286)ć owszem. Szukaj(cid:261) dla Ciebie najbezpieczniejszych dróg, i to One dzwoni(cid:261) z propozycj(cid:261) pracy. Czasami wkładaj(cid:261) w ludzkie r(cid:266)ce drobn(cid:261) rzecz, aby Ci(cid:266) rozweselić. Skłaniaj(cid:261) (cid:286)miertelnych z Twojego otoczenia do wielkich czynów i pilnuj(cid:261), aby ich serca nie opu(cid:286)ciły wtedy pierwotnego miejsca zamieszkania. Spotkałam Twojego Anioła. Siedział mi na ramieniu. Zawsze powtarzał, (cid:298)e nie wa(cid:298)ne s(cid:261) kłótnie i rany kłute, lecz wa(cid:298)ne jest, aby(cid:286) si(cid:266) u(cid:286)miechała, Motylku. Miło(cid:286)ć jest nieporównywalnie mała w stosunku do Ich uczucia. Aniołowie Stró(cid:298)e nie chodz(cid:261) do fryzjera. Nie tocz(cid:261) dyskusji, nie trwaj(cid:261) w urazie. S(cid:261) jednak dni, gdy nie wytrzymuj(cid:261) nadmiaru ludzkich emocji i pod ich naciskiem robi(cid:261) sobie spacer, jednak nigdy nie odchodz(cid:261) naprawd(cid:266). Wracaj(cid:261) pó(cid:296)niej z kwiatami szcz(cid:266)(cid:286)cia w r(cid:266)kach, ale gdy ludzie raz zw(cid:261)tpi(cid:261), trudno jest zawrócić proces. Proces oddalania si(cid:266) od siebie. A przecie(cid:298) Anioł musi być blisko. Twój siedział mi na ramieniu. Mówił, bym nie zwa(cid:298)ała na nic. Wiedział, (cid:298)e musz(cid:266) spojrzeć, gdy chc(cid:266) spojrzeć, i podej(cid:286)ć, gdy chc(cid:266) podej(cid:286)ć. Brał w swoje dłonie moj(cid:261) głow(cid:266) – obracał. Brał mnie za r(cid:266)k(cid:266), prowadz(cid:261)c ku Tobie. Aniołowie Stró(cid:298)e to ogromnie pomocna instytucja. Gdy Twój Ci(cid:266) przytula, ja te(cid:298) to robi(cid:266). Nigdy nie nadejdzie dzie(cid:276), w którym staniesz mi si(cid:266) oboj(cid:266)tna. Nie jestem w stanie Ci(cid:266) nienawidzić. Wiedz(cid:261)c, (cid:298)e długo to nie potrwa, podejmowałam kolejne próby. Dzi(cid:286) (cid:298)adnej nie (cid:298)ałuj(cid:266). Twój Anioł Stró(cid:298) nachodzi mnie czasem. (cid:297)ycie to pasmo pora(cid:298)ek, w które Bóg wplótł nitki szcz(cid:266)(cid:286)cia. Słownik polsko-japo(cid:276)ski i cynamon, film w kinie, ksi(cid:261)(cid:298)ka o Wielkiej Ojczy(cid:296)nie, motylki, misie i korony. Kołnierzyki, buciki, sweterki, koraliki. Magia zakupów jako lek na wszystko. Kawa na popraw(cid:266) humoru. Tak, potrafiła(cid:286) jej nadać zupełnie inny charakter. Czarne listy, li(cid:286)ciki, wiadomo(cid:286)ci w butelkach i poza nimi. 9 (cid:285)wiatła ulic, ciepło mieszka(cid:276), torebeczki, pierdółki maj(cid:261)ce ogromne znaczenie. Szczególiki wizerunku, czy(cid:286)ciutkie co rano, opowie(cid:286)ci o sklepach, jakby były królestwem. Bluzeczki, perfumki i ka(cid:298)da Sephora miała to samo — Twój zapach w sobie, a mo(cid:298)e Ty na sobie jej. Karteczki, przepisy, strategie na przyszło(cid:286)ć. Wielkie plany i malutkie kroki spiesz(cid:261)ce ku ich realizacji. Encyklopedie, daty, postaci, wszystko. S(cid:261) dni, gdy wszystko kojarzy si(cid:266) z Tob(cid:261). Kremy, podkłady, tusze, maseczki. Wymiar rzeczywisty pomieszany z fantazj(cid:261). Równania, okresy, grupy i liczby. Była(cid:286) bardzo m(cid:261)dr(cid:261) osob(cid:261) opatrzon(cid:261) ci(cid:266)(cid:298)arem bezsensownej maskarady. Buciki, sweterki, misie i korony kontra słownik, historia i prawda o (cid:286)wiecie. Ci(cid:266)(cid:298)ko było to poukładać w jedn(cid:261) sensown(cid:261) osob(cid:266) — Tobie si(cid:266) udało. Z tego wła(cid:286)nie wyrósł mój podziw i szacunek. Drobne pierwiastki, o które tak dbała(cid:286), nadały Ci status kogo(cid:286), kim nie była(cid:286). Kochana, opami(cid:266)taj si(cid:266)! B(cid:261)d(cid:296) sob(cid:261) na zewn(cid:261)trz. Potrafisz kochać, kochaj. Nigdy nie patrz na to, co robi(cid:261) inni, inne. Jeste(cid:286) dla mnie wybitn(cid:261) jednostk(cid:261) na tle szarych ludzi. Mam pro(cid:286)b(cid:266) do Boga — prosz(cid:266), by pomógł Ci to zrozumieć, a pó(cid:296)niej... Pó(cid:296)niej b(cid:266)dzie, co ma być. B(cid:266)dzie dobrze. Ty hedonistyczny Aniołku! Zakupy — przyjemno(cid:286)ć, kawa — przyjemno(cid:286)ć, historia — przyjemno(cid:286)ć, sen — przyjemno(cid:286)ć, muzyka — przyjemno(cid:286)ć, fryzjer — przyjemno(cid:286)ć. Masz jakie(cid:286) zastawki na sercu, czy co? Bronisz si(cid:266) przed bólem jak przed złem ostatecznym. Potrzeby konieczne s(cid:261) nie tylko potrzebami wyrastaj(cid:261)cymi z nas, ale te(cid:298) tymi, do których t(cid:266)skni (cid:286)wiat. Choćby si(cid:266) biegło najszybciej na (cid:286)wiecie, przed tym si(cid:266) nie ucieknie. Mo(cid:298)na si(cid:266) schować w najgł(cid:266)bszej dziurze, zamkn(cid:261)ć si(cid:266) w sobie, zało(cid:298)yć na siebie ła(cid:276)cuchy i tysi(cid:261)ce emocjonalnych kłódek, a ból i tak przyjdzie niepostrze(cid:298)enie, burz(cid:261)c wszystkie bariery. Je(cid:286)li mieszkała(cid:286) na jednym biegunie, a ja na drugim, to trzeba było wybrać si(cid:266) w dług(cid:261) w(cid:266)drówk(cid:266) i wyeliminować mieszka(cid:276)ców tych krain, którzy stali, (cid:298)yli, ta(cid:276)czyli, (cid:286)miali si(cid:266), płakali — pomi(cid:266)dzy nami. Mieli prawo stać, mieli prawo do (cid:298)ycia. Mogli sobie ta(cid:276)czyć, nawet na stole. Widzieli w nim tylko kawał drewna, farb(cid:266), lakier, a mo(cid:298)e bez lakieru? Patrzyli na jedn(cid:261) warstw(cid:266), któr(cid:261) mo(cid:298)na było zdeptać. Jedn(cid:261) plam(cid:266). Nam stół słu(cid:298)ył do rozkładania na nim ksi(cid:261)(cid:298)ek, map rozumu, tabel z wynikami bada(cid:276). Pami(cid:266)tam, (cid:298)e gdy pokazywałam Ci nowo(cid:286)ć ze (cid:286)wiata muzyki, nie patrzyła(cid:286). Mówiła(cid:286) słuchaj(cid:261)c. Dzisiaj ma to dla mnie inny wymiar. Wtedy Twoja oboj(cid:266)tno(cid:286)ć wzbudzała we mnie ła(cid:276)cuszek zdenerwowa(cid:276). Kiedy teraz 10 o tym my(cid:286)l(cid:266) jestem dumna. Wolała(cid:286) rozmawiać. Nie ka(cid:298)dy miał okazj(cid:266) przyja(cid:296)nić si(cid:266) z Tob(cid:261). To zaszczyt. I przekle(cid:276)stwo... Naznaczeni kl(cid:261)tw(cid:261) nienawi(cid:286)ci przed niczym nie broni(cid:261) si(cid:266) tak, jak wła(cid:286)nie przed ni(cid:261). Mówiło si(cid:266) na mie(cid:286)cie, (cid:298)e mój bok nie pasuje do Twojego boku, wi(cid:266)c tworzyła(cid:286) (cid:286)mieszny obraz, gdy stawała(cid:286) obok. Nie wierz(cid:266) jednak w takie przeszkody. Walka toczyła si(cid:266) na innym froncie i nikt poza nami nie powinien mieć tam wst(cid:266)pu. Wygl(cid:261)d? Czym(cid:298)e jest wygl(cid:261)d? To tylko skorupa, we wn(cid:266)trzu tkwi lawa. Je(cid:286)li kto(cid:286) nie wykazuje szeroko poj(cid:266)tych talentów, ci(cid:266)(cid:298)ko mu b(cid:266)dzie odnale(cid:296)ć j(cid:261) w Tobie. Ona tam drzemie, czeka. B(cid:266)dzie ukryta, spokojnie niepewna, a(cid:298) do momentu w którym p(cid:266)knie Ci maska. Maska? Czym(cid:298)e jest maska? Potrafiła(cid:286) j(cid:261) zdj(cid:261)ć. Teraz, gdy tak długo mnie nie ma, zastanawiam si(cid:266), czy nie przyrosła na stałe. szepty przemawiaj(cid:261)ce do Eureka! Wiem ju(cid:298) najwa(cid:298)niejsze. Wiem, co w Tobie było. Taka nutka liryzmu pomi(cid:266)dzy. Słyszałam rozumu, wprowadzaj(cid:261)ce w(cid:261)tpliwo(cid:286)ci w odpływ głowy, m(cid:261)c(cid:261)ce spokój, (cid:298)e prawdopodobnie nie wszystko si(cid:266) zgadza. Nasza przyja(cid:296)(cid:276) była zjawiskowa, bo nie zwyczajnie prosta, lecz zawiła. Nie pasowała do wyobra(cid:298)e(cid:276) otoczenia. Inny sposób bycia, inne priorytety (czy na pewno?) i diametralnie ró(cid:298)ne osobowo(cid:286)ci. Tak, to wszystko prawda (na pewno? na pewno? na pewno?), ale miała(cid:286) swoje chwile, swoje pi(cid:266)kne słowa, idealne zabiegi. Była(cid:286) Poezj(cid:261), Dramatem, najlepsz(cid:261) ksi(cid:261)(cid:298)k(cid:261), jak(cid:261) kiedykolwiek czytałam. Zwroty akcji dodawały smaku. Dni bez rozmów wzmagały ciekawo(cid:286)ć. Być mo(cid:298)e, zbyt szybko zajrzałam na ostatni(cid:261) stron(cid:266), czar prysł. Jednak istnieje na drugim ko(cid:276)cu (cid:286)wiata tre(cid:286)ć, która zawiera si(cid:266) mi(cid:266)dzy tym, co znam, a co oznacza koniec. To nie daje mi spokoju, wci(cid:261)(cid:298) nurtuje. Nigdy nie było takiego dnia, (cid:298)ebym choć przez moment nie pomy(cid:286)lała o Tobie. Osadziła(cid:286) mi si(cid:266) w pami(cid:266)ci. Nie ma takiego lekarza ani maga, ani psychoterapeuty, ani leku, ani u(cid:298)ywki, która, który, które mogłyby mi pomóc, w całej Malezji i na całym (cid:286)wiecie. Jak wie(cid:298)a Eiffla jest symbolem Pary(cid:298)a, a piramidy wizytówk(cid:261) Egiptu, tak widz(cid:266) Ciebie, my(cid:286)l(cid:261)c o naszym mie(cid:286)cie. Czy musiałam si(cid:266) tam urodzić? Czy Ty musiała(cid:286) si(cid:266) tam urodzić? Je(cid:286)li wszystko jest po co(cid:286), to po co było to? Aby nauczyć si(cid:266) cierpieć, czy nauczyć si(cid:266) kochać? Prawdopodobnie i jedno, i drugie. Ruchome granice wyobra(cid:296)ni dotarły na skraj umysłów. Być mo(cid:298)e, jutro b(cid:266)dziesz tu ze mn(cid:261)? Te wszystkie pytania, które zadaj(cid:266) mojemu sercu, pozostaj(cid:261) bez odpowiedzi. Być mo(cid:298)e, jutro usłysz(cid:266) je od Ciebie. 11 Chciałabym nie chcieć, wiesz. My(cid:286)lałam (cid:298)e tu, na ko(cid:276)cu (cid:286)wiata, uda mi si(cid:266) ujarzmić te energiopijcze demony. Odziedziczyłam cech(cid:266) niemocy po nie wiem kim. Cała moja rodzina prezentuje przeciwny wektor. Tylko punkt, z którego wychodzimy, jest jednakowy dla nas wszystkich, mo(cid:298)e nawet dla całej ludzko(cid:286)ci? Koło tworzy niesko(cid:276)czenie wiele linii i my jeste(cid:286)my takim kołem. Przez Ciebie, na chwil(cid:266), znalazłam si(cid:266) poza okr(cid:266)giem. Ta fala nienawi(cid:286)ci wyrzuciła mnie na obcy l(cid:261)d, a teraz nastała cisza. Przerywać j(cid:261) o(cid:286)mielaj(cid:261) si(cid:266) wył(cid:261)cznie głosy przeszło(cid:286)ci. Wychodz(cid:266). Musz(cid:266) popracować. Gdy wróc(cid:266), znów zaczn(cid:266) ko(cid:276)czyć ten list. Wróciłam. Niczego nowego si(cid:266) nie dowiedziałam, dławi mnie (cid:298)ar z ich nieba. M(cid:266)cz(cid:261) mnie moje wspomnienia. Kiedy cierpiałam, zamykałam si(cid:266) w sobie tak bardzo, (cid:298)e nie dostrzegałam cierpie(cid:276) innych osób. Zrozumiałam to w ko(cid:276)cu, ale wtedy brakowało ju(cid:298) ognia. A Ty dalej — w swojej masce — wci(cid:261)(cid:298) pi(cid:266)kna. I na zło(cid:286)ć, na zło(cid:286)ć mi — nie zdj(cid:266)ła(cid:286) jej. Odzywały(cid:286)my si(cid:266) (wydawały(cid:286)my d(cid:296)wi(cid:266)ki?), gdy (cid:298)ycie zagoniło nas pod (cid:286)cian(cid:266) kilkakrotnie, gdy zamkn(cid:266)ło nas na przestrzeni schodów oraz w przestrzeni pod nimi. A nast(cid:266)pnie odwyk. Był to rytuał po ka(cid:298)dej kłótni, musiał zostać przeprowadzony po tej ostatniej, ostatecznej. Nie patrzeć! Upuszczałam chor(cid:261) krew na wzór praprzodków, zamiast j(cid:261) zachować. Dlatego popełniałam wci(cid:261)(cid:298) te same bł(cid:266)dy. (cid:297)ycie, Moja Droga, to rozwi(cid:261)zywanie problemów. Gdy rodzimy si(cid:266), dojrzewamy i dogorywamy w tym samym (cid:286)rodowisku, to one si(cid:266) powtarzaj(cid:261). Wtedy my, jak(cid:298)e sprytni, wiemy, co robić lub czego zrobić nam nie wolno. Rzuceni jednak na obce tereny na nowo musimy nauczyć si(cid:266) (cid:298)ycia, bo „nie ma wody na pustyni”, a w Malezji polskiej wódki. Okr(cid:261)głym kształtem „nowego (cid:298)ycia” w kółko ich trunki, ich jedzenie, ich niebo, ich samochody. Nowoczesno(cid:286)ć uderzyła im do głowy. T(cid:266)skni(cid:266) do Historii i starej, dobrej Polski. T(cid:266)skni(cid:266) za wszystkim, od czego uciekłam. Straszna frajerka ze mnie, ale z Ciebie wi(cid:266)ksza mimo wszystko. (cid:297)ycie, Moja Droga, to nie cukierek. Czasami rozmy(cid:286)lam nad tym, czy trzeba było wyjechać tak daleko, aby to sobie u(cid:286)wiadomić, ale — zysk jest zysk. Dlaczego ludzie zawsze my(cid:286)l(cid:261), (cid:298)e straszne rzeczy spadaj(cid:261) na nich bez powodu? A je(cid:286)li istnieje ładunek bólu, okre(cid:286)lony na Pocz(cid:261)tku, który trzeba przetrawić wspólnie jako cała ludzko(cid:286)ć a(cid:298) do Ko(cid:276)ca? Wtedy przekle(cid:276)stwa losu, (cid:298)al oraz zmartwienia dotykaj(cid:261)ce mnie sprawiaj(cid:261), (cid:298)e ładunek maleje. Nie my(cid:286)l(cid:266) 12 wówczas: „Z jakiego powodu ja?”, lecz raczej: „Dobrze, (cid:298)e ja, dobrze, (cid:298)e nie kto(cid:286) inny. Lepiej, (cid:298)e nie moja siostra, matka, ciotka, nauczycielka, kole(cid:298)anka, przyjaciółka, fryzjerka, pisarka, policjantka czy bibliotekarka, które mogłyby znie(cid:286)ć to gorzej. (cid:297)e nie mój ojciec, kuzyn, kolega, partner, dziennikarz, asystent, dyrektor, kierowca, piekarz i malarz” — to przynosi ulg(cid:266). Tak, Moja droga. (cid:297)ycie to współistnienie w cierpieniu. B(cid:266)dziemy trwać, a(cid:298) wyczerpiemy z tej studni ostatnie wiadro słonej wody. Ty nie pojmujesz tak (cid:298)ycia, robisz to inaczej albo wcale, obchodzi Ci(cid:266) (cid:286)wiat w promieniu jednego metra od centrum, a centrum to Twoja osoba, oczywi(cid:286)cie. Wi(cid:266)c bł(cid:261)d był mój... Stałam zbyt daleko. Ka(cid:298)dy człowiek przechodzi w tym (cid:298)yciu etapy — jedni mniej wi(cid:266)kszych, inni wi(cid:266)cej mniejszych. Etap pieluszek, nocnika, toalet cudzych i własnych. Na którym ja dzi(cid:286) jestem? Mam wra(cid:298)enie, (cid:298)e kiedy(cid:286) osi(cid:261)gn(cid:266)łam stopie(cid:276) zbyt wysoki jak na prze(cid:298)yte wiosny. Teraz si(cid:266) cofn(cid:266)łam. Moim atrybutem stał si(cid:266) nocnik. Potrafi(cid:266) być samodzielnym, ale bezkształtnym człowiekiem. Rozsypana na cztery strony (cid:286)wiata ka(cid:298)dego dnia próbuj(cid:266) si(cid:266) na nowo ukształtować, lecz łatwiej jest pozostawać w stadium nocnika. Swobodniej. Mniej skomplikowanie. Gdy miałam własn(cid:261) toalet(cid:266), Ty trzymała(cid:286) w r(cid:266)ku plastikow(cid:261) imitacj(cid:266) „budki zielonej”. Historia kołem si(cid:266) toczy. Role si(cid:266) zmieniaj(cid:261), (cid:286)wiat staje na głowie, wszystko ulega i podlega mieszaniu si(cid:266). Rozkład, analiza, podział na cz(cid:266)(cid:286)ci. Nadejdzie dzie(cid:276), w którym osoba przestanie być cało(cid:286)ci(cid:261) i nikt za cało(cid:286)ć nikogo nie pokocha. Masz szans(cid:266) być ostatni(cid:261) osob(cid:261) na (cid:286)wiecie, któr(cid:261) miło(cid:286)ć ocali przed rozczłonkowaniem, tylko musiałaby(cid:286) w pierwszej kolejno(cid:286)ci być troszk(cid:266), odrobink(cid:266) dosłownie, lepsza. Musiałaby(cid:286) patrzeć na innych tak, jak chcesz, aby na Ciebie patrzono. Nie wył(cid:261)cznie zerkać i nie widzieć nic. Ka(cid:298)dy człowiek przechodzi w swoim (cid:298)yciu swoje etapy. Trwam w przekonaniu, (cid:298)e Ty nigdy nie cofn(cid:266)ła(cid:286) si(cid:266) nawet o krok. Je(cid:286)li jest inaczej, nie chc(cid:266) o tym wiedzieć. Połowa czasu, który dot(cid:261)d został mi podarowany, uciekła z pr(cid:266)dko(cid:286)ci(cid:261) elektrycznego impulsu, gdzie(cid:286) si(cid:266) przelała przez palce w trakcie poszukiwa(cid:276). Tera(cid:296)niejszo(cid:286)ć mie(cid:286)ci w sobie i zaskoczenie, i brak zaskoczenia. Monotonia wdarła si(cid:266) w mój byt, bo wszystko szokuje. Wszystko szokuje, ale na ten sam sposób, wszystko jest obce w równym stopniu i nie odbijam si(cid:266) w niczym. Drug(cid:261) połow(cid:266) przeznaczyłam na recenzowanie ksi(cid:261)(cid:298)ek. Czasami mi si(cid:266) wydaj(cid:266), (cid:298)e robi(cid:266) komu(cid:286) krzywd(cid:266), ale najcz(cid:266)(cid:286)ciej nie mam wyrzutów sumienia, gdy ksi(cid:261)(cid:298)ka mi si(cid:266) nie 13 podoba. Nie podoba si(cid:266), to trudno. Opisuj(cid:266) j(cid:261), ale zawsze zaznaczam, (cid:298)e to moje zdanie, subiektywne odczucia, takie tam. Powinnam być obiektywna? Nigdy nie potrafiłam być, przecie(cid:298) wiesz. U mnie jest 23:39, dzie(cid:276) si(cid:266) ko(cid:276)czy. U Ciebie jest 16:39, pewnie jeszcze pracujesz. Zawsze marzyłam o tym, (cid:298)eby (cid:298)yć szybko i umrzeć młodo. Wi(cid:266)c (cid:298)yj(cid:266) — o siedem godzin szybciej ni(cid:298) Ty, w młodym kraju. Ludzie otrzymuj(cid:261) to, czego pragn(cid:261). Pragn(cid:261) tego, co ju(cid:298) otrzymali, ale nie widz(cid:261) najwa(cid:298)niejszego, to ich problem. Nie zwracaj(cid:261) uwagi na przypływaj(cid:261)ce zewsz(cid:261)d szcz(cid:266)(cid:286)cie. Czasami zdarza si(cid:266) tak, (cid:298)e marzenia zaczynaj(cid:261) (cid:298)yć dopiero po czasie, gdy nasze działania s(cid:261) ju(cid:298) ukierunkowane na inne rzeczy. Trzeba pami(cid:266)tać o nich, nie wolno z (cid:298)adnego zrezygnować, trzeba pozwolić im na odrobin(cid:266) wolno(cid:286)ci, one musz(cid:261) rozwin(cid:261)ć skrzydła. Czasami te(cid:298) ulegaj(cid:261) przemianom, modyfikacjom, ulepszeniom. Dlaczego? Dlatego, (cid:298)e Bóg wie, co jest nam najbardziej potrzebne. Wydaje si(cid:266) nam, (cid:298)e to od nas wszystko zale(cid:298)y. Naiwni jeste(cid:286)my... Naiwni i głupi. Mało szcz(cid:266)(cid:286)liwi, bo nie dostrzegamy cudownych prezentów codzienno(cid:286)ci. Mam nadziej(cid:266), (cid:298)e posłuchała(cid:286) mojej rady i przez te wszystkie lata przechowywała(cid:286) marzenia w pami(cid:266)ci. Dzisiejsze te(cid:298) zapami(cid:266)taj! Je(cid:286)li nie jutro, to kiedy(cid:286) na pewno si(cid:266) spełni. B(cid:266)dziesz wtedy miała powód do rado(cid:286)ci. Oskar(cid:298)am ludzko(cid:286)ć o zbytni pesymizm. Wci(cid:261)(cid:298) brakuje u(cid:286)miechów na twarzach starszych i młodszych. Widziałam zachód sło(cid:276)ca z dachu jad(cid:261)cego autobusu. Wiatr otaczał mnie, chc(cid:261)c porwać gdzie(cid:286) daleko niczym li(cid:286)cie, które ta(cid:276)cz(cid:261) jak im zagra. Ty była(cid:286) wiatrem. Ja skr(cid:266)całam w lewo, gdy wszyscy szli w prawo. Stałam si(cid:266) w ko(cid:276)cu samotn(cid:261) ro(cid:286)link(cid:261), w zal(cid:261)(cid:298)ku na dodatek. Ale to ze mnie wyro(cid:286)nie drzewo, a Ty kiedy(cid:286) ucichniesz. Nikt nawet nie odczuje tego braku. (cid:285)wiat wci(cid:261)(cid:298) b(cid:266)dzie trwał w swojej stało(cid:286)ci. Ja zmieni(cid:266) krajobraz umysłów. Zrobi(cid:266) to, pokocham. Poszukuj(cid:266). Odkrywam. (cid:297)yj(cid:266) naprawd(cid:266). Dawno temu powiedziałam Ci, (cid:298)e zostaniesz sama. Wcale tego nie chciałam. Ani odrobink(cid:266). Wyraziłam obaw(cid:266), ale wiem — w zły, bardzo zły sposób. Patrz(cid:261)c na Ciebie kilka tygodni po tym, bałam si(cid:266). Widzisz to? Bałam si(cid:266)! Przera(cid:298)ała mnie ka(cid:298)da krótka chwila, kiedy rzeczywi(cid:286)cie była(cid:286) sama, bo wiem te(cid:298), jak si(cid:266) czuje wówczas człowiek, co kł(cid:266)bi si(cid:266) wtedy w głowie, jak r(cid:266)ce si(cid:266) trz(cid:266)s(cid:261). To nie miało być przekle(cid:276)stwo. Na mój dobry humor i lepsze samopoczucie kl(cid:261)twy rzucane bez przekonania nie maj(cid:261) (cid:298)adnej mocy. Twoje oczy — moje oczy. Czasami miałam ochot(cid:266) si(cid:266) u(cid:286)miechn(cid:261)ć, ale za daleko to zabrn(cid:266)ło i zbyt wielkie osi(cid:261)gn(cid:266)ło rozmiary. 14 Były dni, (cid:298)e witałam si(cid:266) z Tob(cid:261) i (cid:298)egnałam, ale nie mogła(cid:286) tego usłyszeć, bo tylko wewn(cid:266)trznie mówiłam: witaj, Ksi(cid:266)(cid:298)niczko; do widzenia, Sło(cid:276)ce. Ka(cid:298)dy mój (cid:286)miech był krzykiem na zło(cid:286)ć Tobie. Nie wiedziałam, jak wyrazić kopi(cid:261)c(cid:261) dołki pod moimi nogami my(cid:286)l, (cid:298)e mi Ciebie brakuje. Ostentacyjnie. Wi(cid:266)c wyra(cid:298)ałam to, niewiele robi(cid:261)c. Czytałam ksi(cid:261)(cid:298)ki. Pisałam prace naukowe. Pomagałam ludziom. Na wszystkich rzeczach, których si(cid:266) dotkn(cid:266)łam, pozostawały (cid:286)lady t(cid:266)sknoty. Pytam dzi(cid:286) z ogromnym (cid:298)alem: — Dlaczego ich nie widziała(cid:286)?! Kolorowe skarpetki to jedyna prowokacja, na któr(cid:261) mo(cid:298)e si(cid:266) zdobyć dobrze uło(cid:298)ony człowiek. Pewnego dnia telefon stracił swoj(cid:261) funkcj(cid:266), bo Ty nie dzwoniła(cid:286). Stał si(cid:266) doniczk(cid:261). Od tamtej pory z nikim przeszłym nie mam kontaktu, a w nowej klatce dla kwiatków wyrósł kaktus. My(cid:286)lałam, (cid:298)e szybciej wyro(cid:286)nie mi na dłoni. Szybciej, ni(cid:298) Ci wybacz(cid:266). Wybaczyć to tylko zrobić jeden malutki krok. Zapomnieć — to wielki wyczyn. Zapomniałam rzeczy złe, ale Ciebie nie mog(cid:266). Szukam wyja(cid:286)nie(cid:276). S(cid:261) gdzie(cid:286) gł(cid:266)boko, mo(cid:298)e nawet w kraterze jakiego(cid:286) wulkanu zmysłów. Gdy wybuchn(cid:261) (cid:286)wiat ogarnie wielka rado(cid:286)ć, bo w ko(cid:276)cu si(cid:266) dowiem. Nie wiesz, jak to wpłynie na wszystkich ludzi wkoło. Salsa! Mambo! Jazz! Miała(cid:286) obok siebie wspaniał(cid:261) kobiet(cid:266). Mogła zrobić dla Ciebie wszystko (tych słów nie nale(cid:298)y si(cid:266) bać). Ogl(cid:261)dała(cid:286) si(cid:266) jednak na cudze cienie, na obce kroki, na słowa innych. Zawsze oddaj(cid:266) pod opiek(cid:266) i dusz(cid:266), i serce, i głow(cid:266). Nie potrafiłaby(cid:286) osi(cid:261)gn(cid:261)ć tego wszystkiego beze mnie. Cz(cid:261)stka Ciebie jest moj(cid:261) własno(cid:286)ci(cid:261), bo przyja(cid:296)(cid:276) to budowanie w sobie nawzajem malutkich szufladek, w które upychamy wspólne chwile i zdobyte razem szczyty. To jedyna Ty, któr(cid:261) jeste(cid:286) mi winna. Kiedy odbior(cid:266) od (cid:286)wiata moje siedem godzin, o to upomn(cid:266) si(cid:266) równie(cid:298). Chc(cid:266) być sił(cid:261) niszcz(cid:261)c(cid:261) nie(cid:286)wiadomo(cid:286)ć jak ogie(cid:276). Wypełnić wszystkie pustki w głowach moich uczniów jak powietrze. Zalać ich swoimi pomysłami jak woda. Chc(cid:266) być fundamentem ziemi, po której ludzie b(cid:266)d(cid:261) st(cid:261)pać. Od tamtego dnia, gdy kurtyna opadła, gdy nasze przedstawienie dobiegło ko(cid:276)ca, gdy wszystko si(cid:266) sko(cid:276)czyło zaraz po premierze odrodzonej wi(cid:266)zi, wła(cid:286)nie od tamtej chwili to Ty dajesz mi sił(cid:266). Za wszelk(cid:261) cen(cid:266) pragn(cid:266) Ci udowodnić, (cid:298)e poradz(cid:266) sobie bez Ciebie. Lecz zrobi(cid:266) to tylko dlatego, bo sprawiała(cid:286) swoj(cid:261) obecno(cid:286)ci(cid:261), (cid:298)e byłam lepsza i ju(cid:298) wtedy sobie radziłam bez Ciebie. Była(cid:286), a jakby Ci(cid:266) nie było. Od dawna mnie na to szykowała(cid:286). Zacz(cid:266)ła(cid:286) trzymać na dystans. Pó(cid:296)niej szybki cios, było po wszystkim. Jestem Ci wdzi(cid:266)czna. Dzi(cid:266)ki Tobie pracowałam, czytałam, mniej spałam, nie musiałam je(cid:286)ć, piłam. Wszystko dzi(cid:266)ki Tobie. Tylko mnie nie było dzi(cid:266)ki Tobie. 15 Nie z Ciebie wyrosłam, ale przy Tobie urosłam. (cid:285)wiadomie b(cid:261)d(cid:296) nie, narzuciła(cid:286) mi na ramiona płaszcz odpowiedzialno(cid:286)ci — nie tylko za mnie sam(cid:261), ale równie(cid:298) za Ciebie. Chciała(cid:286) mnie od siebie uzale(cid:298)nić. Nawet najlepszy plan mo(cid:298)e spalić na panewce. Wiesz kiedy? Kiedy nie człowiek zna człowieka, a serce zna serce, Aniołku. Szafować cudzymi uczuciami to pestka. Wystarczy silna dawka wyrachowania wpojona pomi(cid:266)dzy dzieci(cid:276)stwem a dorosło(cid:286)ci(cid:261), kiedy chłoniemy najwi(cid:266)cej złych cech innych osób, kiedy fascynuje nas wzorzec mało pozytywny, kiedy szukamy własnych dróg i wybieramy te najłatwiejsze. Swoimi uczuciami ju(cid:298) tak nie pogramy. Byłam dla Ciebie jak Siostra. Je(cid:286)li tylko przez chwil(cid:266), dla mnie to ju(cid:298) bardzo długo. Podobnie to wszystko odczuwała(cid:286). Bały(cid:286)my si(cid:266) rozstania, bo zbyt du(cid:298)o sobie powiedziały(cid:286)my. M(cid:266)czyły(cid:286)my si(cid:266) nawzajem towarzystwem, poniewa(cid:298) wiedziały(cid:286)my tak wiele. Gdyby podł(cid:261)czono mnie do jakiego(cid:286) akumulatora, mo(cid:298)na by uzyskać energi(cid:266) wystarczaj(cid:261)c(cid:261) do zasilenia niewielkiego miasteczka. Dlaczego Ty usychała(cid:286)? Z Ciebie byłoby tyle po(cid:298)ytku, (cid:298)eby tylko zapłon(cid:266)ło (cid:286)wiatło nocnej lampki — aby(cid:286) mogła czytać. Nie ma nic złego w czytaniu, ale czy nie lepiej tworzyć własn(cid:261) histori(cid:266), zamiast uczyć si(cid:266) cudzej? (cid:297)ycie trzeba prze(cid:298)yć, nie chować si(cid:266) za liniami zapisanych przez kogo(cid:286) słów. Wydawnictwa oddychaj(cid:261) dzi(cid:266)ki jednostkom d(cid:261)(cid:298)(cid:261)cym do poznania tajemnic. Gdy je wszystkie odkryj(cid:261), same zaczynaj(cid:261) tworzyć, i tak z uczniów staj(cid:261) si(cid:266) nauczycielami. W cokolwiek inwestujemy swoje uczucia lokata nabiera sensu dopiero wtedy, kiedy powstaje pełnowarto(cid:286)ciowy produkt. Człowiek szcz(cid:266)(cid:286)liwy to najwi(cid:266)kszy zysk. Nie chc(cid:266) oceniać słuszno(cid:286)ci Twoich lokat. Sama powinna(cid:286) to zrobić. Rozkazuj(cid:266) Ci. Zabawne, co? Teraz ja Ci mog(cid:266) rozkazywać. Wiesz dlaczego? Bo nie stoisz tu obok, nie mo(cid:298)esz na mnie z góry popatrzeć tym swoim wzrokiem zamykaj(cid:261)cym wszystkie usta, jakie znam. Tak samo jak bałam si(cid:266) o Ciebie, tak i bałam si(cid:266) Ciebie. Teraz wiem, (cid:298)e nie to powinno działać. Nie spełniały(cid:286)my podstawowych warunków, aby zawrzeć t(cid:266) przyja(cid:296)(cid:276). Jak(cid:261)kolwiek zreszt(cid:261). Dlatego była taka wyj(cid:261)tkowa. Była, prawda? Mamy co wspominać. A kiedy(cid:286) nasze dzieci b(cid:266)d(cid:261) miały si(cid:266) kogo bać. tak Ludzie my(cid:286)l(cid:261), (cid:298)e magia jest wymysłem chorych umysłów. Otó(cid:298) nie, magia jest wytworem materii przepływaj(cid:261)cej wci(cid:261)(cid:298) to z jednej na drug(cid:261), to z tamtej na t(cid:266) stron(cid:266). Magia zawiera si(cid:266) w prostych gestach, dlatego tak niewielu mamy dzi(cid:286) 16 magików. Ich deficyt mocno odbija si(cid:266) na moim kr(cid:266)gosłupie. Pierwsza była ramka na zdj(cid:266)cia. To Ty mi pokazała(cid:286) czary, Wró(cid:298)ko. A pó(cid:296)niej, raz dwa, koniec lokaty, zamykamy. Zamykamy i zmykamy. I znikamy. Oczywi(cid:286)cie, nie musiała(cid:286) si(cid:266) tłumaczyć. Winni si(cid:266) tłumacz(cid:261), oczywi(cid:286)cie. Tak, Prosz(cid:266) Pani, wiem. Przecie(cid:298) ja wszystko wiem... Ale nic z tego nie rozumiem. Nie pojmuj(cid:266). Ty pojmujesz? Ty udajesz. Wcale si(cid:266) nie orientujesz i na Ciebie, tak jak na mnie, spadło to niczym grom z jasnego nieba. Im bardziej od czego(cid:286) we dwójk(cid:266) uciekały(cid:286)my, tym szybciej i mocniej uderzało to w nas. Inni, którzy byli blisko, dostawali rykoszetem. Nie mogły(cid:286)my przecie(cid:298) cierpieć same. Nie mogły(cid:286)my... Zebrała si(cid:266) na przestrzeni mi(cid:266)dzy nami cała zła mgła, jaka tylko mogła. Nie wiem nadal, czy ludzie, gdy strac(cid:261) kogo(cid:286) wa(cid:298)nego, u(cid:286)miechaj(cid:261) si(cid:266), bo to ich forma obrony, czy si(cid:266) czuj(cid:261) dobrze na pozór, czy dlatego, (cid:298)e w istocie jest im lepiej. Po latach, po wzlotach i upadkach, to powróci. Mam wra(cid:298)enie dobrego wyboru na tamten czas i złych konsekwencji na dzisiejszy dzie(cid:276). (cid:297)ycie to zagadka. Nic prawdziwego si(cid:266) w ci(cid:261)gu niego nie ko(cid:276)czy. Emocje nie umieraj(cid:261), uczucia nie wygasaj(cid:261) bez walki. To prawda, co mówi(cid:261) o iskierce w sercu. Wszystkie powiedzenia na niej si(cid:266) opieraj(cid:261). I tak my sobie: Jak Kuba Bogu, tak Bóg Kubie. Kiedy Mahomet nie do góry szedł, to góra przyszła do Mahometa. Ziarnko do ziarnka, a zbierze si(cid:266) miarka. Najpierw si(cid:266) zebrała, a pó(cid:296)niej si(cid:266) przebrała. Trzeba było si(cid:266) po(cid:298)egnać. Nie, nie trzeba było, ale wypadało. Dwie kształc(cid:261)ce si(cid:266) inteligentki, ka(cid:298)da m(cid:261)dra, a we dwie takie głupie. Nie mów, (cid:298)e to nie Twoja wina. Twoja i moja. Moja i Twoja. Wspólna. Trzeba było dać sobie po razie z najwy(cid:298)szej półki, poustawiać si(cid:266) nawzajem, pozmieniać na przemian swoje ustawienia i si(cid:266) powitać na nowo. Trzeba było si(cid:266) obudzić przed wschodem najgorzej pal(cid:261)cego sło(cid:276)ca, jakie widziałam. Nie poradziły(cid:286)my sobie z tym zadaniem. Ja powiem, (cid:298)e było za trudne, (cid:298)eby(cid:286) Ty mogła powiedzieć, (cid:298)e było zbyt łatwe. Zawsze oddawałam Ci lepsze miejsca, lepsze kwestie, lepsze. Miały(cid:286)my być równe, a same robiły(cid:286)my ró(cid:298)nice we własnych szeregach. Moja, moja, bardzo wielka. Przepraszam. Przepraszam, bo nie wiem, czy zd(cid:261)(cid:298)yłam. Nie wiem, czy miałam odwag(cid:266). Jak znam siebie, ubrałam po prostu kolorowe skarpetki. Dałam plam(cid:266), która nie chce si(cid:266) ze mnie sprać a(cid:298) po dzi(cid:286) dzie(cid:276). 17 Ka(cid:298)dy nosi w sercu jaki(cid:286) (cid:298)al. Nawet do osób, które najbardziej kochamy. Naszym bł(cid:266)dem jest fakt noszenia go gł(cid:266)boko w sobie. Nie mówimy o tym. My(cid:286)limy w naszej naturalnej, ludzkiej naiwno(cid:286)ci, (cid:298)e tak jest lepiej dla wszystkich. Najwi(cid:266)kszemu egoi(cid:286)cie nie udało si(cid:266) odci(cid:261)ć od tego schematu. Pedagodzy, krzewiciele wiary, psychologowie maj(cid:261) zaj(cid:266)cie. Po sesjach, rozmowach i i niematerialnych, (cid:298)yj(cid:261) w zainkasowanych wynagrodzeniach, materialnych przekonaniu wydobycia z pacjenta tego (cid:298)alu. Nie, my wyrzucamy w ich stron(cid:266) pomniejsze (cid:298)aliki, aby pozostać sob(cid:261). Oni równie(cid:298) nosz(cid:261) w sobie ten ładunek. Czasami wydaje mi si(cid:266), (cid:298)e to taki sam składnik człowieka jak dwie r(cid:266)ce, dwie nogi, uszy albo włosy. Być mo(cid:298)e, tylko dzi(cid:266)ki niemu jeste(cid:286)my w stanie współistnieć. Codziennie ogl(cid:261)damy łzawe przedstawienia, ani troch(cid:266) nas nie obchodz(cid:261)ce operetki maj(cid:261)ce wzbudzać współczucie, mydlane akty mydl(cid:261)ce oczy. Pomimo pozostajemy prawdziwi, bo mamy w sobie prawdziwy (cid:298)al. Gł(cid:266)boki, przejmuj(cid:261)cy, spełniony w sobie od pocz(cid:261)tku do ko(cid:276)ca. Mamy prawo nie wybaczyć, a inni maj(cid:261) prawo prosić o wybaczenie. Nie mo(cid:298)emy kierować si(cid:266) w swoim prze(cid:298)ywaniu tylko tym, (cid:298)e my(cid:286)limy o kim(cid:286) innym. Kiedy to uczynimy, a on stanie si(cid:266) nam najbli(cid:298)szy, pewnym jest zaistnienie (cid:298)alu w gł(cid:266)bi po raz kolejny. Mo(cid:298)e wi(cid:266)c lepiej jest nosić w sobie ten jeden, przetrawić go na wszystkie mo(cid:298)liwe sposoby, zakorzenić w sobie, zapoznać si(cid:266) z nim. Nie twierdz(cid:266), (cid:298)e nie b(cid:266)dzie boleć. B(cid:266)dzie, ale mo(cid:298)e mniej? (cid:297)ycie to ryzyko. Przyja(cid:296)(cid:276) nie jest ofiar(cid:261), ale jest ryzykiem. Tam, gdzie w gr(cid:266) wchodz(cid:261) uczucia, zawsze istnieje ryzyko. Ludzie mog(cid:261) mówić: Ty nic nie prze(cid:298)yła(cid:286). Nie słuchaj ich. Ja wiem, (cid:298)e nosisz w swoim sercu taki (cid:298)al. To nic złego, on Ci nie umniejsza, nie zmienia Ci(cid:266), nie ulepsza, nie gorszy. Kto(cid:286), kto Ci(cid:266) pozna, powinien go po prostu zaakceptować. Skoro to cz(cid:266)(cid:286)ć Ciebie, to pewnie został wypiel(cid:266)gnowany jak wszystko, co Twoje. Rzeczy nie do zniesienia musimy znie(cid:286)ć jako pierwsze. Trzeba si(cid:266) ukłonić za to i za inne tego typu wynalazki przed Architektem. My(cid:286)l techniczna mocno zaawansowana. Gratuluj(cid:266). Ka(cid:298)dego potrafi(cid:266) zdemoralizować, wiesz dlaczego? Ludzie czuj(cid:261) si(cid:266) przy mnie swobodnie i wiedz(cid:261), (cid:298)e gdy mówi(cid:266): zapalisz ze mn(cid:261)?, to nie mówi(cid:266) tego po to, aby zacz(cid:261)ł palić. Mówi(cid:266) to, bo chc(cid:266), aby zapalił ze mn(cid:261) tu i teraz. Pó(cid:296)niej zazwyczaj dzieje si(cid:266) tak, (cid:298)e taka osoba nie boi si(cid:266) pokazać przy mnie swoich słabo(cid:286)ci, bo wie, jak rzadko zmieniam zdanie o ludziach. Poza tym widzi, (cid:298)e pal(cid:266) jak smok i pij(cid:266) nie mniej. Wi(cid:266)c spotyka si(cid:266) ze mn(cid:261) cz(cid:266)(cid:286)ciej, na dłu(cid:298)ej i sama mówi: „Zapalisz ze mn(cid:261)?”, a pó(cid:296)niej ju(cid:298) nie tylko ze mn(cid:261) pali. Zapraszaj(cid:261)c ich wszystkich 18 do swojego (cid:286)wiata u(cid:286)miechu okupionego kiedy(cid:286), w czasach dzieci(cid:276)stwa, wielkim bólem i przyspieszonym kursem dorastania, sprawiam ich sobie na własny obraz. Mo(cid:298)e nie chciała(cid:286) być taka, chciała(cid:286) zostać sob(cid:261). To rozumiem doskonale. Ale nie mo(cid:298)esz mi powiedzieć, (cid:298)e nie cieszyły Ci(cid:266) moje wizyty, (cid:298)e nie bawiły Ci(cid:266) moje (cid:298)arty, (cid:298)e mój u(cid:286)miech nie powodował Twojego. To wszystko było. Byłam Twoim nadwornym błaznem, Królowo. Ty godziła(cid:286) si(cid:266) na to. Powinna(cid:286) mnie mianować na Rycerza (cid:285)wiatła, albo chocia(cid:298) na Rycerza U(cid:286)miechu. Nie raczyła(cid:286), popsuła(cid:286). Nie wszystko, tylko to. Naprawd(cid:266) była(cid:286) wa(cid:298)na, nie wiedziała(cid:286)? Nie wierz(cid:266), (cid:298)e tego nie odczuła(cid:286). Nie godz(cid:266) si(cid:266) na to! Wszyscy ludzie na (cid:286)wiecie, pewnie si(cid:266) dziwicie. Nie mo(cid:298)ecie zrozumieć, dlaczego po prostu nie podeszłam i nie podałam Jej r(cid:266)ki. Nie zrobiłam tego, bo czekałam, a(cid:298) Ona co(cid:286) zrobi. Nie czuli(cid:286)cie nigdy, (cid:298)e oddziela Was od kogo(cid:286) tama dumy? Ogl(cid:261)dasz si(cid:266) na t(cid:266) osob(cid:266), zachowujesz si(cid:266) jak najwi(cid:266)kszy idiota (cid:286)wiata, ta druga osoba równie(cid:298), oczekujesz ruchu z jej strony, ka(cid:298)de drgnienie wydaje Ci si(cid:266) wła(cid:286)nie tym, bo tego pragniesz, ale przychodzisz do domu i u(cid:286)wiadamiasz sobie własn(cid:261) naiwno(cid:286)ć, pó(cid:296)niej o tym my(cid:286)lisz tak długo, (cid:298)e dłu(cid:298)ej si(cid:266) nie da, a na koniec nie masz sił na zmiany albo obserwacje, albo przepraszanie, i tak przegapiasz najwa(cid:298)niejszy moment. Przypomina Ci si(cid:266) on po miesi(cid:261)cach, gdy ju(cid:298) jest za pó(cid:296)no, gdy nikt Ci(cid:266) ju(cid:298) nie pami(cid:266)ta. Nikogo nie obchodzi, co zrobisz. Zabierasz wtedy pami(cid:261)tki z przeszło(cid:286)ci, pakujesz kolorowe skarpetki i uciekasz najdalej, jak si(cid:266) da. Wybierasz sobie schronienie i tam dogorywasz. (cid:297)ycie na pół gwizdka zawsze m(cid:266)czy najbardziej. Widz(cid:266) prawidłowo(cid:286)ć, a to ju(cid:298) pocz(cid:261)tek szale(cid:276)stwa (nic to, szale(cid:276)stwo jest kwesti(cid:261) wielce sporn(cid:261)). Imiona pewnych osób, jak Twoje, zaczynaj(cid:261) si(cid:266) na samogłoski. Inne, tak jak moje, na spółgłoski. Oto powód, jeden z wielu, dlaczego stało si(cid:266) tak, a nie inaczej. I dlaczego drogi dwóch biegunów przeci(cid:266)ły si(cid:266) w wa(cid:298)nych momentach ich (cid:298)ycia. Samogłoski istniej(cid:261) samotnie. To jest znak dla wszystkich, (cid:298)e wolisz być samoistna. Przemieniać si(cid:266), ulegać procesom, uczyć si(cid:266), rozumieć — sama z siebie i sama przez si(cid:266). Ponadto (cid:298)ycie zawsze splata przeciwno(cid:286)ci. Ja byłam Twoj(cid:261), rysopis i portret psychologiczny pasowały, wi(cid:266)c nało(cid:298)ono na siebie linie po których st(cid:261)pały(cid:286)my. Nic nie dzieje si(cid:266) bez przyczyny. Wiedziałam ju(cid:298) dawno, (cid:298)e mało jest takich jak Ty. Mówi si(cid:266), (cid:298)e ka(cid:298)dy jest inny, ot — powiedzonko. Ludzie przypominaj(cid:261) innych ludzi, kojarz(cid:261) si(cid:266), s(cid:261) poł(cid:261)czeniem kilku znanych nam osób i dlatego je lubimy, kochamy. S(cid:261) te(cid:298) tacy, jak Ty. 19 Unikatowi. Nie da si(cid:266) ich z nikim porównać. Była(cid:286) dla mnie nie odkrytym l(cid:261)dem, nie poznanym (cid:286)wiatem, odr(cid:266)bn(cid:261) kultur(cid:261) zamkni(cid:266)t(cid:261) na tysi(cid:261)clecia w puszce. Nie Pandory, nie. Była(cid:286) zak(cid:261)tkiem, który musiałam zwiedzić. Podró(cid:298)(cid:261), któr(cid:261) musiałam odbyć. Była(cid:286) moim najwi(cid:266)kszym odkryciem, moim oczyszczeniem i zatok(cid:261) spokoju, choć przy Tobie zawsze budziły si(cid:266) we mnie niepokoje. Dzi(cid:286) ju(cid:298) mam (cid:286)wiadomo(cid:286)ć, (cid:298)e powodowała(cid:286) je nie(cid:286)wiadomie. To moja pod(cid:286)wiadomo(cid:286)ć, i tylko moja, sprawiała, (cid:298)e chciałam być godna przebywania z Tob(cid:261), obcowania z t(cid:261) nie znan(cid:261) mi dot(cid:261)d Krain(cid:261). Nowo(cid:286)ci(cid:261) zaszumiało mi w głowie, w sercu odmienno(cid:286)ci(cid:261). Tyle jest wymiarów miło(cid:286)ci, ile jest ludzi na (cid:286)wiecie. Kochałam Ci(cid:266) w wymiarze nikomu dot(cid:261)d nie ujawnionym. Ty wiedziała(cid:286), (cid:298)e ja Ci(cid:266) kocham i ju(cid:298) zawsze w jaki(cid:286), choć mo(cid:298)e okrojony, ale jednak, sposób b(cid:266)d(cid:266). Samogłosek istnieje na (cid:286)wiecie mniej, spółgłosek wi(cid:266)cej. Dlatego ja miałam szersze grono, Ty miała(cid:286) w(cid:266)(cid:298)sze. Nie była(cid:286) gorsza. Zawsze były(cid:286)my równe, i to nie jest (cid:298)adne uproszczenie sprawy. Były(cid:286)my równe i koniec. Nie mogła(cid:286) mnie wi(cid:266)c kontrolować. Wiem, (cid:298)e by(cid:286) chciała i pozwoliłabym Ci na to, ale inne spółgłoski si(cid:266) nie zgadzały, bo same nie chciałyby być kontrolowane. Inne samogłoski wyraziły sprzeciw, bo te(cid:298) by chciały kontrolować, ale im nie pozwalałam. Pogubiłam si(cid:266). Zbyt wiele obcych komentarzy zapukało do mojego serca. Moja, moja, moja bardzo wielka. Tak. Moja Droga, Moja Miła. (cid:297)ycie nas nie rozpieszczało. Mam nadziej(cid:266), (cid:298)e otrzymała(cid:286) ju(cid:298) zado(cid:286)ćuczynienie, bo mo(cid:298)e b(cid:266)d(cid:266) si(cid:266) teraz tylko głupio tłumaczyć, ale byłam narz(cid:266)dziem w Jego R(cid:266)ku. Miała(cid:286) zobaczyć pewne rzeczy przez pryzmat mojej osoby i miała(cid:286) cierpieć, bo tylko tych, przez których najbardziej boli nas mi(cid:266)sie(cid:276) serca, pami(cid:266)tamy do ko(cid:276)ca Drogi. Pozdrawiam Ci(cid:266) st(cid:261)d serdecznie, choć rana na sercu piecze i ga(cid:286)nie, boli i cieszy, jest w ko(cid:276)cu ko(cid:276)ców znakiem, (cid:298)e co(cid:286) przeszłam. Przebyłam drog(cid:266) godn(cid:261) Najwi(cid:266)kszych. Nie dziwi mnie fakt ustrzel
Pobierz darmowy fragment (pdf)

Gdzie kupić całą publikację:

Pozdrowienia z Kuala Lumpur
Autor:

Opinie na temat publikacji:


Inne popularne pozycje z tej kategorii:


Czytaj również:


Prowadzisz stronę lub blog? Wstaw link do fragmentu tej książki i współpracuj z Cyfroteką: