Cyfroteka.pl

klikaj i czytaj online

Cyfro
Czytomierz
00400 006125 15934096 na godz. na dobę w sumie
Chłopi - ebook/pdf
Chłopi - ebook/pdf
Autor: Liczba stron: 565
Wydawca: Literatura Net Pl Język publikacji: polski
ISBN: Data wydania:
Lektor:
Kategoria: ebooki >> lektury szkolne, opracowania lektur >> liceum
Porównaj ceny (książka, ebook, audiobook).

W 1924 r. Reymont otrzymał za 'Chłopów' nagrodę Nobla. Dostrzeżono w niej pełną prawdy epopeję z życia chłopskiego. Przebieg fabularny wyznaczają trzy ciągi. Jeden jest związany z całą różnorodą wiejską gromadą i głównymi bohaterami, drugi z obyczajowo-obrzędowo-liturgicznym rokiem wsi polskiej, trzeci z tokiem prac narzuconych przez pory roku. Wdowiec Maciej Boryna żeni się z piękną Jagną, wchodząc w konflikt ze swym pierworodnym, Antkiem. Ojciec odkrywa romans Jagny i Antka, ale syn staje w jego obronie podczas bójki o las. Idzie do więzienia. Maciej umiera, Jaguś zostaje wygnana ze wsi.

Znajdź podobne książki Ostatnio czytane w tej kategorii

Darmowy fragment publikacji:

Aby rozpocz(cid:261)ć lektur(cid:266), kliknij na taki przycisk , który da ci pełny dost(cid:266)p do spisu tre(cid:286)ci ksi(cid:261)(cid:298)ki. Je(cid:286)li chcesz poł(cid:261)czyć si(cid:266) z Portem Wydawniczym LITERATURA.NET.PL kliknij na logo poni(cid:298)ej. WŁADYSŁAW STANISŁAW REYMONT CHŁOPI Tower Press 2000 Copyright by Tower Press, żda(cid:276)sk 2000 2 TOM PIERWSZY: JESIE(cid:275) 3 ROZDZIAŁ 1 - Niech b(cid:266)dzie pochwalony Jezus Chrystus! - Na wieki wieków, moja Agato, a dok(cid:261)d to w(cid:266)drujecie, co? - We (cid:286)wiat, do ludzi, dobrodzieju kochany - w tyli (cid:286)wiat!... - zakre(cid:286)liła kijaszkiem łuk od wschodu do zachodu. Ksi(cid:261)dz spojrzał bezwiednie w t(cid:266) dal i rychło przywarł oczy, bo nad za- chodem wisiało o(cid:286)lepiaj(cid:261)ce sło(cid:276)ceś a potem spytał ciszej, l(cid:266)kliwiej jakby... - Wyp(cid:266)dzili was Kł(cid:266)bowie, co? A mo(cid:298)e to ino niezgoda?... mo(cid:298)e... Nie zaraz odrzekła, wyprostowała si(cid:266) nieco, powlekła ci(cid:266)(cid:298)ko starymi wypełzłymi oczami po polach ojesieniałych, pustych i po dachach wsi, zanurzonej w sadach. - I... nie wyp(cid:266)dzali... jak(cid:298)eby... dobre s(cid:261) ludzie - krewniaki. Niezgody te(cid:298) nijakiej być nie było. Samam ino zmiarkowała, (cid:298)e trza mi w (cid:286)wiat. Z cudzego woza to zła(cid:296) choć i w pół mo- rza. Trza było... roboty ju(cid:298) la mnie nie miały... na zim(cid:266) idzie, to jak(cid:298)e - darmo mi to dadz(cid:261) warz(cid:266) abo i ten k(cid:261)t do spania?... A (cid:298)e rychtyk i ciołka odsadzili od maci... a i g(cid:261)ski, bo to ju(cid:298) zimne nocki, trza zagnać pod strzech(cid:266), tom i zrobiła miejsce... jak(cid:298)e, bydl(cid:261)tek szkoda, Bo(cid:298)e, stworzenie te(cid:298)... A ludzie do- bre, bo mi(cid:266) choć latem przytul(cid:261), k(cid:261)ta ani tej ły(cid:298)ki strawy nie (cid:298)ałuj(cid:261), (cid:298)e se człowiek kiej jaka gospodyni paraduje... A na zim(cid:266) we (cid:286)wiat, po proszonym. Niewiela mi potrza, to se u dobrych ludzi uprosz(cid:266) i do zwiesny z Panajezusow(cid:261) łask(cid:261) przechyrlam, a jeszcze si(cid:266) co(cid:286) nieco(cid:286) grosza u(cid:286)cibi - to rychtyk la nich na przednowek... krewniaki przeciech... A ju(cid:298) ta Jezusiczek przenajsłodszy biedoty opu(cid:286)cić nie opu(cid:286)ci. - Nie opu(cid:286)ci, nie - zawołał gor(cid:261)co i wstydliwie wsadził jej w gar(cid:286)ć złotówk(cid:266). - Źobrodzieju nasz serdeczny, dobrodzieju! Przypadła mu do kolan roztrz(cid:266)sion(cid:261) głow(cid:261), a łzy jak groch posypały si(cid:266) po jej twarzy szarej i zradlonej jak te jesienne podorówki. - Id(cid:296)cie z Bogiem, id(cid:296)cie - szeptał zakłopotany podnosz(cid:261)c j(cid:261) z ziemi. Zebrała dr(cid:298)(cid:261)cymi r(cid:266)kami torby i kijaszek z je(cid:298)em na ko(cid:276)cu, prze(cid:298)egnała si(cid:266) i poszła sze- rok(cid:261), wyboist(cid:261) drog(cid:261) ku lasomś raz w raz tylko odwracała si(cid:266) ku wsi, ku polom, na których kopano kartofleś i na te dymy pastusich ognisk, co si(cid:266) snuły nisko nad (cid:286)cierniskami - pogl(cid:261)- dała (cid:298)ało(cid:286)nie, a(cid:298) i znikn(cid:266)ła za przydro(cid:298)nymi krzami . A ksi(cid:261)dz usiadł z powrotem na kółkach od pługa, za(cid:298)ył tabaki i rozło(cid:298)ył brewiarz, ale oczy ze(cid:286)lizgiwały mu si(cid:266) z czerwonych liter i leciały po ogromnych, w jesiennej zadumie pogr(cid:261)(cid:298)onych ziemiach, to po bladym niebie bł(cid:261)dziły lub zatrzymywały si(cid:266) na parobku, po- chylonym nad pługiem. - Walek... bruzda krzywa... te... - zawołał unosz(cid:261)c si(cid:266) nieco i chodził ju(cid:298) oczami krok za krokiem za par(cid:261) tłustych siwków, ci(cid:261)gn(cid:261)cych pług ze skrzypem. Zacz(cid:261)ł znowu bezwiednie przebiegać czerwone litery brewiarza i poruszać ustami, ale co chwila gonił oczami siwki, to stadko wron, które ostro(cid:298)nie, z wyci(cid:261)gni(cid:266)tymi dziobami pod- skakiwały w bru(cid:296)dzie i raz w raz, za ka(cid:298)dym (cid:286)wistem bata, za ka(cid:298)dym nawrotem pługa, pod- rywały si(cid:266) ci(cid:266)(cid:298)ko, padały zaraz na zorane zagony i ostrzyły dzioby o twarde, zeschłe skiby. - Walek! a (cid:286)mignij no praw(cid:261) po portkach, bo zostaje! U(cid:286)miechn(cid:261)ł si(cid:266), bo jako(cid:298) po bacie prawa ju(cid:298) równo ci(cid:261)gn(cid:266)ła, a gdy konie doszły do dro- gi, uniósł si(cid:266) (cid:298)ywo poklepał je przyja(cid:296)nie po karkach, a(cid:298) wyci(cid:261)gały do niego nozdrza i przy- jacielsko obw(cid:261)chiwały twarz. 4 - Heeet-aa! - wołał (cid:286)piewnie Walek, wyci(cid:261)gn(cid:261)ł błyszcz(cid:261)cy jakby ze srebra pług, uniósł go lekko, poci(cid:261)gn(cid:261)ł konie lejcami, (cid:298)e zatoczyły krótki łuk, wraził krój błyszcz(cid:261)cy w r(cid:298)ysko, (cid:286)mi- gn(cid:261)ł batem, konie poci(cid:261)gły z miejsca, a(cid:298) zgrzytn(cid:266)ły orczyki - i orał dalej wielki łan ziemi, co pod prostym k(cid:261)tem spadał od drogi po pochyło(cid:286)ci i niby długi w(cid:261)tek zgrzebnych skib rozci(cid:261)- gał si(cid:266) a(cid:298) ku wsi, le(cid:298)(cid:261)cej nisko i jakby zatopionej w czerwonawych i (cid:298)ółtawych sadach. Cicho było, ciepło i nieco sennie. Sło(cid:276)ce, chocia(cid:298) to był ju(cid:298) koniec wrze(cid:286)nia, przygrzewało jeszcze niezgorzej - wisiało w połowie drogi mi(cid:266)dzy południem a zachodem, nad lasami, (cid:298)e ju(cid:298) krze i kamionki, i grusze po polach, a nawet zeschłe twarde skiby kładły za si(cid:266) cienie mocne i chłodne. Cisza była na polach opustoszałych i upajaj(cid:261)ca słodko(cid:286)ć w powietrzu, przymglonym ku- rzaw(cid:261) słoneczn(cid:261)ś na wysokim, bladym bł(cid:266)kicie le(cid:298)ały gdzieniegdzie bezładnie porozrzucane ogromne białe chmury niby zwały (cid:286)niegów, nawiane przez wichry i postrz(cid:266)pione. A pod nimi, jak okiem ogarn(cid:261)ć, le(cid:298)ały szare pola niby olbrzymia misa o modrych wr(cid:266)- bach lasów - misa, przez któr(cid:261), jak srebrne prz(cid:266)dziwo rozbłysłe w sło(cid:276)cu, migotała si(cid:266) w skr(cid:266)tach rzeka spod olch i łozin nadbrze(cid:298)nych. Wzbierała w po(cid:286)rodku wsi w ogromny po- dłu(cid:298)ny staw i uciekała na północ wyrw(cid:261) w(cid:286)ród pagórkówś na dnie kotliny, dokoła stawu, le- (cid:298)ała wie(cid:286) i grała w sło(cid:276)cu jesiennymi barwami sadów - niby czerwono-(cid:298)ółta liszka, zwini(cid:266)ta na szarym li(cid:286)ciu łopianu, od której do lasów wyci(cid:261)gało si(cid:266) długie, spl(cid:261)tane nieco prz(cid:266)dziwo zagonów, płachty pól szarych, sznury miedz pełnych kamionek i tarnin-tylko gdzieniegdzie w tej srebrnawej szaro(cid:286)ci rozlewały si(cid:266) strugi złota - łubiny (cid:298)ółciły si(cid:266) kwiatem pachn(cid:261)cym, to bielały omdlałe, wyschłe ło(cid:298)yska strumieni albo le(cid:298)ały piaszczyste senne drogi i nad nimi rz(cid:266)dy pot(cid:266)(cid:298)nych topoli z wolna wspinały si(cid:266) na wzgórza i pochylały ku lasom. Ksi(cid:261)dz ockn(cid:261)ł si(cid:266) z zapatrzenia, bo długi, (cid:298)ałosny ryk rozległ si(cid:266) gdzie(cid:286) niedaleko, a(cid:298) wrony poderwały si(cid:266) z krzykiem i sko(cid:286)nym rzutem leciały na kopaniska- a czarny migoc(cid:261)cy cie(cid:276) biegł za nimi dołem po r(cid:298)yskach i podorówkach. Przysłonił r(cid:266)k(cid:261) oczy i patrzył pod sło(cid:276)ce - drog(cid:261) od lasów szła jaka(cid:286) dziewczyna i ci(cid:261)- gn(cid:266)ła za sob(cid:261) na postronku du(cid:298)(cid:261), czerwon(cid:261) krow(cid:266)ś gdy przechodziła obok, pochwaliła Boga i chciała skr(cid:266)cić, aby ksi(cid:266)dza pocałować w r(cid:266)k(cid:266), ale krowa szarpn(cid:266)ła j(cid:261) w bok i znowu ryczeć zacz(cid:266)ła. - Na sprzedanie prowadzisz, co? - Ni... ino do młynarzowego bysia... a stój(cid:298)e, zapowietrzona... W(cid:286)ciekła(cid:286) si(cid:266) czy co! - wołała zadyszanaś usiłuj(cid:261)c powstrzymać, ale krowa j(cid:261) poci(cid:261)gn(cid:266)ła, (cid:298)e ju(cid:298) obie gnały w dyrdy, a(cid:298) kurz je zakrył obłokiem. A potem wlókł si(cid:266) ci(cid:266)(cid:298)ko po piaszczystej drodze (cid:297)yd szmaciarz, pchał przed sob(cid:261) taczki dobrze naładowane, bo raz w raz przysiadał i ci(cid:266)(cid:298)ko dyszał. - Co tam słychać, Moszku? - Co słychać?... Komu dobrze, to i dobrze słychać... Kartofle , chwała Bogu obrodziły, (cid:298)yto sypie, kapusta b(cid:266)dzie. Kto ma kartofle, kto ma (cid:298)yto, kto ma kapust(cid:266) temu dobrze słychać! - Pocałował ksi(cid:266)dza w r(cid:266)kaw, zało(cid:298)ył na kark pas od taczek i pchał dalej, l(cid:298)ej ju(cid:298), bo zaczynał si(cid:266) spadek łagodny. A potem szedł (cid:286)rodkiem drogi w kurzawie, bo zamiatał nogami, (cid:286)lepy dziad, prowadzony przez tłustego kundla na sznurku. go z dala i biegł na przełaj pól do karczmy. pionych g(cid:266)si. A potem leciał od lasu chłopak z butelk(cid:261), ale ten ujrzawszy ksi(cid:266)dza przy drodze okr(cid:261)(cid:298)ył To znowu chłop z s(cid:261)siedniej wsi wiózł zbo(cid:298)e do młyna albo (cid:297)ydówka p(cid:266)dziła stado ku- A ka(cid:298)dy pochwalił Boga, zamienił słów par(cid:266) i szedł w swoj(cid:261) drog(cid:266), odprowadzany (cid:298)ycz- liwym słowem i spojrzeniem ksi(cid:266)dza, któren, (cid:298)e ju(cid:298) sło(cid:276)ce było coraz ni(cid:298)ej, powstał i krzyk- n(cid:261)ł do WalkaŚ - Źoórz do brzózek i do domu... na nic si(cid:266) konie zmachaj(cid:261). 5 I poszedł wolno miedzami, odmawiał półgłosem modlitwy i jasnym, pełnym kochania spojrzeniem ogarniał pola... ...Rz(cid:266)dy kobiet czerwieniły si(cid:266) na kopaniskach... rozlegał si(cid:266) gruchot zsypywanych do wozów kartofli... miejscam orano jeszcze pod siew... stada krów srokatych pasły si(cid:266) na ugo- rach... długie, popielate zagony rdzawiły si(cid:266) młod(cid:261) szczotk(cid:261) zbó(cid:298) wschodz(cid:261)cych... to g(cid:266)si niby płaty (cid:286)niegów bieliły si(cid:266) na wytartych, zrudziałych ł(cid:261)kach... krowa gdzie(cid:286) zaryczała... ogniska si(cid:266) paliły i długie, niebieskie warkocze dymów ci(cid:261)gn(cid:266)ły si(cid:266) nad zagonami... Wóz zaturkotał albo pług zgrzytn(cid:261)ł o kamienie... to cisza znowu obejmowała ziemi(cid:266) na chwil(cid:266), (cid:298)e słychać było głuchy bełkot rzeki i turkot młyna, schowanego za wsi(cid:261), w zbitym g(cid:261)szczu drzew po(cid:298)ółkłych... to znowu (cid:286)piewka si(cid:266) zerwała lub krzyk nie wiadomo sk(cid:261)d powstały le- ciał nisko, tłukł si(cid:266) po bruzdach i dołach i ton(cid:261)ł bez echa w jesiennej szaro(cid:286)ci, na (cid:286)cierniskach oprz(cid:266)dzonych srebrnymi paj(cid:266)czynami, w pustych sennych drogach, nad którymi pochylały si(cid:266) jarz(cid:266)biny o krwawych, ci(cid:266)(cid:298)kich głowach... to włóczono role i tuman szarego, przesłonecznio- nego kurzu podnosił si(cid:266) za bronami, wydłu(cid:298)ał i pełzał a(cid:298) na wzgórze i opadał, a spod niego niby z obłoku wychylał si(cid:266) bosy chłop, z goł(cid:261) głow(cid:261), przewi(cid:261)zany płacht(cid:261) - szedł wolno, na- bierał ziarna z płachty i siał ruchem monotonnym, nabo(cid:298)nym i błogosławi(cid:261)cym ziemi, docho- dził do ko(cid:276)ca zagonów, nabierał z worka zbo(cid:298)a, nawracał i z wolna podchodził pod wzgórze, (cid:298)e najpierw głowa rozczochrana, potem ramiona, a w ko(cid:276)cu ju(cid:298) był cały widny na tle sło(cid:276)ca z tym samym błogosławi(cid:261)cym ruchem siejbyś z tym samym (cid:286)wi(cid:266)tym rzutem rozrzucał zbo(cid:298)e, co jak złoty pył kolistym wirem padało na ziemi(cid:266). Ksi(cid:261)dz szedł coraz wolniej, czasem przystawał, aby odetchn(cid:261)ć, to znowu obejrzał si(cid:266) na swoje siwki, to przygl(cid:261)dał si(cid:266) chłopakom, obtłukuj(cid:261)cym kamieniami ogromn(cid:261) grusz(cid:266), a(cid:298) hurmem przybiegli do niego i chowaj(cid:261)c r(cid:266)ce za siebie całowali w r(cid:266)kaw sutanny. Pogładził ich po głowach i rzekł upominaj(cid:261)coŚ - Nie łamcie ino gał(cid:266)zi, bo na bezrok gruszek mieć nie b(cid:266)dziecie. - My nie rzucalim na gruszki, ino (cid:298)e tam jest gapie gniazdo - ozwał si(cid:266) (cid:286)mielszy. Ksi(cid:261)dz si(cid:266) u(cid:286)miechn(cid:261)ł dobrotliwie i zaraz znowu przystan(cid:261)ł przy kopaczkach. - Szcz(cid:266)(cid:286)ć Bo(cid:298)e w robocie! - Bo(cid:298)e zapłać, dzi(cid:266)kujemy! - odpowiedzieli razem, prostuj(cid:261)c si(cid:266), i ruszyli wszyscy do ucałowania r(cid:261)k dobrodzieja kochanego. - Pan Bóg dał lato(cid:286) urodzaj na kartofle, co? - mówił wyci(cid:261)gaj(cid:261)c otwart(cid:261) tabakierk(cid:266) do m(cid:266)(cid:298)czyzn - brali sumiennie i z szacunkiem w szczypty, nie (cid:286)miej(cid:261)c przy nim za(cid:298)ywać. - Ju(cid:286)ci, kartofle kiej kocie łby i du(cid:298)o pod krzami. - Ha, to (cid:286)winie zdro(cid:298)ej(cid:261), bo jaki taki chciał b(cid:266)dzie wsadzać do karmika. - Ju(cid:298) i tak drogieś na zaraz(cid:266) latem wygin(cid:266)ły, a i do Prus kupuj(cid:261). - Prawda, prawda. A czyje to ziemniaki kopiecie? - A Borynowe. - żospodarza nie widz(cid:266), tom i rozeznać nie rozeznał. - Ociec pojechali z moim ano do boru. - A to wy, Anna, jak(cid:298)e si(cid:266) macie? - zwrócił si(cid:266) do młodej, przystojnej kobiety w czerwo- nej chustce na głowie , która, (cid:298)e r(cid:266)ce miała uwalane ziemi(cid:261), przez zapask(cid:266) uj(cid:266)ła jego r(cid:266)k(cid:266) i pocałowała. - Jak(cid:298)e si(cid:266) ma ten wasz chłopak, com go to we (cid:298)niwa chrzcił? - Bóg zapłać dobrodziejowi, zdrów, si(cid:266) chowa i co(cid:286) nieco(cid:286) bałykuje. - No, zosta(cid:276)cie z Bogiem. - Panu Bogu oddajem. I ksi(cid:261)dz skr(cid:266)cił na prawo, ku cmentarzowi, który le(cid:298)ał z tej strony wsi, przy topolami wy- sadzonej drodze. 6 Źługo za nim spogl(cid:261)dali w milczeniu, na jego smukł(cid:261), pochylon(cid:261) nieco postać, dopiero gdy przeszedł niskie, kamienne ogrodzenie cmentarza i szedł mi(cid:266)dzy mogiłami ku kaplicy, co stała wpo(cid:286)ród po(cid:298)ółkłych brzóz i klonów czerwonych, rozwi(cid:261)zały si(cid:266) im j(cid:266)zyki. - Lepszego to i na całym (cid:286)wiecie nie znale(cid:296)ć - zacz(cid:266)ła która(cid:286) z kobiet. - Ju(cid:286)ci, chciały go te(cid:298) zabrać do miasta... (cid:298)eby ociec z wójtem nie je(cid:296)dzili prosić biskupa, to by(cid:286)wa go i nie mieli... Kopta no, ludzie, kopta, bo do wieczora mało daleko, a ziemniaków mało wiele! - mówiła Anna wysypuj(cid:261)c swój kosz na kup(cid:266) (cid:298)ółc(cid:261)c(cid:261) si(cid:266) na rozkopanej ziemi, pełnej zeschłych ł(cid:266)cin. Wzi(cid:266)li si(cid:266) chy(cid:298)o za robot(cid:266) i w cicho(cid:286)ci, (cid:298)e ino słychać było dziabanie motyczek o tward(cid:261) ziemi(cid:266), a czasem suchy d(cid:296)wi(cid:266)k (cid:298)elaza o kamie(cid:276). Czasami kto(cid:286) niekto(cid:286) wyprostował zgi(cid:266)ty i zbolały grzbiet, odetchn(cid:261)ł gł(cid:266)boko, popatrzył bezmy(cid:286)lnie na siej(cid:261)cego przed nimi i znowu kopał, wybierał z szarej ziemi (cid:298)ółte ziemniaki i rzucał do kosza, przed si(cid:266) stoj(cid:261)cego. Ludzi. było kilkana(cid:286)cioro, przewa(cid:298)nie starych kobiet i komorników, a za nimi bieliły si(cid:266) dwa krzy(cid:298)aki, u których w płachtach le(cid:298)ały dzieci raz w raz popłakuj(cid:261)c. - A tak i stara poszła we (cid:286)wiat - zacz(cid:266)ła Jagustynka - Kto? - spytała Anna podnosz(cid:261)c si(cid:266). - A stara Agata. - Na (cid:298)ebry... - Ju(cid:286)ci, (cid:298)e na (cid:298)ebry! Hale! nie na słodko(cid:286)ci, ino na (cid:298)ebry. Obrobiła krewniaków, wysłu- (cid:298)yła si(cid:266) im bez lato, to ju(cid:298) j(cid:261) pu(cid:286)ciły na wolny dech. - Wróci na zwiesn(cid:266), to im naznosi w torebeczkach, a to i cukru, a to i harbaty, a to i gro- sza co(cid:286) nieco(cid:286)ś zaraz j(cid:261) b(cid:266)d(cid:261) miłowały, ka(cid:298)(cid:261) spać w łó(cid:298)ku, pod pierzyn(cid:261), robić nie dadz(cid:261), coby se wypoczena. A wujna, a ciotka jej mówi(cid:261), póki tego ostatniego szel(cid:261)(cid:298)ka od niej nie wyci(cid:261)gn(cid:261)... A jesieni(cid:261) to ju(cid:298) la niej miejsca nie ma w sieni ani we chliwie. Scierwy, psie krewniaki i zapowietrzone - wybuchała Jagustynka i taki gniew j(cid:261) przej(cid:261)ł, (cid:298)e stara jej twarz posiniała. - Biednemu to zawsze na ten przykład wiatr w oczy dorzucił jeden z komorników, stary, wyn(cid:266)dzniały chłop z krzyw(cid:261) g(cid:266)b(cid:261). - Kopta no, ludzie, kopta - pop(cid:266)dzała Anna nierada tokowi rozmowy. Jagustynka, (cid:298)e to długo nie mogła bez gadania, to spojrzała na siej(cid:261)cego i rzekłaŚ - Te Paczesie to stare chłopy, (cid:298)e ja(cid:298)e im ju(cid:298) kłaki na łbach puszczaj(cid:261)... - Ale kawalery zawdy - rzekła insza kobieta. - A tyle dziewuch si(cid:266) starzeje albo i słu(cid:298)by szukać idzie... - Przeciech, a one maj(cid:261) cały półwłóczek i jeszeze ł(cid:261)czk(cid:266) za młynem. - Ju(cid:286)ci, abo to im matka da si(cid:266) (cid:298)enić... abo to im popu(cid:286)ci... - A kto by krowy doił, kto by opierał, kto by kole gospodarstwa abo i (cid:286)wy(cid:276) chodził... - Obrz(cid:261)dzaj(cid:261) se matul(cid:266) i Jagusi(cid:266), bo jak(cid:298)e, Jagna kiej pani jaka, kiej i druga dziedziczka, ino si(cid:266) stroi... a myje, a w lusterku przegl(cid:261)da, a warkocze zaplata. - I patrzy ino, kogo by pu(cid:286)cić pod pierzyn(cid:266), któren aby mocny! - dorzuciła znowu ze złym u(cid:286)miechem Jagustynka. - Józek Banachów posyłał z wódk(cid:261) - nie chciała. - Cie... dziedziczka zapowietrzona. - A stara ino w ko(cid:286)ciele siaduje, a na ksi(cid:261)(cid:298)ce si(cid:266) modli, a na odpusty chodzi! - Prawda, ale czarownica to te(cid:298) jestś a Wawrzonowym krowom to chto mleko odebrał, co? A jak na Jadamowego chłopaka, co jej (cid:286)liwki w sadku obrywał, jakie(cid:286) złe słowo powie- działa, to mu si(cid:266) zaraz taki kołtun zbił i tak go pokr(cid:266)ciło, Jezus! - I ma tu błogosławie(cid:276)stwo Bo(cid:298)e być nad narodem, kiej takie we wsi siedz(cid:261)... - A drzewiej, kiej jeszcze krowy pasałam tatusiowe, to bacz(cid:266), (cid:298)e takie ze wsi wyganiali - dodała znowu Jagustynka. 7 - Tym si(cid:266) krzywda nie stanie, bo ma j(cid:261) kto strzec...i zni(cid:298)aj(cid:261)c głos do szeptu, a patrz(cid:261)c z ukosa na Ann(cid:266), co kopała na przedzie pierwsz(cid:261) z kraja redlin(cid:266), szeptała Jagustynka s(cid:261)siad- komŚ - A pono pierwszy do obrony to ano chłop Hanki... cieka si(cid:266) on za Jagn(cid:261) kiej ten pies.Ś. - Laboga... moi(cid:286)ciewy... cude(cid:276)ka prawicie... Hale! to by ju(cid:298) grzech i obraza boska była... - szeptały do siebie kopi(cid:261)c i nie podnosz(cid:261)c głów. - A bo to on jeden... a to jak za suk(cid:261), tak chłopaki za ni(cid:261) ganiaj(cid:261). - A bo te(cid:298) urod(cid:266) ma, to maś wypasiona kiej jałowica, biała na g(cid:266)bie, a (cid:286)lepie to ma rych- tyk jak te lnowe kwiatki... a mocna, (cid:298)e i niejeden chłop jej nie uradzi... , - A bo to co robi, ino (cid:298)re a wysypia si(cid:266), to nie ma urodna być... Milczały dług(cid:261) chwil(cid:266), bo trzeba było kartofle wysypywać na kup(cid:266). A potem ju(cid:298) z rzadka pogadywały to o tym, to o owym a(cid:298) i zamilkły, bo która(cid:286) dojrzała, (cid:298)e od wsi r(cid:298)yskiem bie(cid:298)y Józka Borynianka. , Jako(cid:298) i ta nadbiegała zziajana i ju(cid:298) z daleka krzyczałaŚ - Hanka, a chod(cid:296)cie ino do chałupy, bo krowie si(cid:266) cosik stało. - Jezus Maria, a której?... - A to ci graniastej... a to ci... tchu złapać nie mog(cid:266)..- - Loboga, a(cid:298)e mnie zatkn(cid:266)ło, my(cid:286)lałam, (cid:298)e mojej...-zawołała z ulg(cid:261) Anna. - Witek j(cid:261) co dopiero przygnał, bo gajowy ich wyp(cid:266)dził z zagajów. Krowa si(cid:266) zlachała, bo taka (cid:286)pa(cid:286)na... i zaraz przed obor(cid:261) upadła... i ani pić nie pije, ani (cid:298)reć nie (cid:298)re, ino si(cid:266) tarza, a ryczy, (cid:298)e loboga! - Ojca to nie ma? - Ni, tatulo jeszcze nie przyjechali. O Jezus, mój Jezus, taka krowa, co na raz dobrze i garniec mleka dawała. A chod(cid:296)cie(cid:298) rychło. - Źuchem ci lec(cid:266), w to oczymgnienie. Jako(cid:298) i wyj(cid:266)ła dziecko z płachty, nadziała mu czapeczk(cid:266) z kutasikami, okr(cid:266)ciła zapask(cid:261) i poszła (cid:298)ywo, a taka była strwo(cid:298)ona wie(cid:286)ci(cid:261), (cid:298)e nawet nie opu(cid:286)ciła wełniaka, zapomniała do cna, a(cid:298) jej odsłoni(cid:266)te do kolan nogi bieliły si(cid:266) po roli. Józka biegła przodem. A kopacze, ka(cid:298)dy okrakiem nad swoj(cid:261) redlin(cid:261), posuwali si(cid:266) z wolna, kopi(cid:261)c leniwiej, ja- ko (cid:298)e nikt nie pilił i nie poganiał. Sło(cid:276)ce ju(cid:298) si(cid:266) przetaczało na zachód i jakby roz(cid:298)arzone biegiem szalonym czerwieniło si(cid:266) kołem ogromnym i zsuwało za czarne, wysokie lasy. Mrok g(cid:266)stniał i pełzał ju(cid:298) po polachś sun(cid:261)ł bruzdami, czaił si(cid:266) po rowach, wzbierał w g(cid:261)szczach i z wolna rozlewał si(cid:266) po ziemi, przygaszał, ogarniał i tłumił barwy, (cid:298)e tylko czuby drzew, wie(cid:298)e i dachy ko(cid:286)cioła gorzały płomieniami. A niektórzy (cid:286)ci(cid:261)gali ju(cid:298) z pól do domów. żłosy ludzkie, r(cid:298)enia, porykiwania, turkoty wozów coraz ostrzej brzmiały w cichym, omroczonym powietrzu. Sygnaturka na ko(cid:286)ciele zacz(cid:266)ła dzwonić Anioł Pa(cid:276)ski spi(cid:298)owym (cid:286)wiergotem, (cid:298)e ludzie przystawali i szept pacierzów, niby szemranie opadaj(cid:261)cych listków, padał w mroki. Ze (cid:286)piewami a pokrzykami wesołymi sp(cid:266)dzano bydło z pastwisk, co ci(cid:298)b(cid:261) szło drogami w tumanach kurzawy, (cid:298)e tyłko raz w raz wychylały si(cid:266) z niej głowy pot(cid:266)(cid:298)ne i rogi krzaczaste. Owce pobekiwały tu i ówdzie, to g(cid:266)si zerwały si(cid:266) z pastwisk i stadami leciały, całe w zo- rzach zachodu zatopione, (cid:298)e tylko krzyk przenikliwy znaczył je w powietrzu. - Ale szkoda, ta graniasta to sielna krowa. - I..Ś nie na biedaka trafiło. - A tak i bydl(cid:261)tka (cid:298)al, co si(cid:266) zmarnuje. - żospodyni Boryna nie ma, to wszystko leci kiej przez sito. - A bo to Hanka nie gospodyni? 8 - La siebie... jakby na komornym u ojca siedz(cid:261), tu ju(cid:286)ci patrz(cid:261), aby ino na swoj(cid:261) stron(cid:266) co(cid:286) nieco(cid:286) urwać, a ojcowego niechta pies pilnuje. - A Józka, (cid:298)e to jeszcze skrzat głupi, to i có(cid:298) poradzi? -Hale, abo to Boryna nie mógłby gront oddać Antkowi, co? - A sam pójdzie do nich na wycug, co?... Starzy(cid:286)cie. Wawrzku, a do cna jeszcze głupi - zacz(cid:266)ła (cid:298)ywo Jagustynka. - Ho, ho, Boryna jeszcze krzepki, mo(cid:298)e si(cid:266) o(cid:298)enić, a głupi by był, (cid:298)eby dzieciom zapisywał. - Hale, krzepki to ju(cid:286)ci, (cid:298)e jest, ale ju(cid:298) ma ze sze(cid:286)ćdziesi(cid:261)t roków. - Nie bój si(cid:266), Wawrzku, ka(cid:298)da młódka pójdzie za niego, niechby tylko rzekł. - Ju(cid:298) dwie (cid:298)ony pochował. - Niech se pochowa i trzeci(cid:261), Panie Bo(cid:298)e mu pomó(cid:298), a niech dzieciom, póki (cid:298)yw, nie daje ni staja, ni liszki jednej, ni tyle, co trepem przydepnie. (cid:285)cierwy, wyrychtowałyby go, kiej moje mnie. Źałyby mu wycugi (cid:298)e na wyrobek by chodził, z głodu by zdychał abo i na (cid:298)ebry, po proszonym szedł. Oddaj ino, co masz, dzieciom - to ci oddadz(cid:261)ś rychtyk ci tego starczy na sznureczek abo i na ten kamie(cid:276) do szyi... - Ludzie, a to czas do domu, mroczeje. - Czas, czas! Sło(cid:276)ce ju(cid:298) zaszło. Pozbierali pr(cid:266)dko motyczki, koszyki, to dwojaki od obiadów i szli wolno g(cid:266)siego miedz(cid:261), pogaduj(cid:261)c co(cid:286) nieco(cid:286),a tylko stara Jagustynka wykrzykiwała wci(cid:261)(cid:298) nami(cid:266)tnie na dzieci wła- sne, a potem ju(cid:298) i na wszystkich pomstowała. A równo z nimi jaka(cid:286) dziewczyna gnała macior(cid:266) z prosi(cid:266)tami i (cid:286)piewała cienkim głosi- kiemŚ Aj, nie chod(cid:296) kiele woza, Aj, nie trzymaj si(cid:266) osi, Aj, nie daj chłopu g(cid:266)by,- - Cie, głupia, wrzeszczy, kiejby j(cid:261) kto ze skóry obdzierał ROZDZIAŁ 2 Na Borynowym podworcu, obstawionym z trzech stron budowlami gospodarskimi, a z czwartej sadem, który go oddzielał od drogi, ju(cid:298) si(cid:266) zebrało do(cid:286)ć naroduś kilka kobiet radziło i wydziwiało nad ogromn(cid:261) czerwono-biał(cid:261) krow(cid:261), le(cid:298)(cid:261)c(cid:261) przed obor(cid:261) na kupie nawozu. Stary pies, kulawy nieco i z oblazł(cid:261) na bokach sier(cid:286)ci(cid:261), oganiał graniast(cid:261), obw(cid:261)chiwał j(cid:261), szczekał, to wypadał w opłotki i gnał dzieci na drog(cid:266), co si(cid:266) były wieszały na płotach i zazie- rały ciekawie w obej(cid:286)cie, albo docierał do maciory, co legła pod chałup(cid:261) i rozwalona j(cid:266)czała cicho, bo ssały j(cid:261) białe, młode prosi(cid:266)ta. Hanka nadbiegła wła(cid:286)nie zziajana, przypadła do krowy i j(cid:266)ła j(cid:261) głaskać po g(cid:266)buli i łbie. - żranula, biedoto, granula! - wołała łzawo, a(cid:298) buchn(cid:266)ła płaczem i lamentem serdecz- nym. A kobiety radziły raz w raz nowe ratowanie chorejś to sól rozpuszczon(cid:261) wlewali jej w gardło, to topiony z po(cid:286)wi(cid:266)canej gromnicy wosk z mlekiemś radził ktosik mydła z serwatk(cid:261) - insza znowu wołała, (cid:298)eby krew pu(cid:286)cić-ale krowie nic nie pomagało, wyci(cid:261)gała si(cid:266) coraz dłu- (cid:298)ej, niekiedy podnosiła łeb i porykiwała długo, jakby o ratunek, bole(cid:286)nie, a(cid:298) jej pi(cid:266)kne oczy o białkach ró(cid:298)owych m(cid:266)tniały mgł(cid:261) i ci(cid:266)(cid:298)ki, rogaty łeb opadał z wysilenia, (cid:298)e ino wysuwała ozór i polizywała r(cid:266)ce Hanki. - A mo(cid:298)e by Ambro(cid:298)y co poradził? - zaproponowała która(cid:286). - Prawda, na chorobach on jest znaj(cid:261)cy - zawtórowali. 9 Bie(cid:298)yj no, Józia! Na Anioł Pa(cid:276)ski dzwonili, to musi jeszcze być przy ko(cid:286)ciele Laboga, a jak ociec nadjad(cid:261) b(cid:266)dzie to pomstowanie, b(cid:266)dzie. - A przeciech my niczego niewinowate! - narzekała płaczliwie. A potem siadła na progu obory, wsadziła chłopakowi w usta, bo popłakiwał, biał(cid:261), pełn(cid:261) pier(cid:286) i z trwog(cid:261) niezmiern(cid:261) spogl(cid:261)dała na krow(cid:266) rz(cid:266)(cid:298)(cid:261)c(cid:261), to przez opłotki na drog(cid:266) i nasłu- chiwała. W pacierz abo i dwa wpadła Józia z krzykiem, (cid:298)e Jambro(cid:298)y ju(cid:298) id(cid:261). Jako(cid:298) i przyszedł zaraz dziad mo(cid:298)e stuletni, prosty jak (cid:286)wieca, twarz miał such(cid:261), po- marszczon(cid:261) jak kartofel na zwiesn(cid:266) i szar(cid:261) tak(cid:261)(cid:298), wygolon(cid:261) i poci(cid:266)t(cid:261) szramami, włosy białe jak mleko kosmykami opadały mu na czoło i kark, bo był z goł(cid:261) głow(cid:261). Poszedł prosto do krowy i dokumentnie j(cid:261) obejrzał. - Oho, widz(cid:266), (cid:298)e (cid:286)wie(cid:298)e mi(cid:266)so jedli b(cid:266)dzieta. - A dyć jej pomó(cid:298)cie co, wylekujcie, a toć krowa ze trzysta złotych warta - i dopiero po ciel(cid:266)ciu, a dyć pomó(cid:298)cie! O mój Jezu, mój Jezu! - zawołała Józia. Ambro(cid:298)y wyj(cid:261)ł z kieszeni puszczadło, powecował je po cholewie, przyjrzał si(cid:266) pod zorz(cid:266) ostrzu i przeci(cid:261)ł granuli arterie pod brzuchem - ale krew nie trysn(cid:266)ła, a ciekła wolno czarna, spieniona. Stali wszyscy dokoła pochyleni i patrzyli bez oddechu. - Za pó(cid:296)no! Oho, bydl(cid:261)tko ostatni(cid:261) par(cid:266) puszcza - rzekł uroczy(cid:286)cie Ambro(cid:298)y. - Nic to, ino paskudnik albo i co innego... trza było zaraz, kiej zachorzała... ale te baby to ino juchy do płakania s(cid:261) m(cid:261)dre, a jak trza radzić, to w bek kiej owce. - Splun(cid:261)ł pogardliwie, obszedł kro- w(cid:266), zajrzał jej w oczy, przyjrzał si(cid:266) ozorowi, obtarł zakrwawione r(cid:266)ce o jej mi(cid:266)kk(cid:261), l(cid:286)ni(cid:261)c(cid:261) skór(cid:266) i zabierał si(cid:266) do odej(cid:286)cia. - Na ten pochowek dzwonił nie b(cid:266)d(cid:266)ś zadzwonita w garki sami. - Ociec z Antkiem! - krzykn(cid:266)ła Józka i wybiegł na drog(cid:266) naprzeciw, bo głuchy, ci(cid:266)(cid:298)ki turkot rozległ si(cid:266) z drugiej strony stawu, gdzie z rozczerwienionej zorzam zachodu kurzawie czerniał długi wóz i konie. - Tatulu, a to... graniasta ju(cid:298) zdycha - wołała, dobiegaj(cid:261)c do ojca, który skr(cid:266)cał wła(cid:286)nie na t(cid:266) stron(cid:266) stawu. Antek szedł w ko(cid:276)cu i podtrzymywał, bo wie(cid:296)li dług(cid:261) sosn(cid:266). - Nie pleć byle czego po pró(cid:298)nicy - mrukn(cid:261)ł podcinaj(cid:261)c konie. - Jambro(cid:298)y puszczali krew i nic... i wosk topiony lali jej w gardziel i nic... i sól... i nic... pewnie paskudnik...Witek pedał, co borowy wygnał ich z zagajów i co granula zara si(cid:266) pokła- dała i st(cid:266)kała, ja(cid:298)e j(cid:261) i przygnał... - żraniasta, najlepsza krowa, a(cid:298)eby was, (cid:286)cierwy, pokr(cid:266)ciło, kiej tak pilnujecie! - rzucił lejce synowi i z batem w gar(cid:286)ci pobiegł przodem. Baby si(cid:266) rozst(cid:261)piły, a Witek, który cały czas co(cid:286) najspokojniej majstrował pod chałup(cid:261), skoczył w ogród i przepadł ze strachu, nawet Hanka podniosła si(cid:266) na progu i stała bezradna, strwo(cid:298)ona. - Zmarnowali mi bydl(cid:266)!... - wykrzykn(cid:261)ł wreszcie stary, obejrzawszy krow(cid:266). - Trzysta złotych jak w błoto! Źo miski to (cid:286)cierwów a(cid:298) g(cid:266)sto, a przypilnować nie ma kto. Taka krowa, taka krowa! A to człowiek ruszyć si(cid:266) z domu nie mo(cid:298)e, bo zaraz szkoda i upadek... - Źyć ja od połednia samego byłam przy kopaniu- tłumaczyła si(cid:266) cicho Hanka. - A bo ty co kiej widzisz! - krzykn(cid:261)ł z w(cid:286)ciekło(cid:286)ci(cid:261).- A bo ty stoisz o moje!... Taka kro- wa, taki haman, (cid:298)e i drugiej nie w ka(cid:298)dym dworze by znalazł! Wyrzekał coraz (cid:298)ało(cid:286)niej i obchodził j(cid:261), próbował podnie(cid:286)ć, ci(cid:261)gał za ogon, zagl(cid:261)dał w z(cid:266)by, ale krowa dyszała chrapliwie i coraz ci(cid:266)(cid:298)ej, krew przestała płyn(cid:261)ć, tylko krzepła w czarne, spieczone (cid:298)u(cid:298)le - wyra(cid:296)nie ju(cid:298) zdychała - Nie ma co, ino j(cid:261) trza dorzn(cid:261)ć, choć tyla si(cid:266) wróci! - rzekł w ko(cid:276)cu, przyniósł kos(cid:266) ze stodoły, poostrzył j(cid:261) nieco na taczalniku, co stał pod okapem obory, rozdział si(cid:266) ze spencerka, zawin(cid:261)ł r(cid:266)kawy koszuli i zabrał si(cid:266) do zarzynania... 10 Hanka z Józi(cid:261) buchn(cid:266)ły płaczem, bo granula, jakby czuj(cid:261)c (cid:286)mierć, uniosła z trudem łeb, zaryczała głucho i... padła z przerzni(cid:266)tym gardłem, grzebi(cid:261)c ino nogami... Pies zlizywał krzepn(cid:261)c(cid:261) na powietrzu krew, a potem skoczył na doły od kartofli i szczekał na konie stoj(cid:261)ce z wozem w opłotkach, bo tam je zostawił Antek, a sam spokojnie przygl(cid:261)dał si(cid:266) jatce. - Nie bucz, głupia! Ojcowa krowa to nie nasza strata powiedział ze zło(cid:286)ci(cid:261) do (cid:298)ony i za- brał si(cid:266) do wyprz(cid:266)gania i rozbierania koni, które ju(cid:298) Witek ci(cid:261)gn(cid:261)ł za grzywy do stajni. - Ziemniaków w polu du(cid:298)o? - zagadn(cid:261)ł Boryna, myj(cid:261)c pod studni(cid:261) r(cid:266)ce. - A bogać tam mało, b(cid:266)dzie ze dwadzie(cid:286)cia worków . - Trzeba dzisiaj zwie(cid:296)ć. - Hale, zwo(cid:296)cie se sami, ja ju(cid:298) kulasów nie czuj(cid:266) ni krzy(cid:298)a... a i licowy kuleje na przed- - Józka, zwołaj no Kub(cid:266) od kopania, niech (cid:296)róbk(cid:266) zało(cid:298)y za licowego i trza dzisiaj zwie(cid:296)ć. - Źeszcz ano być mo(cid:298)e. Ale wrzał zło(cid:286)ci(cid:261) i zmartwieniem, bo coraz to przystawał przed krow(cid:261) i kl(cid:261)ł siarczy(cid:286)cie, a potem łaził po podwórzu i zagl(cid:261)dał to do obory, to do stodoły, to pod szop(cid:266) i sam nie wie- dział, czego szuka, (cid:298)arła go ano taka strata. - Witek! Witek! - j(cid:261)ł wołać i odpinał szeroki rzemie(cid:276) z bioder, ale chłopak si(cid:266) nie poka- ni(cid:261). zał. Ludzie si(cid:266) porozchodzili, bo rozumieli, (cid:298)e taka szkoda i taka markotno(cid:286)ć musi si(cid:266) sko(cid:276)- czyć bitk(cid:261), jako (cid:298)e do niej Boryna był skory zazwyczaj, ale stary kl(cid:261)ł tylko dzisiaj i poszedł do izby. - Hanka, a daj no je(cid:286)ć! - krzykn(cid:261)ł na synow(cid:261) w otwarte okno i poszedł na swoj(cid:261) stron(cid:266). Źom był zwykły, kmiecy - przedzielony na przestrzał sieni(cid:261) ogromn(cid:261)ś szczytem wycho- dził na podwórze, a frontem czterookiennym na sad i na drog(cid:266). Jedn(cid:261) połow(cid:266) od ogrodu zajmował Boryna z Józi(cid:261), a na drugiej siedzieli Antkowie. Paro- bek (cid:298) pastuchem sypiali przy koniach. W izbie było ju(cid:298) czarniawo, bo przez małe okienka, przysłoni(cid:266)te okapem i zagajone drzewami, mało przeciskało si(cid:266) (cid:286)wiatła, a i mroczało ju(cid:298) na (cid:286)wiecie, (cid:298)e tylko połyskiwały szkła obrazów (cid:286)wi(cid:266)tych, co rz(cid:266)dem czerniły si(cid:266) na bielonych (cid:286)cianachś izba była du(cid:298)a, ale przygnieciona czarnym pułapem i ogromnymi belkami pod nim, i tak zastawiona ró(cid:298)nym sprz(cid:266)tem, (cid:298)e tylko koło wielkiego komina z okapem, co stał przy siennej (cid:286)cianie, było nieco(cid:286) swobodnego miejsca. Boryna si(cid:266) rozzuł i poszedł do ciemnego alkierza, zamykaj(cid:261)c drzwi za sob(cid:261), odsun(cid:261)ł (cid:298) małej szybki desk(cid:266), (cid:298)e zachodnie (cid:286)wiatło krwawym brzaskiem zalało alkierz. Izdebka pełna była ró(cid:298)nych rupieci i statków gospodarskich, na dr(cid:261)(cid:298)kach, w poprzek przewieszonych, wisiały ko(cid:298)uchy, czerwone pasiaste wełniaki, białe sukmany, to całe p(cid:266)ki motków szarej prz(cid:266)dzy i zwini(cid:266)te w kł(cid:266)by brudne runa owiec i worki z pierzem. Wyci(cid:261)gn(cid:261)ł biał(cid:261) sukman(cid:266) i pas czerwony, a potem długo czego(cid:286) szukał w beczkach napełnionych zbo- (cid:298)em, to w k(cid:261)cie pod stosem starych rzemieni i (cid:298)elastwa, a(cid:298) usłyszawszy Hank(cid:266) w pierwsze izbie, zaci(cid:261)gn(cid:261)ł desk(cid:266) na okienko i znowu co(cid:286) długo grzebał w zbo(cid:298)u. A na ławie pod oknem ju(cid:298) si(cid:266) dymiło jadłoś od ogromnego tygla z kapust(cid:261) rozchodził si(cid:266) zapach słoniny, jak od jajecznicy, której niezgorsza miseczka stała obok. - żdzie Witek pasł krowy? - zapytał, kraj(cid:261)c pot(cid:266)(cid:298)ny glon chleba z bochna jak przetak - Na dworskich zagajach i borowy go stamt(cid:261)d wygonił. - (cid:285)cierwy, zmarnowali mi bydl(cid:266). - Przeci(cid:266)ch, tylo krowa, to si(cid:266) złachała w tym gonieniu, (cid:298)e si(cid:266) w niej cosik zapaliło. - Źziadaki, psiekrwie. Pa(cid:286)niki s(cid:261) nasze, w tabeli stoi kiej wół a one ci(cid:266)giem wyganiaj(cid:261) i wielkiego. pedaj(cid:261), co ich. - Źrugich te(cid:298) powyganiali, a chłopaka Walkowego tak zbił, tak zbił... 11 - Ha! do s(cid:261)du trza abo i do komisarza. Trzysta złotych warta, jak nic. - Pewnie, pewnie - przytakiwała rada niezmiernie, (cid:298)e ociec si(cid:266) udobruchali. - Powiedzcie Antkowi, (cid:298)e skoro ziemniaki zwiez(cid:261), to niech si(cid:266) wezm(cid:261) do krowy, trza j(cid:261) obłupić i poćwiertować. Przynd(cid:266) od wójta, to wama pomog(cid:266). W s(cid:261)sieku u belki j(cid:261) powiesić - b(cid:266)dzie przespiecznie ode psów lebo jenszej gadziny... Sko(cid:276)czył wrychle je(cid:286)ć i wstał, bych si(cid:266) nieco przyogarn(cid:261)ć, ale takie oci(cid:261)(cid:298)enie poczuł w sobie, takie ci(cid:261)gotki w ko(cid:286)ciach, tak(cid:261) senno(cid:286)ć, (cid:298)e jak stał, rzucił si(cid:266) na łó(cid:298)ko by si(cid:266) z pacierz przedrzymać. Hanka poszła na swoj(cid:261) stron(cid:266) i krz(cid:261)tała si(cid:266) po izbie, i coraz to wychylała si(cid:266) przez okno spojrzeć na Antka, który po(cid:298)ywiał si(cid:266) na ganku, przed domemś odsadził si(cid:266) od miski obyczaj- nie i z wolna ci(cid:261)gn(cid:261)ł ły(cid:298)k(cid:266) za ły(cid:298)k(cid:261), skrzybi(cid:261)c mocno o wr(cid:266)by i spozieraj(cid:261)c czasami przed si(cid:266) na staw - bo zachód ju(cid:298) był i na wodzie czyniły si(cid:266) złotopurpurowe t(cid:266)cze i płomienne koliska, przez które niby białe chmurki przepływały z g(cid:266)gotem g(cid:266)si, rozlewaj(cid:261)c dziobami sznury krwawych pereł. Wie(cid:286) zaczynała si(cid:266) mrowić i wrzeć ruchemś na drodze z obu stron stawu, ci(cid:261)gle podno- siły si(cid:266) kurzawy i turkoty wozów, i porykiwania krów, które wchodziły do stawu po kolana, piły wolno i podnosiły ci(cid:266)(cid:298)kie łby, a(cid:298) cienkie strugi wody, niby bicze opali, opadały im z sze- rokich g(cid:266)bul. żdzie(cid:286), od drugiego ko(cid:276)ca stawu, słychać było trzask kijanek bab pior(cid:261)cych i głuchy, monotonny łopot cepów w jakiej(cid:286) stodole. było u niego skl(cid:261)ć abo i zbić z leda powodu. - Antek, ur(cid:261)b no pie(cid:276)ków, bo sama nie poradz(cid:266)-prosiła nie(cid:286)miało i z obaw(cid:261), bo nic to nie Nie odrzekł nawet, jakby nie słyszał, (cid:298)e ona nie (cid:286)miała powtórzyć i ju(cid:298) sama poszła udziabywać trzaski z pni - i milczał zły, zm(cid:266)czony całodzienn(cid:261) prac(cid:261) srodze, i patrzył teraz na staw, na drug(cid:261) stron(cid:266), w du(cid:298)y dom, (cid:286)wiec(cid:261)cy białymi (cid:286)cianami i szybami okien, bo zachód bił w niego. P(cid:266)ki czerwonych georginii wychylały si(cid:266) zza kamiennego płotu i paliły jaskrawo na tle (cid:286)cian, a przed chałup(cid:261), w sadzie, to mi(cid:266)dzy opłotkami uwijała si(cid:266) wysoka postać, ale twa- rzy rozeznać nie mo(cid:298)na było, bo co chwila gin(cid:266)ła w sieni, to pod drzewami. - (cid:285)pi(cid:261) se kiej dziedzic, a ty, parobku, rób - mrukn(cid:261)ł ze zło(cid:286)ci(cid:261), bo ojcowe chrapanie roz- legało si(cid:266) a(cid:298) na ganku. Poszedł na podwórze i raz jeszcze przyjrzał si(cid:266) krowie. - Ju(cid:286)cik, ojcowa krowa ale i nasza strata - rzekł do (cid:298)ony, która, (cid:298)e to Kuba przywiózł ziemniaki z pola, rzuciła łupanie drzewa i szła do woza. - Źoły jeszcze nie wyporz(cid:261)dzone, to trza zesuć na klepisko. - Kiej ociec mówili, (cid:298)eby(cid:286) na klepisku krow(cid:266) z Kub(cid:261) obdarł i wyporz(cid:261)dził. - Zmie(cid:286)ci si(cid:266) i krowa, zmieszcz(cid:261) si(cid:266) i ziemniaki-szeptał Kuba, otwieraj(cid:261)c wierzeje sto- doły na ro(cid:286)cie(cid:298). - Ja ta nie jestem drzyk, cobym krow(cid:266) obłupiał ze skóry - rzucił Antek. I ju(cid:298) nie mówili, słychać było tylko gruchot zsypywanych na klepisko ziemniaków. Sło(cid:276)ce zgasło, wieczór si(cid:266) robił, (cid:286)wieciły jeszcze zorze łunami zakrzepłej krwi i ostygłe- go złota i posypywały, na staw jakby pyłem miedzianym, (cid:298)e wody ciche drgały rdzaw(cid:261) łusk(cid:261) i szmerem sennym. Wie(cid:286) zapadała w mrokach i w gł(cid:266)bok(cid:261), martw(cid:261) cisz(cid:266) jesiennego wieczora. Chałupy ma- lały, jakby si(cid:266) przypłaszczały do ziemi, jakby si(cid:266) tuliły do drzew sennie pochylonych, do płotów szarych. Antek z Kub(cid:261) zwozili ziemniaki, a Hanka z Józi(cid:261) uwijały si(cid:266) koło gospodarstwa, bo g(cid:266)si trza było zagnać na noc, to (cid:286)winie nakarmić, bo z kwikiem cisn(cid:266)ły si(cid:266) do sieni i wsadzały (cid:298)arłoczne ryje do cebratek, gdzie stało picie dla bydl(cid:261)t, to krowy wydoić, bo wła(cid:286)nie Witek przygnał reszt(cid:266) z pastwiska i zakładał im za drabiny po gar(cid:286)ci siana, (cid:298)eby spokojniej stały przy dojeniu. 12 Jako(cid:298) Józia zabrała si(cid:266) doić pierwsz(cid:261) z brzegu, gdy Witek wylazł od (cid:298)łobów i spytał ci- cho, trwo(cid:298)nieŚ - Józia, a gospodarz (cid:296)li?... - O Jezu, spier(cid:261) ci(cid:266), chudziaku, spier(cid:261)... tak pomstowali - odpowiedziała, wytykaj(cid:261)c ku (cid:286)wiatłu głow(cid:266) i osłaniaj(cid:261)c r(cid:266)k(cid:261) twarz, bo krowa chlastała ogonem, oganiaj(cid:261)c si(cid:266) od much. - Ale... bom to winowaty... ale... borowy mi(cid:266) wygnał i jeszcze chciał kijem sprać, inom uciekł... a granula zarno si(cid:266) j(cid:266)ła pokładać, a porykiwać, a st(cid:266)kać, (cid:298)em do chałupy przygnał. Zamilkł, ale słychać było ciche, bolesne chlipanie i siurkanie nosem. - Ju(cid:286)ci, (cid:298)e nie pierwszyzna, ale zawdy tak si(cid:266) bojam...bo nijakiej wytrzymało(cid:286)ci na bicie nie mam... - żłupi(cid:286), parobek tyli, a boja si(cid:266)... ju(cid:298) ja przeło(cid:298)(cid:266) tatusiowi.. . - Przeło(cid:298)ysz, Józia? - zawołał rado(cid:286)nie - bo to borowy mi(cid:266) wygnał z krowami, bo... - Przeło(cid:298)(cid:266), Witek, ino si(cid:266) ju(cid:298) nie bojaj! - Kiej tak... to na(cid:286)ci tego ptaka! - szepn(cid:261)ł z rado(cid:286)ci(cid:261) i wyj(cid:261)ł z zanadrza drewniane cudło. - Postawił go na progu obory, nakr(cid:266)cił, i ptak zacz(cid:261)ł si(cid:266) kiwać, podnosić nogi długie i spa- Obacz ino, jak si(cid:266) sam rucha. cerować... - Bociek, Jezu, a dyć si(cid:266) rucha kiej (cid:298)ywy! - zawołała zdumiona, odstawiła szkopek, przy- kucn(cid:266)ła przed progiem i z naj(cid:298)ywsz(cid:261) rado(cid:286)ci(cid:261) i zdumieniem patrzyła. - Jezu! to z ciebie mechanik! I to si(cid:266) sam tak rucha, co? - A sam, Józia, ino go kołeczkiem nakr(cid:266)c(cid:266), to ju(cid:298) se spaceruje kiej dziedzic po obiedzie - o... - odwrócił go i ptak powa(cid:298)nie a (cid:286)miesznie zarazem podnosił dług(cid:261) szyj(cid:266) podnosił nogi i szedł. Zacz(cid:266)li si(cid:266) (cid:286)miać serdecznie i bawić jego ruchami tylko Józia czasami podnosiła oczy na chłopaka - podziw w nich był a zdumienie. - Józia! - rozległ si(cid:266) głos Boryny sprzed chałupy. - A czegój? - odkrzykn(cid:266)ła. - Chodzi ino. - Kiej dojem krowy. - Pilnuj tu, bo id(cid:266) do wójta -powiedział, wsadzaj(cid:261)c głow(cid:266) do ciemnej obory - nie ma tutaj tego znajdka co? - Witka?... ni, pojechał po ziemniaki z Antkiem, bo Kuba miał urzn(cid:261)ć sieczki dla koni... - odpowiedziała pr(cid:266)dko i troch(cid:266) niespokojnie, bo Witek przycupn(cid:261)ł za ni(cid:261) ze strachu. - (cid:285)cierwa ten chłopak, to ino pasy drzeć, (cid:298)eby zmarnować tak(cid:261) krow(cid:266) - mruczał powra- caj(cid:261)c do izby, gdzie si(cid:266) odział w now(cid:261) kapot(cid:266) biał(cid:261), wyszywan(cid:261) na wszystkich szwach czar- nymi tasiemkami, nadział wysoki czarny kapelusz, okr(cid:266)cił si(cid:266) czerwonym pasem i poszedł drog(cid:261) nad stawem ku młynowi. - Roboty jeszcze tyla... zwózka drzewa... siew nie sko(cid:276)czony... kapusta w polu... (cid:286)ciółka nie wygrabiona... podorać by trza na kartofle... dobrze by i pod owsy... a tu jed(cid:296) na s(cid:261)dy... Laboga, (cid:298)e to człek nigdy obrobić si(cid:266) nie obrobi, ino ci(cid:266)giem jak ten wół w jarzmie... (cid:298)e i wyspać si(cid:266) nie ma czasu ni odpocz(cid:261)ć... - rozmy(cid:286)lał. - A tu i ten s(cid:261)d... Tłumok (cid:286)cierwa, hale, ja z ni(cid:261) sypiałem... (cid:298)eby(cid:286) ozór straciła... lakudro jaka(cid:286)... suka... - splun(cid:261)ł ze zło(cid:286)ci(cid:261), nabił fajecz- k(cid:266) machork(cid:261) i długo pocierał zwilgotniałe zapałki o portki, nim zapalił. Pykał od czasu do czasu i wlókł si(cid:266) wolnoś bolały go wszystkie ko(cid:286)ci i (cid:298)ale za krow(cid:261) raz w raz go markociły i rozbierały. A tu ani odbić si(cid:266) na kim, ani wy(cid:298)alić, nic... sam jak ten kołekś sam o wszystkim my(cid:286)l, sam deliberuj łbem, sam kiele wszystkiego obiegaj kiej ten pies... a do nikogój słowa prze- mówić i rady znik(cid:261)d ni pomocy - a ino strata i upadek... a wszystkie to kiej te wilki za owc(cid:261)... a ino skubi(cid:261), a patrz(cid:261), kiedy ozerw(cid:261) w kawały... 13 Ciemnawo ju(cid:298) było we wsi, przez przywierane drzwi i okna, (cid:298)e to wieczór był ciepły, bu- chały smugi ognisk i zapach gotowanych ziemniaków i (cid:298)uru ze skwarkamiś gdzieniegdzie jedli w sieniach albo i zgoła przed domami, (cid:298)e ino skrzybot ły(cid:298)ek słychać było a pogadywa- nia. Boryna szedł coraz wolniej, bo oci(cid:266)(cid:298)ało go rozdra(cid:298)nienie, a potem przypomnienie nie- boszczki, co j(cid:261) na zwiesn(cid:266) był pochował, ułapiło go za grdyk(cid:266). Ho! ho!... przy niej, co j(cid:261) wspominam wieczorem w dobry sposób, nie przygodziłoby si(cid:266) tak granuli... gospodyni to była, gospodyni!... Ju(cid:286)ci, (cid:298)e i mamrot, i przekl(cid:266)tnica te(cid:298), (cid:298)e i do- brego słowa nikomu dać nie dała i ci(cid:266)giem si(cid:266) z babami za łby wodziła... ale zaw(cid:298)dy (cid:298)ona i gospodyni! - Tu westchn(cid:261)ł pobo(cid:298)nie na jej intencj(cid:266), i (cid:298)al go jeszcze wi(cid:266)kszy dusił, bo przy- pominał, jak to bywało... Przyszedł z roboty, spracowany - to i je(cid:286)ć tłusto dała, i cz(cid:266)sto g(cid:266)sto kiełbasy podtykała kryjomo przed dzieciskami... A jak si(cid:266) wszystko darzyło!... i cielaki, i g(cid:261)ski, i prosiaki... (cid:298)e co jarmarek było z czem je(cid:296)dzić do miasta, i grosz był zawsze gotowy, na zakład z samego przy- chówku... A ju(cid:298) co kapusty z grochem, to ju(cid:298) jensza zgoła tak nie potrafi... A teraz co?... Antek ino na swoj(cid:261) stron(cid:266) ci(cid:261)gnie, kowal te(cid:298) wypatruje, aby co chycić, a Józka? Skrzat głupi, któremu plewy jeszcze we łbie, co i nie dziwota, bo dzieusze mało co na dziesi(cid:261)ty rok idzie... Hanka kiej ta ćma łazi, a choru je jeno, i tyle zrobi, co ten pies zapłacze... Toć i marnieje wszystko... granule trza było dorzn(cid:261)ć... we (cid:298)niwa wieprzak zdechł... wro- ny g(cid:261)ski tak przebrały, (cid:298)e z połowa ostała!... Tyle marnacji, tyle upadku!... Przez sito wszyćko leci, przez sito... - Ale nie dam! - wykrzykn(cid:261)ł prawie gło(cid:286)no - póki rucham tymi kulasami, to ani jednej morgi nie odpisz(cid:266) i do waju na wycug nie pójd(cid:266)... Ino żrzela z wojska do dom powróci, to niechta se Antek na (cid:298)onin(cid:261) gospodark(cid:266) wróci... nie dam... - Niech b(cid:266)dzie pochwalony! - zabrzmiał jaki(cid:286) głos. - Na wieki!... - odrzucił machinalnie i skr(cid:266)cił z drogi w szerokie i długie opłotki, bo wój- towa osada le(cid:298)ała troch(cid:266) w gł(cid:266)bi. W oknach si(cid:266) (cid:286)wieciło i pieski ujadać pocz(cid:266)ły. Wszedł prosto do (cid:286)wietlicy. - Wójt doma? - zapytał tłustej kobiety, kl(cid:266)cz(cid:261)cej przykołysce i karmi(cid:261)cej dziecko. - Zarno wróc(cid:261), pojechał po ziemniaki. Siadajcie, Macieju, a dyć i ci te(cid:298) czekaj(cid:261) na niego - wskazała ruchem brody na dziada siedz(cid:261)cego przy kominieś był to ten stary (cid:286)lepiec, wodzony przez psaś czerwonawe (cid:286)wiatło szczap ostro opływało jego ogromn(cid:261), wygolon(cid:261) twarz, łys(cid:261) czaszk(cid:266) i szeroko otwarte oczy, zasnute bielmem, nieruchomo tkwi(cid:261)ce pod siwymi, krzaczastymi brwiami... - Sk(cid:261)d to Pan Bóg prowadzi? - zapytał Boryna, siadaj(cid:261)c po drugiej stronie ognia. - Ze (cid:286)wiata, a sk(cid:261)d(cid:298)e by, gospodarzu? - odpowiadał wolno rozlazłym, j(cid:266)cz(cid:261)cym, i(cid:286)cie proszalnym głosem i nadstawiał pilnie uszów, a wyci(cid:261)gn(cid:261)ł tabakierk(cid:266). - Za(cid:298)yjcie, gospodarzu. Maciej za(cid:298)ył rzetelnie i kichn(cid:261)ł raz po raz trzy razy, a(cid:298) mu łzy w oczach stan(cid:266)ły. - T(cid:266)ga jucha! - i r(cid:266)kawem tarł załzawione oczy. - Niech wam b(cid:266)dzie na zdrowie. Peterburka, dobrze ano robi na oczy. - Wst(cid:261)pcie jutro do mnie, krowem dorzn(cid:261)ł, to si(cid:266) tam jaka sztuczka la was znaj(cid:286)ć znaj- dzie. - Bóg zapłać... Boryna, widzi mi si(cid:266), co?... - A ju(cid:286)ci, (cid:298)e(cid:286)cie to rozeznali?... no, no. - Po głosie ino, po gadaniu. 14 - Có(cid:298) ta we (cid:286)wiecie słychać? W(cid:266)drujecie ci(cid:266)giem? - Moi(cid:286)ciewy, a có(cid:298) by! - A to (cid:296)le, a to i dobrze, a to i ró(cid:298)nie, jak we (cid:286)wiecie. A wszyscy piszcz(cid:261), a narzekaj(cid:261), jak przyjdzie dziadowi co dać abo i drugiemu, ale na gorzał(cid:266) maj(cid:261). - Prawd(cid:266) rzekli(cid:286)cie, bo ano tak i jest. - Ho, ho! tyle roków si(cid:266) człek telepie po tej (cid:286)wi(cid:266)tej ziemi, to si(cid:266) i wie ró(cid:298)nie. - A gdzie(cid:286)cie to podzieli tego znajd(cid:266), co was prowadzał łoni? - zapytała wójtowa. - Poszedł se (cid:286)cierwa, poszedł, wyłuskał on mi dobrze torbeczki... Miałem co(cid:286) grosza od ludzi ochfiarnych, com go niósł na wotywy do Cz(cid:266)stochowskiej Panienki, to mi jucha pode- brał i poszedł we (cid:286)wiat! Cichoj, Burek! bo to pewnikiem wójt! - poci(cid:261)gn(cid:261)ł sznurkiem i pies warczeć przestał. Zgadł, bo wójt wszedł, bat rzucił w k(cid:261)t i od progu wołałŚ - (cid:297)ono, je(cid:286)ć, bom głodny kiej wilk - jak si(cid:266) macie, Maciejuś a wy czego, dziadu?... - Ja do was, Pietrze, wedle tej mojej sprawy, co ma być jutro. - Ja za(cid:286) se poczekam, panie wójcie. Ka(cid:298)ecie w sieniach - dobrze i tam b(cid:266)dzie, a ostawicie przy ogniu, (cid:298)e to stary jestem, ostan(cid:266), a dacie t(cid:266) miseczk(cid:266) ziemniaków abo i chleba skibk(cid:266), to pacierz za was zmówi(cid:266) jeden abo i drugi... jakby(cid:286)cie dali gotowy grosz abo i dziesi(cid:261)tk(cid:266)... - Sied(cid:296)cie se, dostaniecie i kolacj(cid:266), a chcecie, to zanocujcie... I wójt siadł do miski, okrytej par(cid:261) (cid:286)wie(cid:298)o utłuczonych ziemniaków i polanych obficie skwarkarni, w drugiej donicy stało zsiadłe mleko. - Siadajcie, Macieju, z nami, zjecie, co jest - zapraszała wójtowa, kład(cid:261)c trzeci(cid:261) ły(cid:298)k(cid:266). - Bóg zapłać. Przyjechałem z boru, tom se ju(cid:298) dobrze podjadł... - Bierzcie si(cid:266) ano za ły(cid:298)k(cid:266), nie zaszkodzi wam, teraz ju(cid:298) wieczory długie... - Źługi pacierz i du(cid:298)a miska, jeszcze bez to niktoj nie pomarł - rzucił dziad. Boryna wzdragał si(cid:266), ale w ko(cid:276)cu, (cid:298)e słonina mocno raziła mu nozdrza, przysiadł si(cid:266) do ławki i pojadał z wolna, delikatnie, jak obyczaj kazał. A wójtowa raz w raz wstawała i dokładała kartofli, to mleka przylewała. Źziadowski pies si(cid:266) kr(cid:266)cił i skamlał zdziebko do jadła. - Cicho, Burek, gospodarze ano jedz(cid:261)... i ty dostaniesz, nie bój si(cid:266)... uspokajał go dziad i wci(cid:261)gał nozdrzami smakowit(cid:261) wo(cid:276), a przygrzewał r(cid:266)ce przy ogniu. - To Jewka was podobno zaskar(cid:298)yła - zacz(cid:261)ł wójt, podjadłszy nieco. - A ona ci! (cid:297)em to jej zasług nie wypłacił! Zapłaciłem, jak Bóg w niebie, i jeszczem po- nadto z dobrego serca ksi(cid:266)dzu za chrzciny dał worek owsa... - Ona powieda, (cid:298)e ten dzieciak to... - W imi(cid:266) Ojca i Syna! W(cid:286)ciekła si(cid:266) czy co? - Ho, ho, stary z was, a jeszcze majster! - Wójtowie pocz(cid:266)li si(cid:266) (cid:286)miać. - Staremu pr(cid:266)dzej si(cid:266) przytrafi, bo praktyk ci jest i znaj(cid:261)cy! - szeptał dziad. -Cygani jak ten pies, anim j(cid:261) tkn(cid:261)ł.Jeszcze by ,taki tłumok....taka pode płotem zdychała a skamlała, coby j(cid:261) za sam(cid:261) warz(cid:266) a k(cid:261)t do spania wzi(cid:261)ć, bo na zim(cid:266) szło. Nie chciałem, ale nieboszka pedaŚ „We(cid:296)miem, przyda si(cid:266) w domu, co mamy przynajmować? b(cid:266)dzie swoja pod r(cid:266)k(cid:261)...” Nie chciałem ja, jako (cid:298)e zim(cid:261) roboty nijakiej, a jedna g(cid:266)ba wi(cid:266)cej do miski. Ale nie- boszka pedoŚ „Nie turbuj si(cid:266), umie pono wełniaki i płótno tkać, zasadz(cid:266) j(cid:261) i niechta se (cid:286)cibie, zaw(cid:298)dy co(cid:286) u(cid:286)cibie”. No i ostała, odpasła si(cid:266) ino i zarno si(cid:266) postarała o przychówek... A kto w spółce, to ju(cid:298) ró(cid:298)nie gadali... - Ona skar(cid:298)y na was. - Zakatrupi(cid:266) (cid:286)cierw(cid:266), cygana pieskiego! - Ale do s(cid:261)du trza wam i(cid:286)ć. - Pójd(cid:266). Bóg zapłać, (cid:298)e(cid:286)cie mi powiedzieli, bo wiedziałem ino, (cid:298)e o zasługi - ale zapłaci- łem, na co (cid:286)wiadków mam. A pyskacz zapowietrzony, a dzidówka! Laboga tyle umartwienia, (cid:298)e ja(cid:298) chyba udzier(cid:298)yć nie udzier(cid:298)(cid:266) a to mi i krowa padła, (cid:298)e dorzn(cid:261)ć musiałem, roboty nie poko(cid:276)czone, a tu człowiek sam kiej ten palec. 15 - U wdowca to kiej mi(cid:266)dzy wilkami owca - powiedział znowu dziad. . - O krowiem słyszał, mówili mi ju(cid:298) na polu... - To dworska sprawa, bo pono borowy wygnał z zagajów. Najlepsza krowa! Ze trzysta złotych wartała, (cid:298)egnała si(cid:266), bo ci(cid:266)(cid:298)ka była, zapaliły si(cid:266) w niej w(cid:261)tpia, (cid:298)em dorzn(cid:261)ć musiał... Ale dworowi tego nie daruj(cid:266)... Podam do s(cid:261)du. Ale wójt zacz(cid:261)ł mu tłumaczyć i przekładać, (cid:298)eby si(cid:266) wstrzymał, jako w pierwszej zło(cid:286)ci zawsze si(cid:266) (cid:296)le radzi, bo stał za dworem, a w ko(cid:276)cu, (cid:298)eby zwrócić rozmow(cid:266) w inn(cid:261) stron(cid:266), mrugn(cid:261)ł na (cid:298)on(cid:266) i powiedziałŚ - Boby(cid:286)cie si(cid:266), Macieju, o(cid:298)enili i miałby kto gospodarstwa pilnować. - Kpicie czy co?... A dyć na Zieln(cid:261) sko(cid:276)czyłem pi(cid:266)ćdziesi(cid:261)t i osiem roków. Co wama te(cid:298) w głowie, jeszcze tamta dobrze nie ostygła... - We(cid:296)cie kobit(cid:266) do swego wieku, a zaraz si(cid:266) wam zgoi wszystko - dodała wójtowa i j(cid:266)ła - Źobra (cid:298)ona głowy m(cid:266)(cid:298)owej korona - dorzucił dziad, obmacuj(cid:261)c miski, które przed nim sprz(cid:261)tać ze stołu. postawiła wójtowa. (cid:297)achn(cid:261)ł si(cid:266) Boryna, ale zamedytował gł(cid:266)boko, (cid:298)e mu to samemu do głowy nie przyszło. Boć jaka si(cid:266) tam kobieta nadarzy, a zaw(cid:298)dy (cid:298) ni(cid:261) lepiej ni(cid:296)li samemu biedować... - Która i głupia jest, i niemrawa, która znów kłótnica, która do chłopskich kołtunów si(cid:266)- gaj(cid:261)ca, która paparuch a latawiec po muzykach i karczmach, a zaw(cid:298)dy chłopu z ni(cid:261) lepiej i wygoda - ci(cid:261)gn(cid:261)ł dziad, pojadaj(cid:261)c. - Źopiero by na wsi wydziwiali - powiedział Boryna - Hale - ludzie warna zwróc(cid:261) krow(cid:266) abo i co poradz(cid:261). abo i kiele gospodarstwa chodzić b(cid:266)d(cid:261), abo si(cid:266) nad wami u(cid:298)al(cid:261) - zagadała gor(cid:261)co wójtowa. - Abo i ciepł(cid:261) pierzyn(cid:266) narz(cid:261)dz(cid:261) - za(cid:286)miał si(cid:266) wójt. A we wsi tyle jest dziewuch, (cid:298)e jak si(cid:266) idzie mi(cid:266)dzy chałupami, to bucha kiej z pieca. - Ale, widzisz go, rozpustnik... czego mu si(cid:266) zachciewa... - A Zo(cid:286)ka żrzegorzowa na ten przykład, (cid:286)migła, pi(cid:266)kna i wiano niezgorsze. - A có(cid:298) to Maciejowi potrza wiana, nie gospodarz to pierwszy we wsi? - Kto by ta miał dobra a i grontu dosyć - zaoponował dziad. - Ni, żrzegorzowa nie la nich - podj(cid:261)ł wójt - za mdła i młódka to jeszcze. - A J(cid:266)drkowa Kasia? - wyliczała dalej wójtowa. - Zmówiona. Wczoraj Rochów Adam posyłał z wódk(cid:261) - Jest ci jeszcze Stachowa Weronka. - Mamrot, latawiec i jedno biedro ma grubsze. - A wdowa po Tomku, jak(cid:298)e to jej?... całkiem jeszcze do (cid:298)eniaczki... - Troje dzieci, cztery morgi, dwa krowie ogony i stary ko(cid:298)uch po nieboszczyku - A Ulisia tego Wojtka, co to za ko(cid:286)ciołem siedzi?... - I... to la kawalera... z przychowkiem, chłopak mógłby ju(cid:298) być do pasionki, ale Macie- jowi tego nie potrza, ma ju(cid:298) pastucha swojego. - Jest ci jeszcze, jest tego nasienia panowego, ale ino wybieram takie, co by pasowały la Macieja. - A zabaczyła(cid:286) o jednej, co by była la nich w sam raz. - Którna?.... - A Jagna Źominikowa? - Prawda, całkiem o niej przepomniałam. - Sielna dziewucha, a rosła, (cid:298)e bez płot nie przejdzie, bo (cid:298)erdki pod ni(cid:261) p(cid:266)kaj(cid:261)... a pi(cid:266)kna, biała na g(cid:266)bie, a urodna kiej jałowica. łasa na chłopaków. - Jagna - powtórzył Boryna słuchaj(cid:261)cy w milczeniu wyliczania - a to powiedaj(cid:261) o niej, (cid:298)e 16 - Ale, był to kto przy tym, to wie! Pleciuchy plet(cid:261), byle ple(cid:286)ć, a wszystko ino przez za- zdro(cid:286)ć - broniła mocno wójtowa - Ja te(cid:298) nie powiedam sam z siebie, ino tak pogaduj(cid:261). Ale trza mi i(cid:286)ć - poprawił pasa, wraził w(cid:266)gielek we fajk(cid:266) i pykn(cid:261)ł par(cid:266) razy. - Na któr(cid:261) to w s(cid:261)dzie? - zapytał spokojnie. - Na dziewi(cid:261)t(cid:261) napisane w powiestce. Musicie do dnia wstać, je(cid:286)li na piechty. - I... (cid:296)róbk(cid:261) se wolno pojad(cid:266). Osta(cid:276)cie z Bogiem, dzi(cid:266)kuj(cid:266) wama za po(cid:298)ywienie i som- siedzk(cid:261) rad(cid:266). - Id(cid:296)cie z Bogiem, a pomy(cid:286)lcie, co(cid:286)wa wama raili... Powiecie, to z wódk(cid:261) pójd(cid:266) do pani matki i jeszcze przed żodami sprawim wesele... Boryna nie odrzekł nic, łypn(cid:261)ł ino oczami i wyszedł. - Jak stary młódk(cid:266) bierze, diabeł si(cid:266) cieszy, bo profit z tego miał b(cid:266)dzie - rzekł dziad po- wa(cid:298)nie, skrobi(cid:261)c gło(cid:286)no po dnie miski. Boryna wolno wracał i (cid:298)uł w sobie rozwa(cid:298)nie, co mu raili. Nie dał poznać po sobie tam u wójtów, (cid:298)e mu si(cid:266) ta my(cid:286)l strasznie udała, bo jak(cid:298)e, gospodarz był, a nie (cid:298)aden chłopak, co to ma jeszcze mleko pod nosem, a na wspominek o (cid:298)eniaczce a(cid:298)e kwiczy i z nogi na nog(cid:266) przy- deptuje Noc ju(cid:298) ogarn(cid:266)ła ziemi(cid:266), gwiazdy srebrn(cid:261) ros(cid:261) pobłyskiwały z ciemnych, głuchych gł(cid:266)- bin, cicho było we wsi, psy tylko niekiedy poszczekiwały, a tu i ówdzie spoza drzew m(cid:298)yły si(cid:266) słabe (cid:286)wiatełka... czasem wilgotny podmuch zawiał z ł(cid:261)k, (cid:298)e drzewa pocz(cid:266)ły si(cid:266) lekko chybotać. Boryna nie wrócił drog(cid:261), jak(cid:261) był przyszedł, a tylko pu(cid:286)cił si(cid:266) w dół, przeszedł most, pod którym woda z bełkotem przelewała si(cid:266) do rzeki i waliła głucho na młyn, i nawrócił na drug(cid:261) stron(cid:266) stawu - wody le(cid:298)ały ciche i l(cid:286)niły si(cid:266) czarniawo, pobrze(cid:298)ne drzewa rzucały na tafl(cid:266) czarne cienie i jakby ram(cid:261) obejmowały brzegi, a w po(cid:286)rodku stawu, gdzie ja(cid:286)niej było, odbi- jały si(cid:266) gwiazdy niby w zwierciadle stalowym. Maciej sam nie wiedział, dlaczego nie poszedł prosto do domu, a wybrał dłu(cid:298)sz(cid:261) drog(cid:266), mo(cid:298)e aby przej(cid:286)ć koło domu Jagny? a mo(cid:298)e aby zebrać nieco my(cid:286)li i pomedytować. - Ju(cid:286)ci, (cid:298)e byłoby niezgorzej! ju(cid:286)ci! A co tam o niej mówi(cid:261), to taka prawda. - Splun(cid:261)ł. - Sielna kobieta!- Źreszcz nim wstrz(cid:261)sn(cid:261)ł, bo i chłód wilgotny szedł od stawów, a u wójtów gor(cid:261)c był silny. - A bez kobiety trza zmarnieć abo dzieciom gospodark(cid:266) odpisać - my(cid:286)lał - a du(cid:298)a jucha i kiej malowana. - A krowa najlepsza padła, a kto wie jutra?... Mo(cid:298)e to i trza poszukać (cid:298)ony? Tyle obleczenia po nieboszce jest - przygodziłoby si(cid:266). Ale stara Źominikowa to pies... a có(cid:298), maj(cid:261) chałup(cid:266) i gront, toby na swojem ostała. Troje ich, a maj(cid:261) pi(cid:266)tna(cid:286)cie morgów, to niby na Jagn(cid:266) pi(cid:266)ć i spłata za chałup(cid:266) i lewentarz! Pi(cid:266)ć morgów to rychtyk te pola za mojem kartofli- skiem, (cid:298)yto, widzi mi si(cid:266), posiały lato(cid:286), tak... Pi(cid:266)ć morgów do moich to... trzydzie(cid:286)ci pieć bez mała! Karwas pola!... Zatarł r(cid:266)ce i poprawił pasa. - To ino młynarz ma wi(cid:266)cej... złodziej, krzywd(cid:261) ludzk(cid:261) a pro- centami, a oszuka(cid:276)stwem tyla nabrał... A na bezrok podwiózłbym gnoju, a uprawił i pszenicy posiał na całym kawaleś konia by trzeba przykupić, a i po granuli krowin(cid:266) jak(cid:261)... Prawda, krow(cid:266) by dostać dostała... I tak rozmy(cid:286)lał, liczył, rozmarzał si(cid:266) gospodarsko, a(cid:298) czasem i przystawał z ci(cid:266)(cid:298)kiej deli- beracji. A (cid:298)e m(cid:261)dry chłop był, to wszystko zasi(cid:266) zbierał w sobie i gł(cid:266)boko w głow(cid:266) patrzył, coby czego nie prze(cid:286)lepić i nie przepomnieć. - Wrzeszczałyby juchy, wrzeszczały! - pomy(cid:286)lał o dzieciach, ale wnet fala mocy i pew- no(cid:286)ci zalała mu serce i skrzepiła głuche jeszcze, wahaj(cid:261)ce postanowienia. żront mój, wara komu drugiemu do niego. A nie chceta, to... - nie sko(cid:276)czył, bo stan(cid:261)ł przed chałup(cid:261) Jagny. 17 (cid:285)wieciło si(cid:266) u nich jeszcze i przez otwarte okno padała szeroka smuga (cid:286)wiatła i szła przez kierz georginiowy i niskie drzewa (cid:286)liwkowe a(cid:298) na płot i drog(cid:266). Boryna stan(cid:261)ł w cieniu i zapu(cid:286)cił wzrok w izb(cid:266). Lampka tliła si(cid:266) nad okapem, ale w kominie musiał si(cid:266) buzować t(cid:266)gi ogie(cid:276), bo słychać było trzask (cid:286)wierczyny i czerwonawe (cid:286)wiatło zapełniało ogromn(cid:261), mroczn(cid:261) po k(cid:261)tach izb(cid:266)ś stara, skulona przed kominem, czytała cosik gło(cid:286)no, a Jagna przeciw niej twarz(cid:261) do okna sie- działaś w koszuli była tylko i z podwini(cid:266)tymi do ramion r(cid:266)kawami -- podskubywała g(cid:266)(cid:286). - Urodna jucha, to urodna! - my(cid:286)la
Pobierz darmowy fragment (pdf)

Gdzie kupić całą publikację:


Opinie na temat publikacji:


Inne popularne pozycje z tej kategorii:


Czytaj również:


Prowadzisz stronę lub blog? Wstaw link do fragmentu tej książki i współpracuj z Cyfroteką: